Kłopot z dialogiem

Reakcje ze świata muzułmańskiego na przemówienie Benedykta XVI w Ratyzbonie, zawierające krytykę idei "świętej wojny", pokazały, jak trudne są dziś relacje chrześcijańsko-islamskie, nie mówiąc już o dialogu między tymi dwoma religiami. Ten dialog był zawsze trudny, teraz jest jeszcze bardziej skomplikowany - mówi ks. Christian Troll, jezuita i profesor studiów nad islamem, w wywiadzie zamieszczonym w niemieckim miesięczniku religijno-społecznym HERDER KORRESPONDENZ (nr 11/2006). Co więcej, za sprawą wydarzeń ostatnich lat, a zwłaszcza terroryzmu, nastąpiła zmiana paradygmatu: gotowość do podkreślania tego, co łączy - a łączy zwłaszcza wiara w jednego Boga i poważne traktowanie spraw religii - zastępuje spojrzenie bardziej trzeźwe, akcentujące różnice. Ks. Troll widzi w tym jednak także szansę: nowa "atmosfera rzeczowości" umożliwia zarazem określenie warunków, na jakich może odbywać się dialog między chrześcijaństwem i islamem, w tym formułowanie krytycznych pytań wobec partnera.
Czyta się kilka minut

Jakie to warunki? Np. szczerość: w przeszłości bywało i tak, że na wspólne europejskie konferencje i modlitwy przyjeżdżali z krajów islamskich ludzie, co do których okazywało się potem, że u siebie, np. w Sudanie, mówią o chrześcijanach zupełnie inaczej. Inny warunek to treść: sens ma rozmowa o sprawach trudnych, jak stosunek religii do władzy i przemocy. Troll przypomina, że - niezależnie od tego, jak oceniać dyplomatyczność papieskich słów z Ratyzbony - problemem jest to, iż w podstawowych pismach islamu (to Koran i hadisy, opowieści o czynach i słowach Mahometa, wiążące dla muzułmanów) dużą rolę odgrywa szerzenie islamu z użyciem przemocy. Problemem, który trudno przemilczeć zwłaszcza w dyskusjach z europejskimi muzułmanami, jest też fakt, że niektóre przepisy prawa koranicznego są sprzeczne z zasadami demokratycznych państw.

Osobna sprawa to relacja między islamem a rozumem: stawianie krytycznych pytań pod adresem swej religii czy też próby jej interpretowania w aktualnym kontekście kulturowym (w chrześcijaństwie określane mianem inkulturacji) są w islamie słabo obecne. Dla większości muzułmanów Koran to nie pismo inspirowane przez Boga, ale wierny zapis Bożych słów, który nie może być poddany interpretacji w kontekście zmian historycznych.

Mówiąc inaczej: teologia islamska pozbawiona jest hermeneutyki - tego działu teologii chrześcijańskiej, który zajmuje się interpretacją Biblii w szerszym znaczeniu, aby zrozumieć jej przesłanie w kontekście kulturowym. Dlatego ks. Troll uważa, że kluczem do przyszłego rozwoju islamu jest właśnie to, czy pojawi się w nim nurt hermeneutyczny.

Na to szansa dziś jednak jest niewielka. Teologowie islamscy mogą wypowiadać się swobodnie tylko poza krajami islamskimi. Ale także ci, którzy żyją w Europie i opowiadają się za ideą "islamu europejskiego" (tj. godzenia wiary z demokracją), poruszają się najczęściej jedynie w pewnych ramach. Pytaniem otwartym jest, na ile są gotowi akceptować podstawy demokracji, w tym prawa człowieka, wolność religijną czy równość płci. Efekt: ich wysiłki skutkować mogą nie tyle integracją wierzących muzułmanów w społeczeństwach zachodnich, lecz co najwyżej tworzeniem mentalnego "społeczeństwa równoległego".

WP

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2006