Mancewicz: Tygrys

Od zarania interesujemy się potencjałem śmieszności. Od wielu dekad oglądamy pod tym kątem świat, a zwłaszcza wszechświat polski. Rzecz jasna, nie bez powodu.
Czyta się kilka minut
FOT. GRAŻYNA MAKARA /
FOT. GRAŻYNA MAKARA /

Podobnie jak sejsmolodzy przypatrujący się kalderom wokół Wezuwiusza, obliczamy, kiedy nadejdzie dzień zmiany, erupcji totalnej, kiedy to pióropusze magmy wytrysną w niebo, a morze czerwonej lawy przekroczy wpierw Alpy, a później pasmo naszych malowniczych Karpat – gdzieś, powiedzmy, w okolicach Chyżnego – i dotrze aż do plaż bałtyckich, zamieniając po drodze wszelkie białko w białko na twardo. Każdy przyzna, że nakreślony teraz, może w pośpiechu, krajobraz totalny musi przestraszyć wszystkich, nawet zwolenników ugrupowań mających do swych statutów wpisany dowolny heroizm. Mówiąc wprost: śmieszność, gdy już się zdarzy, jest znakiem przejmującym i zapisującym się na wieki w historii, jak ów wybuch wulkanu.

Trudno w Polsce, jeśli idzie o śmieszność, przejść do konkretu. Zaraz ktoś powie bądź wyliczy: jeszcze to przecież, i to, i tamto. Musimy więc gwarzyć ogólnie. O potencjale albo jego ciekawym braku. Weźmy polski kabaret ostatnich dwóch albo i trzech dekad czy moc tutejszej satyry. Otóż kabaret to gatunek rozrywki niemający w Polsce żadnego potencjału śmieszności. Rzec to trzeba twardo. A weźmy dla odmiany rząd polski i jego funkcjonariuszy. Tu na odwrót, potencjał śmieszności jest kolosalny. Słowem: coś, co ma być z definicji śmieszne, śmieszne nie jest, a coś, co ma być poważne i od śmieszności najdalsze, jest śmieszne niemal zawsze, w niemal każdym zdarzeniu. Prezydent krajowy – popatrzmy – tak samo. Dziewięć na dziesięć jego prób aktywności, czy to fizycznej, czy umysłowej, jest śmieszne. Albo ma potencjał, by się śmiesznym stać zaraz. Nie przeczą temu nawet jego najzagorzalsi wielbiciele. Idźmyż dalej.

Najsroższy człowiek w Polsce, którego życie polega na przeczeniu własnej śmieszności, jest kompletnie i w każdym sensie śmieszny. Od rana do wieczora. Wystarczy przez chwilę w ową perswazję, że jest poważny i srogi, nie wierzyć. I co? Jest bardzo śmieszny. Ta śmieszność przechodzi ludzkie pojęcie o polskiej historii, o najsroższych postaciach w naszych dziejach, może dlatego, że nie mieliśmy ich zbyt wielu i pewnie dlatego, że wszyscy byli mniej śmieszni. Ktoś powie teraz, że się mylimy, że próbujemy zlekceważyć wiejącą zewsząd grozę, osłabić ją, że chcemy anulować rzeczywistość. Ten ktoś jednak nie wie, że śmieszność nie wyklucza straszności. Śmieszno i straszno – to pomieszanie poznawcze w życiu człowieczym nienowe. Na dowód chciałoby się tu natychmiast przytoczyć stareńką, sławną rosyjską opinię na temat obcowania z tygrysem – rzecz jasna, nie możemy tego zrobić z przyczyn od nas niezależnych. Każdy może sobie ją wyklikać i zapoznać się z jej słusznością, na własne ryzyko i odpowiedzialność.

Słowem, jest i straszno, i śmieszno właśnie. A im straszniej, tym śmieszniej. I jest to bodaj skłonność tutejsza, wschodnioeuropejska. Budowanie aury strachu w oparciu o groteskę jest wynalazkiem nienowym, ale wciąż zaskakującym, starym, a jednak opartym na nieprzebranych możliwościach stawania się i śmiesznym, i wobec śmieszności. Nikt nie lubi być śmieszny. Zwłaszcza my, tu mieszkający, pomiędzy pachnącymi dorzeczami Odry i Bugu, pomiędzy pasmem Karpat, znad których unosi się teraz ku niebiosom puszczone najgłośniej disco polo, aż po wspomniane tu już oślepiająco białe plaże, sponad których takoż bije w niebo disco polo, ale w wersji morskiej.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2023