Lekcja czytania: Chwin o „Władcy much”

O 12.00 w Pawilonie Wyspiańskiego pierwsza odsłona akcji Tygodnika - lekcja czytania - seminarium dla licealistów poprowadzone przez Stefana Chwina, o powieści "Władca much" Williama Goldinga. Zainteresowanie akcją przerosło oczekiwania organizatorów, i aby zachować w miarę seminaryjny charakter spotkania, trzeba było ograniczać liczbę chętnych licealistów. Niektórzy poloniści gotowi byli stawiać się na takie seminarium z całymi klasami. I kto mówi o braku zainteresowania literaturą?
Czyta się kilka minut
Stefan Chwin prowadzi lekcję czytania dla licealistów. Przerabianą lekturą jest "Władca much" Williama Goldinga. Kraków, Pawilon Wyspiańskiego, 3 listopada 2009 r. / fot. Grażyna Makara /
Stefan Chwin prowadzi lekcję czytania dla licealistów. Przerabianą lekturą jest "Władca much" Williama Goldinga. Kraków, Pawilon Wyspiańskiego, 3 listopada 2009 r. / fot. Grażyna Makara /

Wystarczy stworzyć ciekawą platformę wzajemnej wymiany poglądów na literaturę, zaprosić na spotkanie pisarza, który w niebanalny sposób będzie mówił o znanej powieści... Maturzyści przychodzili nawet prosto z próbnych matur z matematyki, które pisali tego samego dnia rano.

Stefan Chwin tłumaczył powody wyboru tej właśnie książki na temat seminarium. Opowiadał o Goldingu (pisarz żył w latach 1911-93), który w czasie II wojny światowej służył w brytyjskiej marynarce, uczestniczył w ofensywie aliantów w Normandii, później pracował jako nauczyciel. Chwin mówił o tym, że on osobiście uważa "Władcę much" za jedną z najwybitniejszych powieści XX wieku. Przypomniał, że kiedy Golding zwracał się z maszynopisem do kolejnych wydawnictw, kolejne wydawnictwa maszynopis odrzucały (na druk nie zdecydowało się żadne z piętnastu wydawnictw do których maszynopis dotarł).

Nagrodę Nobla Golding otrzymał w 1983 roku właśnie za tę książkę, która ukazała się drukiem w 1954 roku. Ale i jury Komitetu Noblowskiego było podzielone, co ujawnił jeden z jurorów, łamiąc zasadę tajności obrad. Do 1955 roku w Stanach Zjednoczonych sprzedało się około 3 tys. egz. A w latach 60., kiedy powieść stała się modna - 20 milionów egzemplarzy. Różnie interpretowano i tytuł, i przesłanie książki. Władca much (Lord of the Flies) to biblijny tytuł Belzebuba, Szatana. Ale też Stefan Chwin nie obstawał przy jedynie religijnej interpretacji książki. Dla niego to znakomita diagnoza społeczna, ukazanie procesów tworzenia wspólnoty, wykluczania słabych, tworzenia mechanizmów demokratycznych i burzenia ich. Historia przemocy, problem istnienia zła na świecie. Książka - metafora. W powieści pada pytanie "...ale co poszło źle?". To swoiste powtórzenie historii biblijnej: dzieci w powieści (pierwsi rodzice w Biblii) trafiają na rajską wyspę (do Edenu). Co sprawia, jakie mechanizmy, jakie przypadki, że tak dobry początek tak szybko się psuje?

Istnieją dwie ekranizacje powieści. Jedna z nich jest bliższa odczytaniu przesłania "Władcy much" poprzez narodziny świeckich obrzędów (patrz święcenie sztandarów przez nazistów; powieść jako zapis tego, co działo się z relacjami międzyludzkimi w czasie II wojny światowej). Bożki zamiast Boga. Czy religię tworzą ludzie, bo - jak pyta w powieści Golding - szukają wsparcia w obliczu niebezpieczeństwa? Czy chłopiec, który przynosi dobrą nowinę po zejściu z góry ("że bestii na wyspie nie ma") i zostaje zabity przez inne dzieci, to metafora Chrystusa, który przychodzi z dobrą nowiną, jest niewinny, a także zostaje zabity? Stefana Chwina zainteresowały dwie sprawy: w książce bohaterowie-dzieci z dobrych brytyjskich domów zupełnie się nie modliły, są reprezentantami społeczeństwa jakby przed narodzinami religii. Druga kwestia to ta, że w powieści nie ma kobiet. To też nadaje się na socjologiczną diagnozę?

Żeby tak właśnie wyglądały wszystkie lekcje polskiego...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”