Reklama

Nie powinien latać, a fruwa

Nie powinien latać, a fruwa

21.12.2003
Czyta się kilka minut
Gdy dziesięć lat temu szwedzki model przechodził kryzys, Finowie żartowali, że szwedzkie welfare state przypomina Volvo bez kół: wspaniały samochód, szkoda tylko, że nie jeździ. A jednak jeździ: Szwecja przetrwała słabość i utrzymuje się w czołówce rankingów gospodarczych.
J

Jeszcze 150 lat temu Szwecja była jednym z ubogich, peryferyjnych krajów Europy. U progu nowoczesności Szwedzi - mimo biedy - byli jednak narodem pozbawionym nierówności społecznych, dobrze wyedukowanym i zdyscyplinowanym, co Max Weber przypisywał dobroczynnemu wpływowi etyki protestanckiej. Państwo opiekuńcze pojawiło się w ich życiu na wzór bohaterki literatury dziecięcej Pippi Langstrump, która wkroczyła do powieściowego miasteczka z torbą pełną złotych monet. Złota dostarczyła industrializacja, która nadała impet rozwojowi cywilizacyjnemu kraju.

W objęciach Wielkiego Brata

Socjaldemokracja, która objęła rządy w latach 30. XX wieku, właśnie z produkcji przemysłowej czerpała źródło inspiracji dla powstającego państwa opiekuńczego. Systemy: edukacji, opieki zdrowotnej, rentowy czy emerytalny zorganizowano na kształt nowoczesnych zakładów wielkoprzemysłowych. Socjologowie nazwali to podejście “społecznym fordyzmem", akcentując umiłowanie władz do koncentracji polityki społecznej w rękach centralnego aparatu biurokratycznego państwa. Urzędnicy i pracownicy socjalni rościli sobie prawo do decydowania o wartości “dobrego życia".

Przez dziesiątki lat Szwedzi czerpali dumę z unikatowego w skali światowej systemu organizacji społeczeństwa, opartego na idei egalitaryzmu. Państwo aktywnie wspierało grupy w różny sposób dyskryminowane - biednych, niepełnosprawnych, ludzi starszych, kobiety, młodzież, mniejszości etniczne. Akcja sterylizacyjna ujawniona kilkadziesiąt lat później była jednostkowym wypaczeniem.

Szwedzi umieli mądrze rozłożyć priorytety polityki społecznej. Postawili na wysoki poziom edukacji i kwalifikacji zawodowych, z powodzeniem utrzymując przez dekady pełne zatrudnienie. Jak ważny jest kapitał ludzki dla rozwoju społeczno-gospodarczego, reszta Europy uświadamia sobie dopiero dzisiaj. W Szwecji metodą rozwiązywania sporów od przeszło stu lat jest dialog i konsensus, a nie demonstracje, strajki czy wzajemne podchody polityków.

Jednak największym sukcesem modelu szwedzkiego było stworzenie folkhemmet - poczucia wspólnoty obywateli. System podatkowy zmniejsza różnice dochodowe między bogatymi a biednymi. Bogatych nie wykluczono jednak z grona beneficjentów licznych świadczeń społecznych. Dzięki temu państwo nie jest instrumentem prostej dystrybucji, ale, roztaczając opiekę nad wszystkimi obywatelami, spaja społeczeństwo. Wiele środków płaconych na rzecz państwa przez klasę średnią w formie podatków wraca do nich w postaci zasiłków, zapomóg czy darmowych usług państwa. Szwedzi utyskując na wysokość podatków, tylko w niewielkim stopniu popierają ich obniżanie w zamian za redukcję wydatków publicznych, niezmiennie wspierając za to zaangażowanie państwa na rzecz wrażliwości społecznej i solidarności.

Kres państwa wszechwiedzącego

Mimo to na początku lat 90. głęboki kryzys gospodarczy przyniósł rozczarowanie inżynierią społeczną. Jak smokowi, któremu na miejsce odrąbanej głowy wyrastają trzy nowe, tak bieda i wykluczenie społeczne - wbrew przewidywaniom socjaldemokratycznych ideologów - dotykały znaczną część społeczeństwa. Środki były marnotrawione i nie trafiały do najbardziej potrzebujących. Aparat biurokratyczny na usługach państwa opiekuńczego okazał się niezmiernie kosztowny. Tymczasem na arenę światowych procesów gospodarczych weszły globalizacja, deregulacja, a także rewolucja teleinformatyczna. Wraz ze zmierzchem epoki przemysłowej w kryzysie znalazły się publiczne systemy opiekuńczości. Maksymalistyczne państwo opiekuńcze zaczęło dusić prywatną przedsiębiorczość. W 1993 r. wydatki publiczne sięgnęły rekordowego wskaźnika 67,5 proc. produktu krajowego brutto, a życie na zasiłku stało się niemal powszechną formą egzystencji.

Szwecja stała się obiektem złośliwości Finów, którzy mawiali, że “szwedzkie welfare state przypomina Volvo bez kół: to wspaniały samochód, szkoda tylko, że nie jeździ". Zmniejszone obciążenia podatkowe, cięcia wydatków publicznych i uelastycznienie prawa pracy zdawały się być wodą na młyn dla tych, którzy powtarzali za Margaret Thatcher sakramentalne TINA - “There Is No Alternative - nie ma alternatywy" (dla wolnego rynku).

Szwedzi nie byli skłonni do neoliberalnej rewolucji - zdecydowali się na drobne zmiany. Sięgnięto po rozwiązania oparte zarówno na rynku, jak i sektorze publicznym, przy dużej roli organizacji świata pracy i porozumień zbiorowych. Usługi sektora prywatnego okazały się atrakcyjną alternatywą dla sektora publicznego w opiece zdrowotnej, przedszkolnej, a nawet szkolnictwie. Upodmiotowienie świadczeniobiorcy, możliwość wyboru między usługami publicznymi a prywatnymi urasta dziś do rangi dogmatu. Ogranicza się system zabezpieczenia społecznego. Jednostki w coraz większym stopniu polegają na indywidualnych ubezpieczeniach, a pracodawcy wprowadzają pracownicze fundusze ubezpieczeniowe dla pracowników umysłowych. Warunki otrzymywania świadczeń ze strony państwa stają się bardziej rygorystyczne. Maleje rola układów zbiorowych, a rynek pracy dostosowuje się do potrzeb konkurencyjności - przez co zatrudnienie jest elastyczniejsze.

Ociężały bąk

Co roku Międzynarodowy Fundusz Walutowy i inne światowe instytucje finansowe rugają Szwecję za zbyt wysokie obciążenia nakładane na sektor prywatnych przedsiębiorców. Można zadać pytanie: dlaczego Szwecja tak dobrze wypada w międzynarodowych rankingach rozwoju społeczno-gospodarczego? Skąd 11. miejsce na tegorocznej liście najbardziej konkurencyjnych gospodarek według “The Economist"? Otóż socjaldemokratom udało się tak zmienić kompromisy społeczne, że uwzględniają potrzeby zderegulowanego modelu ekonomicznego.

Jednak największe wyzwania dopiero przed Szwecją. Według prognoz ONZ w 2050 r. społeczeństwo szwedzkie będzie w 54 proc. składać się z emerytów. Kto sfinansuje rosnące zobowiązania publiczne z tytułu emerytur, rent, opieki zdrowotnej? Wyjściem byłaby imigracja siły roboczej z ludniejszych i “młodszych" ludnościowo krajów. Ilu jednak imigrantów może wchłonąć Szwecja bez naruszenia równowagi społecznej? Spośród 9 mln mieszkańców Szwecji już milion to osoby urodzone za granicą. W dzielnicy Rosengard trzeciego co do wielkości miasta Szwecji - Malmö, w szkołach podstawowych są klasy, gdzie żadne z dzieci nie mówi po szwedzku. Nie dalej jak w kwietniu tego roku w płomieniach stanął meczet w Rosengardzie, prawdopodobnie w wyniku podpalenia. Jak walczyć z przejawami ksenofobii i rasizmu? Jak eliminować bezrobocie i wykluczenie społeczne dzielnic, gmin, a nawet regionów? Znalezienie odpowiedzi na te pytania będzie w najbliższej przyszłości próbą ognia dla szwedzkiego państwa opiekuńczego.

Jak dotąd srodze zawiedli się ci, którzy wróżyli rychły koniec szwedzkiego modelu. Trzy lata temu zapytano premiera Szwecji, jak to możliwe, że szwedzka przedsiębiorczość kwitnie mimo tak wielkich obciążeń fiskalnych. Göran Persson z rozbrajającą szczerością porównał Szwecję do “bąka w ogrodzie gospodarki światowej: ze zbyt ociężałym ciałem i cienkimi skrzydłami nie powinien latać - a jednak fruwa".

JAKUB WIŚNIEWSKI (ur. 1977) jest pracownikiem UKIE, zajmuje się polityką społeczną. Współautor raportu “Członkostwo w UE - na jakich zasadach?" (2003).

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]