Kościół w zaciszu antykwariatu

Kościół katolicki w Polsce nie jest na razie przygotowany na nawet umiarkowaną akceptację nowej sytuacji - funkcjonowania w warunkach demokracji. Nie godząc się - słusznie - z nowoczesnością jako taką, równocześnie - niesłusznie - odmawia zrozumienia i wyciągnięcia konsekwencji z faktu, że istnieje w świecie nowoczesnym, na który można wpływać i który warto zmieniać, ale nie metodami z innych czasów. Innymi słowy: Kościół nie potrafi w wielu swoich funkcjach publicznych opuścić wygodnego zacisza antykwariatu. W efekcie ludzie przywiązani do Kościoła odczuwają dyskomfort dotyczący tak kwestii związanych z samą wiarą, jak z miejscem Kościoła w nowym ustroju - pisze w RES PUBLICE NOWEJ (2/2004) Marcin Król.
Czyta się kilka minut

Ot choćby kwestia metod duszpasterskich. Wiadomo, że Radio Maryja, “Nasz Dziennik" prezentują nie tylko poglądy ksenofobiczne, lecz także pewien sposób krzewienia wiary. Radio Maryja oferuje wszak duchowe propozycje z zamierzchłych czasów: wrogiem jest modernizacja i demokracja, właściwe postępowanie sprowadza się do modlitwy i pracy, kobiety powinny zajmować się domem i dziećmi, a rozbite rodziny zdarzają się dlatego, że nie było w nich dość wiary i w ogóle godne są potępienia. Jednak kościelna hierarchia postępuje z Radiem Maryja i podobnymi środowiskami ostrożnie: “nie dlatego, żeby podzielała ich skrajne poglądy, lecz dlatego, iż uważa - wielokrotnie mówiono o tym wprost - że ojciec Rydzyk i jego współpracownicy wykonują poważną i potrzebną pracę w zakresie nauczania religii i propagowania wiary". Czasem więc przywołuje się Radio Maryja do porządku, ale “jego rola w istniejącym w Polsce systemie propagandy wiary jest, zdaniem większości członków polskiego episkopatu, na tyle istotna, że nie ma mowy o jakimkolwiek zakazie działania".

Naturalnie: w Kościele zawsze istniały rozmaite formy propagowania wiary “dla maluczkich", obliczone na ludzi, którzy w wierze nie szukają wymiaru eschatologicznego, lecz “dla których wiara jest rodzajem zaklinania rzeczywistości i ma mało wspólnego z religią" (to zaklinanie rzeczywistości polega, w uproszczeniu, na tym, że kto zmówił odpowiednią liczbę “zdrowasiek" i był na niezbędnych nabożeństwach, jest już dobrym katolikiem, a wobec tego dobrym człowiekiem - i mu się w życiu szczęści). Kościół nie potępia więc sposobu nauczania stosowanego przez Radio Maryja, bo jest to w gruncie rzeczy praktyka powszechna także poza Radiem Maryja - w naukach większości księży. Oznacza to, że Kościół nie znalazł sposobu na inne nauczanie w zmienionych czasach - i “na tym tle mówienie o dwóch Kościołach w Polsce i o głębokim podziale nie ma sensu: jest tylko jeden Kościół oraz ludzie, których potrzeb ten Kościół nie zaspokaja, więc szukają trochę na własną rękę, trochę przy pomocy niezbyt licznych głębiej myślących duchownych". Lecz znowu: zawsze tak było, a tylko proporcje uległy zmianie: ludzi wykształconych i myślących głębiej oraz mających silnie zakorzenione poczucie wolności sumienia jest teraz proporcjonalnie znacznie więcej, a wobec tego “wiary prywatnej, indywidualnej, nie kwestionującej dogmatów, a tylko świat wyobraźni dominujący w polskim Kościele, jest nieporównanie więcej niż dawniej". Kościół hierarchiczny jest zaś wobec tego bezradny i potrafi jedynie potępiać.

Wynikają z tego konsekwencje dla katechezy, zwłaszcza dla nauczania młodzieży. “Mówi się dużo na temat prostej, niezakłóconej wątpliwościami, wiary i mówi się tak do ludzi, którzy właśnie w tym wieku mają najwięcej wątpliwości, i to nie tylko religijnych. Dla młodzieży wyrastającej w superracjonalnym świecie racje rozumowe są istotne z innych także względów. Nie chodzi przecież o to, by przeprowadzać dowody na istnienie Boga, ale o to, by pewne elementy katolicyzmu, które są trudne do odruchowego zaakceptowania - na przykład fakt, że Bóg nie nagradza na tym świecie dobrych i nie każe złych, że nieszczęścia mogą nas spotkać bez względu na intensywność naszej wiary - były wyjaśniane i rozważane, a nie pomijane lub wręcz wypaczane, co ma miejsce niesłychanie często w historyjkach o chłopczyku, który pomógł staruszce przejść przez ulicę i potem dostał piątkę z chemii (jak to można usłyszeć w kazaniach)". Innymi słowy: “stawianie przez polski Kościół - oczywiście wśród hierarchów są wyjątki - na wiarę prostą raczej niż na trudne związki wiary i rozumu stanowi wybór łatwiejszego wyjścia, jednak w czasach, kiedy coraz większa liczba ludzi jest wykształcona i myśląca, to wybór dla przyszłości Kościoła niebezpieczny i niedobry dla wiernych".

KB

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2004