Mąż stanu

Pośród rozmaitych leków na jesienne chandry i depresje jeden jest środek pewny, niezawodnie wzmacniający ducha i poprawiający nastrój: wywiady, których nie szczędzi prasie Ryszard Bugaj. Aby się o tym przekonać, wystarczy przeczytać najnowszy z nich, przeprowadzony przez Elizę Olczyk ("Rzeczpospolita" , 28/29 listopada).
Czyta się kilka minut

Punktem wyjścia rozmowy jest kwestia, która niedawno wzbudziła wiele emocji: (prawdopodobny) powrót do wielkiej polityki byłego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego. By odróżnić się od chóru entuzjastów owego powrotu, Bugaj zaznacza: "Znałem go dobrze w Sejmie kontraktowym. Nie miał wysokiej pozycji, zanim nie wyciągnął go Lech Wałęsa". Jakim był premierem? "Takim sobie. Rządził krótko, żadnego przełomu nie dokonał". I wprawdzie wiele się potem nauczył w Londynie, ale jednak doradca prezydenta nie chciałby, "żeby został teraz premierem". Precyzyjnie powiedziane, prawda?

Znacznie surowiej ocenia Bugaj aktualnego premiera. Najpierw zaznacza, że "Tusk na początku swojej kariery politycznej (...) był politykiem z tylnych ław"; chwilę potem dorzuca: "Zawsze uważałem go za sympatycznego, rozrywkowego chłopaka. Dlatego teraz, gdy jest kreowany na męża stanu, muszę się uszczypnąć"; wreszcie boleśnie wyrokuje: "Jego polityka wygląda na bardzo plastykową, ukształtowaną z rozmaitych podpowiedzi i niestety bez wizji".

Nie zapomina też Bugaj dodać, że "sytuacja nie jest taka różowa, jak ją przedstawia Tusk", i zarzuca premierowi, iż w początkowym okresie swych rządów "chciał popełnić dwa poważne błędy", "dostosować wydatki do malejących dochodów i wprowadzić nas do strefy euro", co "na szczęście (...) się nie udało". I powiada wreszcie, że nie jest pewien, czy Donald Tusk rozumie zagrożenia płynące z pojawienia się drugiej fali kryzysu. Mocno powiedziane.

Co do Lecha Kaczyńskiego - Bugaj uważa, że jego reelekcja jest możliwa. Uzasadnienie? "Lech Kaczyński zaczął się wystrzegać śmiesznych gaf, które wcześniej trzymały go na dnie. Jego sceptycyzm wobec UE może już wkrótce okazać się zasadny". A poza tym "główny konkurent Kaczyńskiego zaczął słabnąć". Stąd wniosek: "Jeżeli prezydentowi uda się odkleić od PiS i jeżeli zdoła przekonać obywateli, że wetując rządowe ustawy, działał w interesie dużych grup społecznych, to nie jest bez szans na wygraną". Pan prezydent z pewnością doceni te subtelne komplementy swego doradcy.

Zapytany przez Elizę Olczyk, czy wróciłby do polityki, gdyby mógł zostać premierem, Bugaj odpowiada: "Nie rozważałem w ogóle takiej możliwości". Niepotrzebna skromność. Ryszard Bugaj wie dobrze, że pewnego dnia naród odróżni męża stanu od plastykowych polityków, którzy przypadkiem dorwali się do władzy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2009