Konflikt w Birmie

Czyta się kilka minut
 / EPA / PAP
/ EPA / PAP

Wprawdzie demonstracje słabną, ale za to bardziej intensywna staje się wojna partyzancka – tak można opisać sytuację w Mjanmie (dawniej Birma) cztery miesiące po wojskowym puczu. Armia krwawo tłumi protesty obywatelskie – od lutego zginęło w nich ponad 800 osób, w tym dzieci. Dzięki wsparciu Chin juncie nie grożą też poważniejsze sankcje międzynarodowe. Efektem ubocznym puczu jest jednak nieformalny antyrządowy sojusz partyzantów z różnych mniejszości etnicznych, którzy ruszyli do ofensywy, korzystając z kłopotów armii, zajętej tłumieniem protestów na terenach zamieszkanych przez Birmańczyków. Milicje Karenów i Kaczinów oraz Szanów zajęły kilka ważnych instalacji i punktów kontrolowanych dotąd przez siły rządowe. Na posterunki i nawet lotniska spadają rakiety. Na zdjęciu: protest na ulicach Mandalaju, 22 maja 2021 r. ©(P)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2021