Niecierpliwość i wyrozumiałość

Ta historia mogłaby się pojawić jako odcinek w serialu "Plebania". Pewien proboszcz poprosił biskupa o zwolnienie go z urzędu. Prośba niecodzienna, bo petent nie osiągnął jeszcze wieku emerytalnego, a motywacje - nader oryginalne. Świeccy kłócą się między sobą. Grupy odnowy charyzmatycznej stały się towarzystwem wzajemnej adoracji. Rada parafialna chętnie zajęłaby miejsce proboszcza. Młodzież nie ma już zupełnie szacunku dla autorytetu kapłana. Coraz więcej par żyje bez ślubu. Wprawdzie jest grono zawsze wiernych, ale co z tego, skoro i tak coraz mniej ludzi przyjmuje księdza po kolędzie i zmniejszają się składki na tacę. Na dodatek nie ma tygodnia, aby do biskupa nie dotarł jakiś donos. "Szkoda zdrowia i nerwów na pracę w tym polu chwastów, skoro nie można ich wykorzenić. Odchodzę".
Czyta się kilka minut

Przypowieść o chwastach wyrastających pośród łanu pszenicy z trudnością może uchodzić za lekcję uprawy roślin. Mogą mieć z nią problem radykalni obrońcy moralności - zwolennicy wykorzeniania zła w każdym czasie i o każdej porze. Pewnie jest też niewygodna dla głoszących zagrożenia dla wiary i moralności. A cóż powiedzieć o współczesnych kryptomanichejczykach, z łatwością dzielących ludzi na dzieci światłości i ciemności?

Ewangeliczni słudzy, proszący Gospodarza o pozwolenie zebrania chwastu z pola przed żniwem są symbolem takich właśnie osobowości: ludzi chętnych do oczyszczania pola, gotowych do walki ze złem i przyłączenia się do krucjat w obronie jedynie słusznej prawdy. Nie przypisuję tym osobom etykiety gorszych chrześcijan. Chcę tylko zwrócić uwagę na pewną prawidłowość: charakterystycznym grzechem ludzi religijnych bywa potrzeba utożsamiania cnoty ze zdolnością wyłączania poza margines tych, którzy zdają się być członkami wrogich obozów. Innymi słowy: ten jest bardziej cnotliwy, kto zlustruje, skrytykuje i potępi. Jeśli jego nie jest na wierzchu - obraża się i wychodzi.

A tymczasem doświadczenie uczy, że w swoich sądach człowiek bywa omylny. Jest niezdolny do skutecznego oddzielania dobra od zła, bo zło może zalęgnąć się w nim samym. Nie potrafi też odczytać tego, co leży w sercu bliźniego. Jeśli zatem podejmie się oddzielania dobrych od złych, wówczas nieuchronnie popełni błąd, uznając dobrych za złych. Sens ostrzeżenia: "byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy" leży w powstrzymywaniu się od ferowania przedwczesnych sądów. Zatem lepiej postępować zgodnie z zasadą, że "sprawiedliwy powinien być dobry dla ludzi". Nawet błądzących.

Owszem, nie wolno być obojętnym wobec zła, ale trzeba na nie patrzeć z perspektywy sięgającej dalej, niż pozwala na to granica teraźniejszości. Tak właśnie patrzy Bóg - zawsze z nadzieją, że popełniający zło ocalą swoje życie wieczne. Bo jest w Bogu cecha, którą znają ludzie o dużym stopniu cierpliwości - wyrozumiałość dla ludzkich błędów i słabości.

Biskup nie zwolnił księdza. Stwierdził jedynie, że ma bardzo dobrą, żywą parafię, tylko jeszcze o tym nie wie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2008