Reklama

Ktoś inny

Ktoś inny

20.04.2021
Czyta się kilka minut
S

Szanowni Panowie Strażacy!

Brygadierzy starsi i młodsi, nadbrygadierzy, może nawet generałowie.

Będzie rocznica.

Okrągła: czterdzieści lat.

Uroczyście będzie.

Przemówienia, goście, stół prezydialny. Za stołem dawny związkowy działacz i kobieta, która była ranna. Nic groźnego, szyby i rozbite szkło, ale zabrali ją do swojego szpitala. Poszliście w kilku, z ludźmi z Huty i FSO, lekarz nie stawiał oporu. Nazwano to nieco szumnie odbiciem rannej.

Odbicie zarządził człowiek z regionu Mazowsze. Ten, który odradzał wam strajk.

Mówił – jesteście wojskową uczelnią, może być gorąco, może polać się krew. Nie strajkujcie.

Poprosiliście, żeby opuścił aulę.

Wyszedł.

Czekał na korytarzu. Modlił się. Prosił Boga, żeby nie było strajku. Dosyć rozlewu krwi w naszej historii, przekonywał, ale i Bóg, i studenci byli innego zdania.

Po północy otworzyły się drzwi.

Było głosowanie, będzie strajk.

Wysoki, z bródką, grzywką, w dżinsach i szarym swetrze.

Już pamiętacie?

Był z wami przez cały czas.

Nie chciał strajku, ale był z wami.

Krzyż, spowiedź, ksiądz Popiełuszko. Żadnych gitar, brama zamknięta, jak śpiew, to „Jeszcze Polska”. Strajk to strajk.

(Po porwaniu księdza będzie czuwał w kościele z nocną strażą. Po śmierci dopilnuje cegieł na grób. Cegły mogą być różne, mogą nawet wybuchnąć i grób rozwalić).

Przyjechali nad ranem, ciężarówkami. ZOMO, anty- terroryści i jednostki specjalne. Atak na bramę, helikoptery nad dachem, po linach, przez okna, przez drzwi, tupot biegnących nóg…

Wszyscy do auli. Siadamy. Hymn. Nie stawiamy oporu.

Koniec strajku.

Stan wojenny. Podziemne struktury Solidarności – i ucieczki. To Podhale, u dawnej łączniczki „Ognia”, to Gdańsk albo Warszawa.

Sceny jak z kina akcji. Podwórka, dworzec (dworce są pierwszorzędne do uciekania). Przez peron, przez tory, do góry, na dół, jednak do góry, tramwajem, jakiś płot, jakieś wykopy, płot za wysoki, wykopy za głębokie, cztery samochody, w każdym po czterech, szesnastu razem, no, niestety.

Więzienie.

Cela z kryminalnymi, prycza pod oknem, od okna wieje.

Modlił się. Najbardziej, żeby mrozu nie było. Poza tym uczył się francuskiego z samouczka.

Est-ce que le ciel est bleu?
Oui, le ciel est bleu.
Est-ce que le monde est beau?
Oui, le monde est beau.
Est beau… 
powtarzał sobie. Est beau…

Że co? pytali kryminalni.

Że nic. Że świat jest piękny.

I żona była piękna – duże oczy, włosy do pasa. Piękny głos, koloratura. Maria Fołtyn proponowała jej chór. Nie chciała do chóru. Chciała być solistką i śpiewać w operze. Pojechała do Wiednia kształcić głos.

Rozwód.

Najgorsze było, że oszukiwał.

Synów. Żonę. Swoich profesorów, swoich studentów, strażaków na strajku, przyjaciół z Solidarności. Wszystkich. Cały świat.

Myśleli, że jest mężczyzną.

Nie wyprowadzał ich z błędu.

Kłamał.

Miał męskie ciało, ale był kobietą.

Jak długo można ze wstrętem patrzeć na swoje ciało. Oglądać w lustrze znienawidzoną twarz.

Chciał umrzeć.

Synowie nie powinni mieć ojca samobójcy. Postanowił upozorować wypadek. Miał kilka pomysłów, najlepsza była Wisła. Mógłby spaść z mostu samochodem, mógł wjechać do rzeki… Wszystko jedno. Chciał umrzeć.

Ukląkł przed ikoną Matki Włodzimierskiej. Żeby się zwierzyć. Żeby prosić o przebaczenie.

Coś się z nim stało. Nie potrafi tego racjonalnie wytłumaczyć. Chociaż ma taki ścisły umysł – fizyka i inżyniera.

Tyle rzeczy rozumiał i umiał zmierzyć. Szyny kolejowe w ruchu, wilgotność gruntu neutronami, a nawet podwójne układy ciał niebieskich.

Co stało się przed ikoną włodzimierską – nie zrozumiał.

Poza jednym:

kazano mu żyć.

Operacja trwała dwanaście godzin.

Była rocznica strajku.

Powitania, przemówienia i stół prezydialny.

Nikt jej nie przywitał.

Nikt nie zaprosił.

Poszła i tak, i usiadła naprzeciw stołu. Naprzeciw kobiety, którą wyciągnęła ze szpitala. Spojrzały na siebie. Kobieta podniosła się i wyszła z sali. Nie wróciła, podobno zasłabła.

Za stołem siedział dawny działacz Solidarności.

To ja, dlaczego się ze mną nie witasz? spytała, kiedy mijał ją bez słowa.

To nie ty, odpowiedział.

To ja, upierała się. Razem na strajku byliśmy. Ja nie umarłam.

Nigdzie z tobą nie byłem. Nie ma cię, rozumiesz? Kimś innym jesteś.

Kimś innym powtórzył dobitnie, głośno, kilka razy.

Nie chcą jej i nie chcą tych nielicznych, którzy ją akceptują.

Jakby inność była zaraźliwą chorobą.

Upiera się.

Mówi, że jest.

Na dowód, że jest, wyjmuje z plastikowej torebki małe czerwone pudełeczko. Otwiera. Wyjmuje medale, ordery i krzyże zasługi. Do tego legitymacje, z imieniem i nazwiskiem, JEJ imieniem, proszę bardzo.

Nie szkodzi. Ordery mogą być, a jej nie ma.

Dawna żona przyjeżdża do synów.

Nadal ma piękny głos i kocha Gershwina.

...your daddy’s rich
your mamma’s good lookin’

Wasz tata jest bogaty

a mama piękna…

Któregoś ranka

wstaniesz ze śpiewem

rozłożysz skrzydła

i ulecisz w niebo…

śpiewa żona, której nie udało się, niestety, zrobić kariery w operze wiedeńskiej.

Panowie Strażacy,

będzie rocznica i ona przyjdzie.

Nie zrobi na was wrażenia jej metr osiemdziesiąt pięć, jej niski głos i duże ręce.

Nie zgorszycie się innością.

Nie zasłabniecie jak dawna przyjaciółka i nie miniecie jej bez słowa jak dawny działacz.

Będziecie wiedzieli – wtedy była i jest dzisiaj. Tu jest jej miejsce.

Może nawet za prezydialnym stołem.

***

Strajk w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej trwał osiem dni, od 25 listopada do 2 grudnia 1981.

Bohaterką tekstu jest Ewa Hołuszko. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Pisarka i reporterka związana z „Życiem Warszawy”, „Polityką” i „Gazetą Wyborczą”, a od grudnia 2020 r. felietonistka „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka wielu nagród, odznaczona Orderem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Z calego serca dziekuje Pani za ten tekst!

Świetne. Można z tego zrobić suplement do "Najpiękniejszej pary piersi na świecie" Rolanda Topora.

Bardzo dziękuję Autorce za piękny, mądry, poruszający tekst. Proszę nie ustawać w tej misji. Pani świadectwo ratuje nasze człowieczeństwo. Pozdrawiam serdecznie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]