Kardynał Stanisław Dziwisz dla „Tygodnika Powszechnego”

Na zaproszenie do uczestnictwa w Międzynarodowym Kongresie "Ludzie i Religie" odpowiedzieli przywódcy religijni z całego świata. Co ważne, wzięli w nim udział nie tylko ludzie religii, ale także kultury i polityki. Jest to dla mnie osobiście wielka radość i satysfakcja.
Czyta się kilka minut

Bardzo ważne jest także to, że Kongres odbył się w 70-lecie wybuchu II wojny światowej. Był jednocześnie przypomnieniem tragedii, jaką symbolizuje Auschwitz--Birkenau, ale i przemian w Polsce oraz w całym bloku wschodnim, które dokonały się przed 20 laty. Znamienne, że wielu polityków chciało zabrać głos na temat pokoju, pojednania i porozumienia. Oczywiście trudno ich wszystkich wymienić, ale lista jest imponująca. Patriarchaty Konstantynopola i Moskwy wydelegowały metropolitów, co pokazuje, że przywiązywały do Kongresu dużą wagę.

Pielgrzymowanie dla pokoju rozpoczął Jan Paweł II i pewnie dlatego krakowskie spotkanie było wielkim hołdem złożonym Karolowi Wojtyle. To się wciąż czuło i słyszało, a przykładem choćby przemówienie Ahmada Al-Tayyeba, rektora uniwersytetu Al-Azhar w Kairze, który oświadczył, że muzułmanie nigdy nie zapomną tego, co Jan Paweł II uczynił dla islamu. Podobne głosy było słychać wśród przedstawicieli innych religii. Bo Jan Paweł II nie tylko dopomógł zburzyć mur berliński, ale także mury dzielące różne religie.

Papieżowi zależało na tym, żeby wiara w Boga nie była przyczyną sporów, napięć i wojen. Żeby nie oddalała ludzi od siebie, ale ich przybliżała. Dlatego występował przeciw interwencji w Iraku. Po 11 września byliśmy o krok od tzw. świętej wojny. Janowi Pawłowi II udało się do niej nie dopuścić - i za to są mu wdzięczni nie tylko chrześcijanie, ale także muzułmanie i mieszkańcy Bliskiego Wschodu.

W tych dniach września doświadczyliśmy tego, jak duch Asyżu faktycznie przeniósł się do Krakowa: to było wielkie spotkanie pełne wzajemnej życzliwości. Staliśmy się sobie bliscy. Widziałem rabinów obejmujących braterskim uściskiem muzułmanów. Szczególnie zachwycił mnie rabin David Brodman. Tylko człowiek głębokiej wiary może mówić tak, jak przemawiał główny rabin Savyonu, który sam przeszedł przez tragedię Holokaustu.

Przedstawiciele Wspólnoty Sant’Egidio mówili mi, że w Krakowie nie tylko wzmocnił się, ale także poniekąd odrodził duch Asyżu. Jestem przekonany, że nasi goście - ludzie duchowni i świeccy, tacy jak na przykład Joshua DuBois, doradca ds. religijnych prezydenta USA i dyrektor biura współpracy Białego Domu z organizacjami religijnymi - poniosą ducha Asyżu, dosłownie, na cały świat.

Ipso facto Kongres okazał się też wielką promocją Krakowa i Polski. Większość uczestników gościła w naszym kraju po raz pierwszy. Wyjeżdżali oczarowani pięknem modlitwy, ale też miasta. W tym sensie również dla Polaków "Asyż w Krakowie" był realnym otwarciem się na świat. ?h

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2009