Nie przekreślajmy z góry człowieka

Ks. prof. Remigiusz Sobański, kanonista: Razi mnie medialne napiętnowanie opiekuna betanek. Przypomina to wymuszanie na trędowatych noszenia żółtej chusty, aby ludzie mogli ich unikać. rozmawiał Artur Sporniak
Czyta się kilka minut

Artur Sporniak: Media odnalazły byłego duchowego opiekuna betanek. Jaki jest status prawny tego duchownego?

Ks. Prof. Remigiusz Sobański: Informacje, jakie posiadam na temat ks. Komaryczki, pochodzą wyłącznie z mediów. Wobec tego trudno mi mówić o jego rzeczywistej sytuacji: każdą moją uwagę trzeba opatrzyć zastrzeżeniem "jeśli". Jeśli zatem został usunięty z zakonu, decyzja ta musiała zostać podjęta przez najwyższego przełożonego, czyli generała franciszkanów na podstawie procedury dochodzeniowej przeprowadzonej przez polskiego prowincjała. Na pewno wówczas zebrano dowody przestępstwa, przedstawiono je oskarżonemu i umożliwiono obronę.

Nie jest mi wiadome, jakie zarzuty przedstawili przełożeni ks. Komaryczce. Na mocy samego prawa wydalony ze zgromadzenia zakonnego jest ten, kto zawarł lub usiłował zawrzeć małżeństwo lub notorycznie odstąpił od wiary katolickiej. Nie słyszałem, by duchowny ten usiłował zawrzeć małżeństwo. Nie wiem, czy odstąpił od wiary. Jeśli by odstąpił, spodziewam się, że żaden biskup nie przyjąłby go do swojej diecezji. Być może chodzi w tym przypadku o - jak to ujmuje kodeks - "uporczywe nieposłuszeństwo prawnym nakazom przełożonych w poważnej materii".

Wraz z wydaleniem z zakonu ustają śluby oraz prawa i obowiązki wynikające z profesji zakonnej. Zakonnik, który przyjął święcenia kapłańskie, pozostaje duchownym. Nie może jednak wykonywać święceń, dopóki nie znajdzie biskupa, który go przyjmie do swojej diecezji.

Czy ktoś, kto raz poważnie nadwyrężył zaufanie, może spokojnie pracować jako ksiądz?

W takim pytaniu dostrzegam wyraz myślenia, które domaga się, jak to dawniej mówiono, zaspokojenia poczucia sprawiedliwości: ludzie mają widzieć, że zło zostało przykładnie ukarane. Zastanówmy się jednak, czy jest to zgodne z Ewangelią. Zakonnik popełnił błąd, upadł - czy z tego faktu wynika, że już jest na zawsze przekreślony? Że nie może się opamiętać? Czy jako chrześcijanie rzeczywiście tego chcemy? Takie napiętnowanie razi mnie - przypomina mi wymuszanie na trędowatych noszenia żółtej chusty, aby ludzie mogli ich unikać.

Mówiąc to, nie chcę oczywiście wybielać ks. Komaryczki. Nie wiem, co uczynił i czy się opamiętał. Wiem natomiast, że każdemu człowiekowi trzeba dać szansę. Zgodne z Ewangelią jest dawanie tej szansy nawet wówczas, gdy po ludzku istnieje duże ryzyko, że znów zostanie zaprzepaszczona.

Ewangelia wzywa także do roztropności. Prokuratura postawiła ks. Komaryczce zarzuty naruszenia nietykalności i znieważenia policjantów. Czy roztropne jest powierzanie mu katechezy, zanim ta sprawa nie zostanie wyjaśniona?

Gdybym miał odpowiedzieć abstrakcyjnie, czy powinno się powierzać katechezę kapłanowi, który ma przed sobą proces i ewentualne skazanie, odpowiedziałbym: oczywiście, że się nie powinno.

Radziłbym poczekać i zobaczyć, co z tego wyniknie. Natomiast w tym konkretnym przypadku nie mogę się wypowiedzieć.

Powtarzam: nie wiem, jakie konkretnie są to zarzuty, jakie mają oparcie w argumentach, nie wiem także, w jakim stopniu biskup łomżyński jest poinformowany o tej sprawie. Jest zbyt dużo niewiadomych, by z góry cokolwiek rozstrzygać. Po jednej stronie jest wymóg ostrożności - mówimy: lepiej dmuchać na zimne, po drugiej - jest żywy człowiek, który zmaga się z jakimiś problemami i któremu winniśmy pomóc.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2008