Reklama

Maciek powiedział „łał”

Maciek powiedział „łał”

29.03.2021
Czyta się kilka minut
Tu wszelka wspólnota jest niemożliwa. Wychodzi człowiek w noc taki, jakim go Pan Bóg stworzył, znaczy się z gołą głową, bez parasola i w podniszczonym obuwiu.
S

Samotne chodzenie nocą po mieście ma w sobie dyskretny posmak czynu zabronionego. Rzeczy i miejsca tracą swą dzienną stosowność. Będąc nic nie robiącym nikim, nie wiadomo kiedy i gdzie można zostać zapytanym, co się TUTAJ robi o TEJ porze. Z taką intonacją, że samo miejsce i pora stają się świadkami oskarżenia. Jeśli pada, a zostanie się przyłapanym bez parasola, sytuacja stanie się też wstydliwa.

Zasadniczą pracę związaną z tłumaczeniem wiersza Roberta Frosta wykonałem całkowicie samodzielnie, co mi się rzadko zdarza ze względu na nieznajomość języków. To, że uważam się za oswojonego z nocą, niewiele mi ją ułatwiało, ale jednak ośmielało. I nawet do przekładu Barańczaka zajrzałem dopiero, kiedy skończyłem swój. „No nie, »I have walked out in rain – and back in rain« to w żadnym razie nie »Przez jej deszczowe krople niosłem gołą głowę«” – powiedziałem Maćkowi Miłkowskiemu i...

4490

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Też mówię "Łał!", ale dopiero po dłuższej chwili. Bo w czasie trwania tej chwili doświadczam w kręgosłupie owego dreszczu, który Władimir Nabokow uważał za niepodważalny, fizjologiczny dowód, że obcuje się z pięknem i doskonałością dzieła sztuki. Niby wiem od lat, od pewnego wiersza zamieszczonego w "Na przełaj" (czy ktoś to pamięta), że Jacek Podsiadło jest wielkim poetą, ale muszę koniecznie wyrazić podziw, zachwyt i radość, że ten przekład powstał i że jest TAKI. Dziękuję!

Też mówię "Łał!", ale dopiero po dłuższej chwili. Bo w czasie trwania tej chwili doświadczam w kręgosłupie owego dreszczu, który Władimir Nabokow uważał za niepodważalny, fizjologiczny dowód, że obcuje się z pięknem i doskonałością dzieła sztuki. Niby wiem od lat, od pewnego wiersza zamieszczonego w "Na przełaj" (czy ktoś to pamięta), że Jacek Podsiadło jest wielkim poetą, ale muszę koniecznie wyrazić podziw, zachwyt i radość, że ten przekład powstał i że jest TAKI. Dziękuję!

Łał! I mnie się podoba! I też mi coś nie pasi, ale nie miejscowo, tylko bardziej po całości. Chodzi mianowicie o metrum; u Frosta - pentametr jambiczny. "Ten typ tak ma", tzn. woli regularny wiersz, ale tutaj jest jeszcze wartość dodana (jak teraz lubią mówić): jednostajny odgłos kroków (sound of feet) podczas nocnego spaceru bez zwalniania, przyśpieszania i omijania. Nawet to chwilowe znieruchomienie nie wytrąca z rytmu, dzięki rozciągnięciu momentu na cały wers: "I have stood still and stopped the sound of feet", co tłumacz załatwia jednym "Znieruchomiałem" i potem musi dohaftować "niczym przyłapany złodziej", chociaż stróż już zniknął z pola widzenia. To tylko jedno zastrzeżenie, jeśli miałbym porównywać z bardziej, acz nie do końca regularnym wierszem Barańczaka. Po polsku pentametr jambiczny jest wyjątkowo trudny do sensownego naśladowania, ale gdyby tak dało się narzucić tempo pierwszym wersem? "Jestem kimś dobrze obeznanym z nocą. / Lało, (gdy) wyszedłem i (gdy) wracałem – lało. / Byłem (tam), gdzie światła brzegi miasta złocą. / (Naj)smutniejszą z dzielnic przemierzyłem cało" (albo "Smutną dzielnicę przemierzyłem całą"). Wyrazy/sylaby w nawiasach to te nierówności chodnika, o które potyka się mój wewnętrzny recytator. ;) To żart. Wiem, że tłumaczenie poezji to mission impossible. "Poetry is what gets lost in translation” - jak powiedział nie kto inny, tylko Robert Frost. Dlatego wiersz w innym języku powinien istnieć w wielu przekładach, co może odbiera (fałszywą) świadomość bezpośredniego z nim obcowania, ale zarazem chroni znaczenia niemożliwe do oddania w jednej próbie.

Jeśli wolno, to jeszcze kilka refleksji na temat tego i innych przekładów. Frost w oryginale przemawia oszczędnie i wieloznacznie, podczas gdy tłumacz przeważnie ma ochotę, a czasem musi dookreślić i zinterpretować. Barańczak idzie tu bardzo daleko, czego rezultatem jest wiersz bardziej jego własny niż Frosta. JP wspomniał już o tym wychodzeniu na deszcz bez parasola, co świadczy o utracie kontroli nad własnym zachowaniem, mimo że oryginał nic takiego nie sugeruje. A że Barańczak robi z tego nie jednorazową przechadzkę lecz powtarzający się rytuał, to jego biedny podmiot liryczny musi być obłąkany. Dalej, SB zagląda w jakieś "zaułki wąskie i widmowe", co ma być odpowiednikiem "I have looked down the saddest city lane". Zaułek to raczej "alley", "lane" też od biedy, ale wyobraźnia chyżej podsuwa obraz wąskiego przejścia między ogrodzeniami czy żywopłotami. A że jesteśmy już na skraju miasta, to prawie na pewno mijamy... Brawo za tę "najsmutniejszą dzielnicę", którą każdy przemierzałby z duszą na ramieniu. ;) Trzeba było oderwać się od tych przejść czy zaułków, żeby zobaczyć rzecz we właściwym świetle. Albo mroku. Nie bardzo mi natomiast pasuje zegar iluminowany i do tego bijący. Za miastem? W nocy? I czemu poeta użył nieco dziwnego w tym kontekście słowa "luminary", które w pierwszej kolejności dotyczy owych dwóch "świecideł niebieskich", jakie Pan rozmieścił na nieboskłonie (at an unearthly height) w czwartym dniu stworzenia? Obstawiam, jak chce większość tłumaczy z SB włącznie, że chodzi o księżyc w pełni - cyferblat bez cyfr i wskazówek. Tylko że Barańczakowe "orzekał, / Że czas mnie wyznaczony nie jest mu wiadomy" to znów jest wzniosły Barańczak, a nie chłodny Frost (proszę wybaczyć kalambur). W sumie wolę bardziej abstrakcyjne orzekanie, że "czas nie jest przeszkodą i nie jest pomocą". Tylko bez bicia chwilę wcześniej. A tu wybór nieraz jeszcze śmielszych tłumaczeń na inny język [https://stihi.ru/2010/04/19/10031].

Skoro tematem jest przekład wiersza, to dobrze jest podać najpierw/potem oryginał.

Oryginalny wiersz Roberta Frosta można znaleźć tutaj: https://www.poetryfoundation.org/poems/47548/acquainted-with-the-night

...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]