Marin Marais, „Suitte d'un Gout Étranger. PIECES DE VIOLE D du IV Livre";

Czyta się kilka minut

Marain Marais przeżywa czasy świetności. To kolejna epoka jego wielkiego muzycznego sukcesu, po czasach Ludwika XIV, kiedy był sowicie opłacanym muzykiem, kompozytorem i dyrygentem. Współczesnym dobroczyńcą XVIII-wiecznego twórcy jest kataloński gambista Jordi Savall, genialny muzyk i człowiek-instytucja w świecie muzyki dawnej. Po trzydziestu latach od nagrania dwunastu kompozycji ze "Suity o dziwnym (obcym) guście" ("Suitte d'un Go?t Étranger") Savall powraca do tego zbioru, wydając dwupłytowy album nagrany w gwiazdorskiej obsadzie. Od pierwszego utworu, spektakularnego i dostojnego "Marche­ Tartare", opływa słuchacza upojny, głęboki, chciałoby się rzec narkotyczny dźwięk wioli. To, co wydobywa Savall z owego instrumentu, mieści się na szerokiej skali muzycznych doznań - od płaczu do skocznego przytupywania. Suita jest bowiem niezwykle różna pod względem tonacji (najbardziej zaskakuje teatralny wręcz "Le Labirynthe", prawdziwie labiryntowa opowieść o wędrówce wioli przez rozmaite nastroje i tempa) i ewokowanych przez muzykę emocji.

Jednym z wrażeń słuchacza jest narastające przekonanie o względności podziałów muzyki na tę wyższą, klasyczną, i niską, popularną. Brzmiący dziś w kościołach i dostojnych salach koncertowych Marais pełnymi garściami czerpie z muzyki ludowej, tanecznej, która w "Feste Champ?tre" odzywa się rytmicznymi dźwiękami gitary Xaviera Diaza-Latorre'a i tamburynem Pedro Estevana, zaś w "Muzette" nieczystym, chrapliwym głosem wioli Savalla. W tym utworze, który mógłby być wizytówką całej płyty, wyraźnie pobrzmiewające motywy o rustykalnych korzeniach układają się i ewoluują w kompozycję zawieszoną gdzieś między marynarską pieśnią a muzycznym eksperymentem - instrumenty zdają się wychodzić ze swej roli, gitara brzmi jak drumla, wiola żwawo wędruje po niskich i wysokich rejestrach, utwór jak gdyby się nie kończy, powraca, w końcu cichnie. "Rondeau le Bijou" zaskakuje melodycznymi dygresjami i wprowadza delikatny motyw improwizacji, która z siłą żywiołu zabrzmi w "Le Tourbillon". "L'Ameriquaine" to urzekająca, niezwykle współcześnie brzmiąca pieśń, którą instrument Savalla śpiewa całą gamą swych barw. W "La Torneuse" mistrz wirtuozersko bawi słuchaczy w rytm ludowego tańca, w "La Sauterelle" z fantazją uderza smyczkiem w struny. W "Caprice ou Sonate" pojawią się burzliwe, z ducha romantyczne tony, kiedy indziej zabrzmi tęskna, pełna dramatyzmu pieśń, jakby wymarzone tło dla baletowego popisu ("La Reveuse").

Muzyka Marina Marais jest tak wyraźnie i subtelnie zarazem przesiąknięta duchowością, uczuciem, że - gdyby to nie trąciło kiczem - nazwałbym ją muzyką duszy. Duszę Savalla słychać na płycie, kiedy mistrz pomrukuje i nuci, dodając mocy i fantazji smyczkowi. Dyskretna to fantazja, bo cała płyta jest refleksyjna, podszyta łagodnym smutkiem, głęboką mądrością, która i radość, i rozpacz pozbawia ich otchłanności.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2006