W sferze publicznej killer-games stają się przedmiotem dyskusji zwykle przy okazji jakiejś tragedii: gdy np. nastolatek pobije (zabije) rówieśnika, a potem okaże się, że wpływ na jego rozwój miało także "mordowanie na ekranie", które postanowił naśladować "w realu". Ostatnio na ten temat wypowiedział się również Benedykt XVI, nazywając zarabianie na takich produktach "perwersją". Z kolei ministrowie sprawiedliwości 27 krajów UE na spotkaniu w Dreźnie doszli do konkluzji, że prawny zakaz rozpowszechniania killer-games w dobie internetu (przez który można takowe ściągać czy zamawiać) byłby mało skuteczny. Co można zrobić, to wpływać na producentów i dystrybutorów oprogramowania - Unia jako całość ma tu spore możliwości. Nie będzie to na pewno proste. Ale próbować trzeba.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















