Kraj zbudowany z pamięci

Jan Błoński jako młody chłopak widział na warszawskiej ulicy swojego rówieśnika, który - ścigany - uciekał z getta. Wiedział, że trzeba mu pomóc, ale... cóż mógł zrobić? To geneza eseju "Biedni Polacy patrzą na getto".
Czyta się kilka minut

To brzmi prawdopodobnie. Lecz uwaga: przecież każdy z nas, którzy wtedy byliśmy nastolatkami, musiał przeżyć jeśli nie dosłownie to samo, to coś bardzo podobnego. Owszem, jadąc zamkniętym tramwajem przez getto współczuliśmy, czuliśmy zgrozę, gniew, bezsilność. Nikt lub prawie nikt nie zrozumiał, a jeśli zrozumiał, nie powiedział tego tak jasno jak on, że choć nie wzięliśmy udziału w zbrodni, bo Bóg sprawił (byliśmy jeszcze trochę chrześcijanami), że pojęliśmy, jak szatańskie to było przedsięwzięcie, od współwiny wcale nas to nie uwalnia. "Skażenie, zbezczeszczenie polskiej ziemi miało miejsce i dalej ciąży na nas obowiązek oczyszczenia". Nikt tak jak on nam nie przypomniał, że "kraj ojczysty nie jest hotelem, w którym dość sprzątnąć brudy po przypadkowych gościach. Zbudowany jest przede wszystkim z pamięci, inaczej mówiąc, jesteśmy sobą tylko dzięki pamięci o przeszłości. Tą przeszłością nie możemy dowolnie rozporządzać, chociaż - jako jednostki - nie jesteśmy za tę przeszłość bezpośrednio odpowiedzialni. Musimy nosić ją w sobie, chociaż bywa to przykre czy bolesne. I winniśmy dążyć do tego, aby ją oczyścić".

Czy jest to sprawiedliwe, czy nie, wielki krytyk sławę oraz miejsce w narodowej świadomości zyskał przez esej wydrukowany w 1987 r. na tych łamach. Jak pisze na str. 22 Michał Głowiński, "stała się rzecz zdumiewająca i niespodziewana: rozważania autora, który nigdy przedtem o tych sprawach się nie wypowiadał, nie tylko wywołały dyskusję o charakterze zasadniczym, ale wpłynęły na myślenie o relacjach polsko--żydowskich". Nieczęsto zdarza się zresztą, by organizowano rocznicowe obchody prasowych publikacji - przed dwoma laty miałem okazję w takowych uczestniczyć w krakowskim Centrum Kultury Żydowskiej.

Tekst Błońskiego dobrze rozumiał jego starszy kolega z polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim, który w Ziemi Izraela mówił: "Jako biskup Rzymu i następca apostoła Piotra zapewniam lud żydowski, że Kościół katolicki (...) jest głęboko zasmucony z powodu nienawiści, prześladowań i wszelkich przejawów antysemityzmu, jakich Żydzi doznali od chrześcijan w jakimkolwiek czasie i w jakimkolwiek miejscu", wcześniej zaś wyznawał wobec Boga i ludzi popełniane przez ludzi Kościoła grzechy w stosunkach z narodem pierwszego przymierza, Izraelem: grzechy pogardy, aktów wrogości, milczenia.

Błoński za punkt wyjścia swojego eseju bierze analizę dwóch wierszy Czesława Miłosza i jako krytyk literacki dociera do istoty problemu, by spotkać się tam z przesłaniem chrześcijańskim głoszonym światu przez Papieża-Polaka.

Człowiek, ludzkie doświadczenie jest, ma być, drogą Kościoła czy po prostu drogą do Boga. Dlatego, jak mówi na str. 23 Marian Stala, "ani pisarz, ani krytyk nie mogą uniknąć perspektywy teologicznej, filozoficznej czy politycznej". Jan Błoński dobrze czuł się w "Tygodniku". Współpracował z naszym pismem może dlatego, że nie było to pismo "nabożne".

Współpracował - to mało powiedziane: on "Tygodnik Powszechny" współtworzył. Dla potomnych, dzięki "Biednym Polakom patrzącym na getto", jego postać będzie zawsze z nami kojarzona. Za jego teksty, poświęcone literaturze, za odkrywanie przed nami tajemnic pisarstwa Witkacego, Gombrowicza, Miłosza, Mrożka, za publikowane na tych łamach już w latach choroby "Mieszaniny", jesteśmy mu nieskończenie wdzięczni.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2009