Reklama

Literacki Nobel 2010 dla Vargasa Llosy!

Literacki Nobel 2010 dla Vargasa Llosy!

07.10.2010
Czyta się kilka minut
Mario Vargas Llosa został laureatem literackiej Nagrody Nobla 2010! Przypominamy tekst Lektora o jednej z jego najważniejszych książek, Święto Kozła z TP 23/2002.
M

Mario Vargas Llosa: ŚWIĘTO KOZŁA - autor "Miasta i psów", "Zielonego Domu", "Rozmowy w Katedrze" czy "Litumy w Andach" akcję swych powieści umieszcza zwykle w rodzinnym Peru. Czasem jednak wykracza poza jego granice, jak w "Wojnie końca świata", gdzie tematem uczynił autentyczny epizod z dziejów Brazylii: millenarystyczny ruch chłopski z końca XIX wieku krwawo stłumiony przez wojska rządowe. W ogłoszonym w 2000 roku "Święcie Kozła" przenosimy się z kolei do Dominikany.

To miejsce dla historii Ameryki szczególne; wyspa Hispaniola (dziś Haiti) była pierwszym obszarem skolonizowanym przez Hiszpanów w Nowym Świecie, a Santo Domingo - pierwszym miastem zbudowanym przez przybyszów z Europy. W końcu XVIII wieku zachodnią część wyspy, znajdującą się wtedy pod panowaniem Francji, ogarnął bunt murzyńskich niewolników, w którego wyniku, po latach walk (z udziałem m. in. wysłanych przez Napoleona Polaków), powstało niepodległe państwo Haiti. Władza Haitańczyków objęła następnie całą wyspę; dopiero w 1844 utworzono hiszpańskojęzyczną Republikę Dominikany. Wewnętrzne konflikty w młodej republice sprowokowały w 1916 zbrojną interwencję Stanów Zjednoczonych. Marines opuścili Dominikanę dopiero w roku 1924, a w sześć lat później władzę przejął wyszkolony przez nich generał Rafael Leonidas Trujillo Molina; obaliwszy prezydenta Horacio Vásqueza, decydował o losach kraju przez następne trzy dekady. Były to lata stabilizacji ekonomicznej i zarazem bezwględnej dyktatury.

"Władza absolutna demoralizuje absolutnie"; Llosa daje w swojej powieści precyzyjną ilustrację sławnej maksymy lorda Actona. W Santo Domingo, przemianowanym na Ciudad Trujillo, wszechobecne są intrygi, korupcja i okrutny terror, konformizm i zakłamanie, które każe mnożyć groteskowe przejawy kultu Wodza. "Był zwyczaj, że w wejściowym holu wieszano wizerunek Matki Boskiej Łaskawej z czołobitnym napisem na plakietce z brązu: »W tym domu Trujillo jest Szefem«". Radiostacja Głos Dominikany przyspiesza godzinę nadawania porannego dziennika, by dostosować ją do pory, w której zwykł budzić się dyktator. Utwory Pierwszej Damy, napisane w rzeczywistości przez wynajętego skrybę, sławi się jako szczytowe osiągnięcie literatury dominikańskiej.

"Era Trujillo" nieodwołalnie zbliża się jednak do końca, nie tylko z powodu szwankującego zdrowia Wodza. Zbrodnia polityczna stosowana jako instrument polityki wewnętrznej i zagranicznej, a także nieokiełzana pazerność przedstawicieli rodzinnego klanu i wywoływane przez nich skandale sprawiają, że przeciw dyktatorowi obracają się Stany Zjednoczone (nb. znaczną rolę w kształtowaniu amerykańskiej opinii publicznej odegrały reportaże Tada Szulca) i Kościół, narasta też niezadowolenie w głównej podporze reżimu, jaką jest armia. W takim klimacie rodzą się kolejne spiski i wreszcie pomysł zamachu, urzeczywistniony w maju 1961 roku.

"Święto Kozła" nie jest książką stricte historyczną, aczkolwiek autor sumiennie zbierał do niej materiał, odwiedzając Dominikanę i nie ograniczając się do lektury dokumentów, lecz także rozmawiając ze świadkami tamtego czasu reprezentującymi obie strony barykady. To wielowątkowa powieść pokazująca finał dominikańskiej dyktatury na przemian z kilku perspektyw: samego dyktatora, jego współpracowników i jego zabójców, którzy przecież także wywodzili się z kręgów elity. To wnikliwe studium mechanizmów dyktatorskiej władzy i deprawacji charakterów ludzi uwikłanych w jej sprawowanie, analiza motywów, które decydują o przyzwoleniu bądź oporze. Ramę zaś tworzą wydarzenia znacznie późniejsze: rodzinne Santo Domingo (bo taką nazwę nosi na powrót stolica Dominikany) odwiedza po trzydziestu latach nieobecności Urania, córka Agustina Cabrala, niegdyś bliskiego współpracownika Trujilla i przewodniczącego Senatu Dominikany, dziś sparaliżowanego starca dożywającego swoich dni pod opieką krewnych.

"Trzydzieści lat pracy na szczytach władzy politycznej uczyniło z Agustina Cabrala człowieka doświadczonego, jeżeli chodzi o imponderabilia - pułapki, zasadzki, fortele, zdrady" - pisze ironicznie Vargas Llosa. Gdy jednak mnożące się sygnały pokazują, że senator popadł w niełaskę, paraliżujący strach przed ostateczną katastrofą pchnie go do czynu szczególnie obrzydliwego. By odzyskać zaufanie Trujilla, poświęci własną czternastoletnią córkę, zgodzi się, by zaaranżowano jej odwiedziny u Wodza. Urania Cabral dzięki pomocy zakonnic prowadzących jej szkołę wyjedzie potem na stypendium do Stanów Zjednoczonych i tam już pozostanie, zrywając z rodziną i krajem. Teraz, blisko pięćdziesięcioletnia, wzięta amerykańska prawniczka, powraca do Santo Domingo, by rozliczyć się z przeszłością i własnym ojcem.

Prawdziwym zaś zwycięzcą odmalowanej przez peruwiańskiego pisarza ponurej gry politycznej okaże się doktor Joaquín Balaguer, lojalny sługa Trujilla i marionetkowy prezydent z jego nadania. Zręcznie klucząc i lawirując, przejmie rzeczywistą władzę po śmierci dyktatora, skłoni do emigracji pozostałych członków klanu i poprawi opinię swego kraju na arenie międzynarodowej. I to on właśnie, "uśmiechnięty i głęboko uradowany", przywita później przy świetle fleszy wychodzących z ukrycia spiskowców. Jedynie dwóch - bo pozostali, ujęci wkrótce po zamachu, zginęli podczas rzekomej "próby ucieczki" po okrutnych torturach nadzorowanych osobiście przez jednego z synów Wodza.

Dodajmy, że kariera polityczna Balaguera, postaci jak najbardziej autentycznej, trwała wyjątkowo długo. Po opisanych w powieści wydarzeniach nie zdołał zapanować nad narastającymi konfliktami wewnętrznymi, w styczniu 1962 utracił stanowisko i wyemigrował. Powrócił w roku 1965, wraz z amerykańskimi marines, po raz drugi w historii Dominikany lądującymi w Santo Domingo, i w roku następnym wygrał wybory prezydenckie. Ponawiał ten sukces w latach 1970, 1974, 1986, 1990 i 1994. Dopiero w roku 1996 - blisko dziewięćdziesięcioletni i niewidomy - złożył urząd.

Jednym z wątków powracających w "Święcie Kozła" jest napięcie, jakie panuje między zamożniejszą Dominikaną a biednym i cywilizacyjnie zacofanym murzyńskim Haiti; w imię obrony przed "cywilizacyjnym zagrożeniem" rząd Trujilla dokonał w roku 1937. rzezi kilkunastu tysięcy Haitańczyków. Lektura powieści Llosy nieuchronnie przywodzi na pamięć wcześniejszych (z 1966 roku) "Komediantów" Grahama Greene’a, których akcja toczy się w Haiti właśnie, rządzonym krwawo przez Françoisa Duvaliera, zwanego "Papą Doc". Głównym tematem u Greene’a był jednak problem wyboru moralnego, przed jakim staje przybysz z zewnątrz, wrzucony w świat barbarzyńskiego terroru, niesprawiedliwości i korupcji. Peruwiańskiego pisarza bardziej interesuje funkcjonowanie dyktatury i motywy powodujące ludźmi, na których ona się wspiera. Sam zresztą, jak wiadomo, próbował - bez powodzenia - udziału w polityce, kandydując na urząd prezydenta Peru.

"Kiedy w latach 50. odbywałem studia - mówił autor "Święta kozła" w kwietniu tego roku w wywiadzie dla "Observera" - Ameryka Łacińska roiła się od dyktatorów. Trujillo był oczywiście figurą emblematyczną z racji swojego okrucieństwa, korupcji, ekstrawagancji i teatralności". I tłumaczył: "Dyktatorzy nie są katastrofą żywiołową. To właśnie chciałem pokazać: że dyktatura zawdzięcza swe istnienie współdziałaniu wielu ludzi, czasem nawet - współdziałaniu własnych ofiar". Zapytany zaś, czy pisząc o postaci Trujilla, myślał o Alberto Fujimorim - peruwiańskim polityku wywodzącym się z rodziny japońskich imigrantów, który w wyborach prezydenckich w 1990 roku pokonał Vargasa Llosę, następnie zaś próbował przeprowadzić swój program rozwiązując parlament i zawieszając konstytucję - odpowiedział: "Gdy pisze Pan o dyktatorze, pisze Pan o wszystkich dyktatorach i o totalitaryzmie".

Wydawnictwo Rebis, s. 462. Przełożyła Danuta Rycerz. Seria "Mistrzowie Literatury", w której ostatnio wznowiono "Pod wulkanem" Lowry’ego, "Przypowieść" Faulknera i "Witajcie w Ciężkich Czasach" Doctorowa.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]