Mordowanie na ekranie

Killer-games: tak określa się gry komputerowe lub gry wideo, w których symuluje się wielokrotne zabijanie, a których odbiorcami są najczęściej dzieci i młodzież. Dla producentów to gwarancja zysków, dla rodziców - a także wychowawców, psychologów itd. - ciągły problem. Popularność gier sprawia, że trudno ich dziecku ot tak, po prostu zakazać; w odpowiedzi słyszy się argument, że przecież "wszyscy w to grają", więc "dlaczego tylko ja mam być dziwakiem?".
Czyta się kilka minut

W sferze publicznej killer-games stają się przedmiotem dyskusji zwykle przy okazji jakiejś tragedii: gdy np. nastolatek pobije (zabije) rówieśnika, a potem okaże się, że wpływ na jego rozwój miało także "mordowanie na ekranie", które postanowił naśladować "w realu". Ostatnio na ten temat wypowiedział się również Benedykt XVI, nazywając zarabianie na takich produktach "perwersją". Z kolei ministrowie sprawiedliwości 27 krajów UE na spotkaniu w Dreźnie doszli do konkluzji, że prawny zakaz rozpowszechniania killer-games w dobie internetu (przez który można takowe ściągać czy zamawiać) byłby mało skuteczny. Co można zrobić, to wpływać na producentów i dystrybutorów oprogramowania - Unia jako całość ma tu spore możliwości. Nie będzie to na pewno proste. Ale próbować trzeba.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2007