Logika zgorszonych

W logice przełożonego synagogi nieistotne było, że uzdrowiona kobieta cierpiała od osiemnastu lat. Nie liczyła się jej radość życia ani przywrócone zdrowie. Patrząc na życie z pozycji ideologa, nie potrafił wczuć się w ludzkie doznania, gdyż widział jedynie literę prawa. Ludzi o podobnej mentalności można spotkać także w naszych środowiskach. Ich pryncypialny komentarz potrafi zmrozić najpiękniejsze odruchy ludzkiego współczucia.
Czyta się kilka minut

Gdyby Jezus traktował serio podobne komentarze, być może zaprzestałby cudów, bo nigdy dokładnie nie wiadomo, jakim dobrym uczynkiem zgorszą się bliźni obdarzeni szczególną umiejętnością szukania zgorszeń. W imię świętego spokoju pozostawiłby wtedy chorych i cierpiących ich losowi, byle tylko uniknąć kąśliwych ocen. Nie wybrał jednak tej drogi; konsekwentnie czynił dobro, nie zwracając uwagi na komentarze. Może chciał nas w ten sposób nauczyć, byśmy nie zrażali się, gdy jedyną odpowiedzią na współczujący gest serca będzie świst rzucanych na ślepo kamieni? Do świstu można się po pewnym czasie przyzwyczaić, Chrystusa zaś trzeba naśladować niezależnie od reakcji środowiska.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2004