Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Krajobraz po strajku

Krajobraz po strajku

25.04.2019
Czyta się kilka minut
Bilans trwającej kilkanaście dni akcji jest niemal pod każdym względem smutny. I dla nauczycieli, i dla przyszłości polskiej edukacji.
Konferencja prasowa, podczas której szef ZNP, Sławomir Broniarz ogłosił zawieszenie strajku nauczycieli, Warszawa, 25 kwietnia 2019 r.  / Fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
Konferencja prasowa, podczas której szef ZNP, Sławomir Broniarz ogłosił zawieszenie strajku nauczycieli, Warszawa, 25 kwietnia 2019 r. / Fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
N

Najbardziej oczywista jest porażka Związku Nauczycielstwa Polskiego, na czele z jego prezesem, Sławomirem Broniarzem. Jej skalę pokazała dzisiejsza konferencja prasowa, na której szef ZNP ogłaszał decyzję związku: zawieszenie od soboty akcji strajkowej i gotowość do jej ponownego podjęcia we wrześniu. Niemal wszystko, co mówił dziś przed kamerami Broniarz, było raczej spisem pobożnych życzeń, a nie odzwierciedleniem rzeczywistości.

1.

„Stoimy tutaj silniejsi”; „pokazaliśmy siłę”; „zmusiliśmy rząd do negocjacji” – to najbardziej jaskrawe przykłady mijania się szefa ZNP z brutalnymi faktami. Związek nie wywalczył w zasadzie niczego ponad to, co zadeklarował wcześniej rząd, i co obiecał w porozumieniu z nauczycielską Solidarnością. Nie został też zmuszony do jakichkolwiek poważnych ustępstw, o czym zresztą Sławomir Broniarz mówił niemal każdego dnia toczącego się strajku. Przeciwnie: to obóz władzy zorganizował rzutem na taśmę pokaz siły, proponując tzw. ustawę maturalną (będzie ona – jak zapowiedziała rzeczniczka rządu Beata Mazurek – procedowana mimo zawieszenia strajku). Prawo omijające decydujący głos rad pedagogicznych w klasyfikacji końcowej maturzystów. Dające specjalne prerogatywy dyrektorom, a gdyby ci okazali się niepokorni – samorządom. Prawo niszczące, mające za nic autonomię szkół i nauczycieli, o której tak często lubiła mówić – zanim została taktycznie wycofana do drugiego szeregu – minister edukacji Anna Zalewska. Prawo, którego wprowadzenie nie powinno nikogo specjalnie dziwić, bo doskonale wpisuje się w logikę ponad trzyletnich rządów PiS.


STRAJK NAUCZYCIELI – ZOBACZ SERWIS SPECJALNY >>>


2.

„Ta siła wynika z jedności. Pan, panie premierze, z tą jednością nie wygra i tej siły pan nie pokona” – mówił dzisiaj Broniarz, kilkukrotnie wspominając o poparciu społecznym, jakim miał się cieszyć strajk. Owszem, trudno nie zauważyć manifestacji, które odbyły się w dużych miastach, milionów złotych zebranych na fundusz strajkowy (w bieżącym numerze „TP” publikujemy rozmowę z Marcinem Bruszewskim, współtwórcą platformy edukacyjnej „Zwolnieni z teorii”, który wraz żoną zasilił fundusz kwotą 108 tys. złotych) czy oddolnych akcji poparcia nauczycieli ze strony rodziców. Ale teza, że ten strajk porwał naród, byłaby niedorzecznością – gdyby porwał, Sławomir Broniarz nie ogłaszałby dzisiaj zawieszenia strajku. Sondaże poparcia dla strajkujących pokazywały raczej z biegiem dni tendencję dla nauczycieli niekorzystną. Nie narodziła się żadna zorganizowana siła poparcia ze strony rodziców. „Ze stosunkiem społeczeństwa do edukacji i nauczycieli jest inny, znacznie poważniejszy problem: my od szkoły niewiele oczekujemy. Dziecko »ma być zaopiekowane«, szkoła »nie ma się zbytnio wtrącać w wychowanie«, a w ogóle to »niech będzie święty spokój«. Deklarujemy co prawda od lat w sondażach zaufanie do szkolnictwa, ale jest to ten rodzaj zaufania, który niewiele nas kosztuje. Tymczasem strajk nauczycieli jawi nam się przede wszystkim jako uciążliwość” – mówił kilka tygodni temu w wywiadzie dla „TP” dr hab. Mikołaj Herbst, badacz systemów edukacyjnych. Ta bezlitosna diagnoza wydaje się dzisiaj znacznie bliższa postrajkowej rzeczywistości niż „życzeniowe” stwierdzenia szefa ZNP. Strajk nauczycieli nie przeorał społecznej świadomości choćby w takim stopniu jak ubiegłoroczna okupacja Sejmu przez osoby niepełnosprawne i ich opiekunów. Nauczyciele pozostali nie tylko z wątłym poparciem społeczeństwa, ale też z bagażem nieśmiertelnych stereotypów (choćby grupy zawodowej „niespecjalnie się przepracowującej” czy mającej – jak mówił sam premier – „trochę więcej wolnego czasu”).

3.

Szef ZNP mocno akcentował dziś „ponadfinansowy” charakter zawieszanego właśnie strajku. Mówił o szkodliwości reformy edukacyjnej wprowadzonej przez PiS, a także o jakości oświaty. Tyle że te akcenty – o co trudno mieć zresztą pretensje do związku, który z definicji dba o warunki pracy i płacy nauczycieli – nie wybrzmiały podczas kilkudniowej akcji. Czy strajk stworzył jakąś przestrzeń do debaty o polskiej szkole? Zostajemy z absurdalną, niemającą dziś – zważywszy decyzję ZNP – nawet propagandowego sensu inicjatywą rządowego „okrągłego stołu” na Stadionie Narodowym (komentowaliśmy ją wczoraj szerzej na stronie „TP”), osobnym „prawdziwym okrągłym stołem” zaproponowanym dziś przez ZNP, a także bliżej nieokreślonym „okrągłym stołem” zaproponowanym wcześniej przez prezydenta Dudę. Ot, kolejny przejaw polskiej debaty z groteskowym naddatkiem: do prowadzenia kilku niezależnych od siebie monologów użyto najbardziej sugestywnego z symboli narodowej zgody. Nie wytworzył się też przez te kilkanaście dni choćby zarys tematów, od których należałoby zacząć naprawianie oświaty.

4.

„Nie przerywamy strajku” – zaznaczał dziś prezes Broniarz, zapewniając, że ZNP jest gotowe, by uderzyć ze zdwojoną siłą we wrześniu. Być może jedyny pozytywny element postrajkowego bilansu to sam fakt pierwszego od lat na taką skalę zrywu tej grupy zawodowej. Wielu nauczycieli wyjdzie z tego strajku psychicznie pogruchotanych (otwarte jest pytanie o atmosferę w wielu szkołach: konflikty w samym gronie pedagogicznym, relacje z dyrektorami, wśród których znaleźli się i tacy, którzy wywierali jawny nacisk na swoich pracowników, by się nie buntowali). Inni będą z tego bezprecedensowego zrywu czerpać siłę – zobaczyli, że się da, że można się organizować, skupiać na sobie medialną uwagę. Tylko czy porażka zakończonego właśnie strajku, brak jakiejkolwiek (poza pokazem siły) reakcji obozu władzy na nauczycielskie postulaty pozwoli – jakby chciał prezes Broniarz – na powtórkę zrywu za cztery miesiące?

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Moim zdaniem należy zacząć od likwidacji Karty Nauczyciela- komunistycznego reliktu. Nie może być tak , że tworzymy kasty zawodowe , które są bezkarne. Absurdem jest, że za strajk (prawie miesiąc nic nierobienia ), będzie w nagrodę tzw. "trzynastka" ! Konieczna jest też zmiana tzw. pensum. Szkoda, że ten strajk się odbył bo w dużej mierze obnażył to środowisko.

intuicja mi mówi, że gdyby nauczyciele strajkowali podczas rządów opozycji, Pańskie opinie na ich temat byłyby krańcowo odmienne - taki fenomen określa się mianem hipokryzja

Nie rozumiem komentarza o bezkarności, nauczyciele nie mają żadnego immunitetu (chyba że chodzi o ich status funkcjonariusza publicznego, ale to dotyczy sytuacji, gdy oni są poszkodowani). A przede wszystkim, za co mieliby być karani? Cieszę się, że wiele samorządów wspomaga nauczycieli i wypłacą im pieniądze. W końcu i tak zarabiają niewiele, więc tym ciężej im byłoby bez wynagrodzenia za czas strajku. A nauczyciele MAJĄ PRAWO DO STRAJKU JAK KAŻDY OBYWATEL - jak głosił niegdyś ks. Popiełuszko, sam wspierając strajkujących. To przykre, że nauczyciele mają opinię nierobów. Mam wielu znajomych pracujących w tym zawodzie i wiem, ile godzin im zajmuje przygotowanie materiałów do zajęć, sprawdzanie klasówek... A jeszcze trzeba pisać konspekty lekcji i resztę "papierologii". I robią to w swoim wolnym czasie. To prawda, że przydałoby się zmienić pensum, ale tak, żeby oddawało rzeczywistą liczbę poświęcanych na pracę godzin. Bo praca nauczyciela to nie kilka godzin mielenia językiem w szkole i laba, jak się chyba wielu wydaje.

Brawo Jarocin! To chyba jakieś nazwisko jest. Siła argumentów, naprawdę siła. Brawo Jarocin!

Chciałby Pan wszystko dostać od razu. Był Pan w szkołach? Chyba nie? Widział Pan, jak dziewczyny (bo to głównie dziewczyny pracują w tym zawodzie)zmagały się z dylematami tej sytuacji strajkowej? Też chyba nie? W moim oglądzie sytuacji wykonaliśmy kilka kroczków do przodu. Kilkoro więcej ludzi dowiedziało się na czym polega praca nauczyciela (no nie Jarocin - to prawda). Zbudowaliśmy ponadszkolne wspólnoty między nauczycielami, uczniami, rodzicami i innymi duchami. Będziemy to rozwijać. Strajk się nie skończył! Został tylko zawieszony. Jest pogotowie strajkowe. Tak samo było i jest z prawnikami i ... Łętowska w którejś ze swych mądrych wypowiedzi mówiła, że jak po drugiej stronie jest przemoc a nie prawo, to niewiele można poradzić. Pan już pewnie zdał swoją maturę i nie ma 19 lat. To Panu jest łatwiej. Niech Pan, proszę, lepiej kontaktuje się z rzeczywistością.

Szacunek dla nauczycieli, pogarda dla wszystkich którzy dają się zmanipulować propagandzie i kasie. Pogarda dla tzw. "Solidarności" - przybudówce partii łamiącej praworządność pod osłoną nocy. Nauczyciele, to wy pokazaliście jak wyglądały kiedyś idee solidarnego narodu. Mam nadzieję, że w młodzieży, tej która jeszcze samodzielnie potrafi myśleć, coś pozostanie z waszego protestu.

W mojej szkole w klasach elektryk, mechanik zawodu uczą nauczyciele na emeryturze. Młodzi inżynierzy nie przyjdą do szkoły za 1700. Znika kształcenie zawodowe.

jak 4 lata temu rozkładały się wśród nauczycieli preferencje wyborcze

No był chyba powód aby nie kochać PO:) To nie było znowu tak dano aby nie pamiętać https://www.tvp.info/41792471/kluzikrostkowska-jako-minister-edukacji-pieniedzy-dla-nauczycieli-nie-ma

a jeśli chodzi o powody, to z danych liczbowych jasno wynika, że za rządów PO-PSL akurat nauczyciele byli beneficjentami kilkudziesięcioprocentowych podwyżek płac, i to w czasie trwania globalnego kryzysu gospodarczego

Pani Joanno, nauczyciele za poprzedniej władzy nie mieli specjalnych powodów do protestów, ponieważ ich płace nie różniły się od płac w innych dziedzinach budżetowych. Dziś dzięki PiS-owi po pierwsze - koszty utrzymania powindowały w górę, po drugie - dostały znaczne podwyżki grupy zawodowe wspierające te władzę. A nauczyciele i słuzba zdrowia zostali w tyle. Na marginesie - pamietam, ze moi koledzy z warszawskiego muzeum, po zmianie dyrektora na takiego z PiS-u, dostali bardzo znaczace podwyżki. Ale to było dawno, za pierwszych rzadów PiS. Dziś te podwyżki zdążyły stracić wartość na skutek inflacji, której jakoby nie ma:))) Co do źródeł informacji - również proponuję raczej nie powoływać się na tvp.info gdyż to bardzo koliduje z Pani wuzerunkiem na forum - osoby rozsądnej i światłej.

Pani Kalino niby to jest jakaś propozycja recepty, ale co z wdrożeniem? ( chyba że krzyczymy żeby krzyczeć – a wtedy jak z tą krową która dużo ryczy i mało mleka daje). Dla mnie to bardziej jak odezwa do ludzi biznesu (tylko nie powtórka Nowoczesnej – bo to raczej ci z biznesu, którym biznes podziękował ) Tak sądzę ponieważ ze schodzeniem szkolnictwa na psy mamy do czynienie pewnie jakieś kilkanaście albo i więcej lat. Programy są coraz bardziej beznadziejne i aby odstrzelić tych twórców -partaczy i za jednym zamachem wspomnianych przez Panią złodziei , no to zostanie nam towarzystwo bezpartyjne, moim zdaniem, biznesowe. Tej grupie rodzime szkolnictwo nie zaszkodziło bo była kasa na elitarną edukację zagraniczną, ale co do innych wartości – obawiam się, że ich interpretacja może być zbliżona do przeciętnej w naszym kraju (bez względu na wiek, światopogląd , partyjność i miejsce zamieszkania). Oczywiście nie każdy złodziej ale za to każdy dobrze wykształcony. No taki klimat mamy.

Nie mogę Pani odmówić racji:))) Jeśli pozwoliłam sobie poryczeć na forum jako ta Krasula, to jedynie w celu podobnym, w jakim Kato kończył kazde swe wystąpienie w Senacie: ceterum censeo Carthaginem delendam esse. Wydawało się wówczas, ze do zburzenia Kartaginy daleko, podobnie jak dziś może i daleko do posadzenia obecnej rzadzacej szajki za kratkami. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Gorzej z pamiecią o tym, co należy wykonać w pierwszym rzucie. Dlatego należy o tym mówić stale i niezmordowanie: ceterum censeo PiS-um delendum esse. Co do poprzednich psujów polskiej oświaty - twierdze, ze może i byli psujami, niemniej z powodu braku kompetencji właściwych humanistom z wyobraźnią. Ostatni psuje, niestety, ale robia to z premedytacją, aby sprowadzić polskie społeczeństwo do stanu kompletnego skretynienia.

Piękna pryncypialna wizja. Bardzo szkoda, że siły opozycyjne "pracują" na to, aby w najbliższych latach się ona nie spełniła. Piszę "pracują", bo problem sprowadza się przede wszystkim do taktycznej gnuśności i reakcyjności oraz braku wiarygodnego i wykonalnego planu działania strategicznego. Czytałem 10-punktową wspólną deklarację Koalicji Europejskiej przed wyborami do parlamentu UE. Trzy i pół roku dynamicznego prawicowego bezprawia i hucpy było w stanie skłonić bierne umysły opozycjonistów do wyprodukowania zaledwie krótkiej listy oczywistych ogólnikowych banałów. Nie wiem, w jaki sposób chcą oni tymi wypocinami przekonać nieprzekonanych - tym bardziej, że prawie nikt nawet nie wie o ich istnieniu (o treści nie wspominając). Jak w (europarlamentarnej) praktyce opozycja chce realizować swoje ogólne postulaty? Czy jej europosłowie zamierzają zasilić jeden klub czy też raczej rozlezą się po kilku klubach, gdzie ich głos nie będzie w ogóle słyszalny? Na te i im podobne pytania nie dostajemy żadnej odpowiedzi.

Jestem przedstawicielem "ciemnego ludu", a skoro "światłe umysły" zamiast monarchii popierały demokrację, a jak powszechnie wiadomo "ciemnego ludu" jest więcej niż "światłych umysłów" to oczywistą oczywistością jest, że kto ma serca "ciemnego ludu" ten ma władzę (gdzieście byli na lekcjach matematyki?). Zatem, żadne programy, żadne ględzenie o Sądach, Konstytucji. Tak nic nie wygracie. Nic. PiS albo przegra sam z sobą (i się znudzi lub dokona autodestrukcji jak poprzednia władczyni serc "ciemnego ludu" czyli PO), albo będzie kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa. Jak mawiał Bill Clinton "po pierwsze gospodarka durniu" a jeśli tu nic strasznego odczuwalnego się nie dzieje (przynajmniej póki co nie widać) to jedyną płaszczyzną na jakiej można wygrać z PiS-em walkę o serca "ciemnego ludu" jest ideologia. A tu przegrywacie na całej linii. "Ciemny lud" nie lubi nowinek, zatem nie przepada za opowieściami o adopcjach przez gejów i magią "gender", ale "ciemny lud" mimo, że na ogół do kościółka chodzi, to nie lubi jak czarne coś tam do łóżek mu wchodzi, i tu mogliście wygrać, ale woleliście bawić się w strajk nauczycieli, który podzielił kraj i sympatyków na pół(należało strajk zostawić nauczycielom i tak ostro politycznie w niego nie wchodzić) , a że PiS jest jeden, a opozycji jest wiele, to taki podział jest na rękę PiS-owi i z radością uciekł spod topora dyskusji o aborcji, związków partnerskich i innych takich tam, gdzie mogliby polec z kretesem i jeszcze dodatkowo się podzielić, bo w tym względzie monolitem to oni nie są. Reasumując droga opozycjo anty-PiS, aż słowa Piłsudskiego same na myśl przychodzą, chyba wiecie jakie? ps. jak ktoś narzeka, że "ciemnego ludu" jest więcej niż "światłych umysłów" to ja zapytuję, ile lat minęło od 1989 roku? Ile lat "światłe władze" wszelkiej maści miały na edukację "tłuszczy"? jak sobie wyedukowaliście tak macie. (i tu rodzi się pytanie, czy dyletanci produkujący w procesie edukacji "ciemny lud" zamiast "światłych umysłów" zasługują na podwyżki? ot drobny sarkazm mi się wkradł ;p) ps.Drogi "gregg84" nie traktuj tego jako ewentualne pretensje pod swoim adresem, potraktuj to jako taki ogólny mój manifest w sprawie, dlaczego u Ciebie? Bo chyba jesteś jedynym który w mojej opinii jest w stanie to przeczytać z zrozumieniem :))) i być może jakoś to wykorzystać, to co prawda, fakty oczywiste, ale mam wrażenie, że z jakiś powodów totalnie zapomniane, przynajmniej przez opozycję. Ja od siebie co prawda nie kocham, ani PiS-u, ani opozycji, ale nadmierna wygrana PiS-u może być toksyczna jak na mój gust, a tak przez kości czuję, że jak nic się nie zmieni to maszerują po "Wielkiego Szlema".

Dobrze, że strajk zakończono. Wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego pewne grupy zawodowe są popierane (co najmniej 2 razy do roku od lat mówi się o służbie zdrowia, oświacie) a inne opozycja ma (i miała jak rządziła) w głębokim poważaniu. Jakby dopiero teraz co niektórym „światłym” zaświtało, że płaca w Polsce na pełnym etacie po kilkunastu latach pracy i po 3 dekadach wolności (15 latach w UE) wynosi w wielu zawodach (i urzędach) kwotę ok. 450 euro na rękę - miesięcznie. Skoro wreszcie, po odmrożeniu po blisko dekadzie płacach, nastąpiła w budżetówce podwyżka o 100-200 zł netto, to jaka podwyżka "należy się" nauczycielom?

Odpowiadam: 1000 zet

Marzy się niektórym powrót do urawniłowki - to takie postkomunistyczne myślenie, z którym się nie zgadzam. Uważam, że przy obecnych wynagrodzeniach rynkowych nauczyciel rozpoczynający pracę powinien otrzymywać wynagrodzenie w wysokości 4000 brutto , a po 1 roku pracy i pozytywnej ocenie powinien móc otrzymać podwyżkę ( najwyżej ocenionych 10% młodych nauczycieli powinno otrzymać 25% podwyżki czyli w drugim roku wynagrodzenie brutto 5000, ci którzy nie załapią się na najlepsze 10% ale załapią się na 30% - podwyżka o 10% czyli 4400 brutto a pozostali – bez podwyżki , najgorzej ocenione 10% - do wymiany ) . Nauczyciel, który jest bardzo dobrze oceniany powinien mieć szansę na zarobki w wysokości 8500 brutto ( po 5 latach doświadczenia). Oczywiście kluczowe są kryteria oceny i wagi wynikające z liczebności klas itp. no ale to jest do opracowania. Jeśli nauczyciel nie będzie mógł za etat otrzymać na dzień dzisiejszy 8500 – to będziemy nadal mieli miernotę i infantylność, którą mogliśmy oglądać na strajkowych wideach a nad owocami których biadoli dzisiaj cała Polska. Oczywiście powinny być jeszcze rozstrzygnięte kwestie specjalizacji i kryteria ich przyznawania albo sprawa przymusowych rocznych urlopów z wynagrodzeniem w wysokości 60% brutto aby zapobiegać wypaleniu zawodowemu . No i jeszcze wiele innych pomysłów a takie 1000 złotych – a niby czemu nie 1200? Taka historyczna urawniłow

Rozczarowuje mnie Pani:))) 1000 zet podwyżki życzył sobie ZNP i o to był strajk. Nie znaczyło to bynajmniej, ze każdy strajkujący nauczyciel ma dostać taka sumę, ale ma to być pula pieniędzy na podwyżki: 1000 zł pomnożone przez liczbę pracowników. Rozdział zapewne dokonywałby się już w szkołach. Tak przynajmniej zawsze się to odbywało i w takim podziale uczestniczyłam jako przedstawiciel związków zawodowych:)))

W najnowszych wyborach samorządowych młodzi ludzie w wielu 19-25 lat zagłosowali 24,4% na PiS,13% Kukiz 15, 2,8% Ruch Narodowy, 3,4% Wolność. Ja się zapytuję, skoro jest napisane, że "drzewo po owocach poznajecie", to czy takie owoce uprawniają do podwyżki o 1000zł?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]