Justyna Wielka

Justyna Kowalczyk zwyciężając w biegu narciarskim na 30 km, zdobyła złoty medal Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver. Drugi w historii naszych startów na zimowych olimpiadach i długo wyczekiwany, bo od złota Wojciecha Fortuny minęło 38 lat.
Czyta się kilka minut

Ten medal chcieliśmy zawiesić na jej szyi, jeszcze zanim zaczęły się igrzyska. Czekaliśmy łakomie, roszczeniowo, a potem mimo zdobytych medali, srebra i brązu, obciążaliśmy biegaczkę brzemieniem niezrozumiałego niedosytu. Gdy przegrywała na trasie, my, dziennikarze, prowokowaliśmy ją do słownych zmagań z największą rywalką, trzykrotną złotą medalistką, Norweżką Marit Bjoergen. A potem ganiliśmy Justynę za jej pyskatość, niepoprawność polityczną, narzekania.

Dziś to wszystko jest nieważne: złoty medal rozgrzesza ją ze wszystkich niestosownych słów, a nas z łakomstwa i presji, którą na nią wywieraliśmy. Teraz wychwalamy jej zadziorność, nieustępliwość, umiejętność stawiania na swoim i twardy, choć niełatwy, góralski charakter.

To złoto jest tym piękniejsze, że wywalczone w królewskiej konkurencji narciarskiego maratonu po pasjonującej walce na finiszu nad wywodzącą się z ojczyzny narciarstwa Bjoergen. I tym cenniejsze, że zdobywa je dziewczyna - jak mówi poeta Paweł Krupka - "z ziemi, której śniegu i złota poskąpiono", z kraju, w którym wysiłek fizyczny jako forma spędzania wolnego czasu wciąż przegrywa z grillem i telewizją, a łacińskie per aspera ad astra (przez cierpienie do gwiazd) - jest dawno zapomnianą maksymą.

Byłoby dobrze, żebyśmy nie utopili historycznego sukcesu w płytkim entuzjazmie. Żeby rodząca się z tym złotem nadzieja na nowe trasy, narty dla zdolnej młodzieży, sukcesy kolejnego pokolenia sportowców zimowych albo chociaż na wzrost naszej aktywności sportowej nie stopniała wraz ze śniegiem na polach w Kasinie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2010