Ile wytrzymają nauczyciele

Ile potrwa i czym się zakończy strajk w oświacie? W dniu jego rozpoczęcia nic nie wskazuje, by był akcją kilkudniową.

Reklama

Ile wytrzymają nauczyciele

Ile wytrzymają nauczyciele

08.04.2019
Czyta się kilka minut
Ile potrwa i czym się zakończy strajk w oświacie? W dniu jego rozpoczęcia nic nie wskazuje, by był akcją kilkudniową.
Manifestacja poparcia dla nauczycieli przed  Ministerstwem Edukacji Narodowej, Warszawa, 6 kwietnia 2019 r./ FOT. Jaap Arriens / NurPhoto / Getty Images
Manifestacja poparcia dla nauczycieli przed Ministerstwem Edukacji Narodowej, Warszawa, 6 kwietnia 2019 r./ FOT. Jaap Arriens / NurPhoto / Getty Images
T

Takiej ciszy w tym miejscu Beata Waśniowska mogła nie doświadczyć przez 30 lat. Poniedziałkowe przedpołudnie, siedzimy na korytarzu krakowskiej SP z Oddziałami Integracyjnymi nr 3 – niesie się tu tylko stukanie obcasów nauczycielek, które schodzą się, by rozpocząć strajk. Ogólnopolskich statystyk na razie brak, ale wszystko wskazuje na to, że konsekwencje nauczycielskiego protestu biorą na siebie – tak jest w krakowskiej SP3, gdzie do południa nie stawiło się żadne dziecko, ale też w wielu innych placówkach – rodzice.

Te trzy dekady pracy w oświacie Beaty Waśniowskiej, od 1986 do 2015 r. nauczycielki w klasach 1–3, od czterech lat oddelegowanej do działalności w Związku Nauczycielstwa Polskiego, dają dobry wgląd w stan umysłu polskiego pedagoga A.D. 2019. Waśniowska przeżyła przez ten czas: schyłek oświaty PRL-owskiej, programową rewolucję czasu przełomu, wprowadzenie gimnazjów, posłanie sześciolatków do szkół, a następnie wycofanie się z obu tych reform. Wspólny mianownik: ekonomiczna nędza nauczyciela, którego pensja nad Wisłą ma jeden z najniższych wskaźników siły nabywczej w Europie.


CZYTAJ TAKŻE

JESTEM ŻONĄ KATECHETY [LIST DO REDAKCJI]: Jakie moralne prawo mają księża, żeby zabraniać katechetom strajku w imię Ewangelii? Dlaczego robicie to rodzinom chrześcijańskim, takim samym członkom Kościoła, jak Wy?


– Ciągłe zmiany, ciągłe przekształcenia, związane z nimi doskonalenia, kursy, szkolenia, a także dochodząca w związku z reformami biurokracja. Przychodzi moment, gdy człowiek dochodzi do granicy wytrzymałości. Strajkuję, by zaczęto nas godnie traktować. I nie o mnie przede wszystkim chodzi, ale o moje młode koleżanki: nie chcę, by podjęły kiedyś decyzję, że lepiej iść do sieci handlowej na kasę, niż pozostać w szkole – mówi Waśniowska, prowadząc do sali wypełnionej strajkującą od rana kadrą. „Strajkuję, bo nie stać mnie – finansowo i czasowo – na fryzjera i kino”; „bo bank obliczył moją zdolność kredytową na 180 tysięcy, a za takie pieniądze w Krakowie nie kupię nawet połowy mieszkania” – mówią znad stolików zastawionych wodą mineralną i ciastkami nauczycielki. Ten właśnie obrazek – pomijany, bo pozornie nazbyt oczywisty? – jest znakiem firmowym rozpoczętego 8 kwietnia protestu: strajk nauczycieli to strajk w zdecydowanej większości kobiet, coraz rzadziej godzących się ze stereotypem „wykonującej hobbystyczny zawód żony, która dokłada drobne do pensji męża”.


CZYTAJ TAKŻE

Dr hab. MIKOŁAJ HERBST: Państwo marnuje właśnie kolejną okazję, by określić, kim ma być nauczyciel przyszłości w przyszłej edukacji >>>


Ile potrwa i czym się zakończy strajk? Nic nie wskazuje na to, by był akcją kilku­dniową. Prędzej to początek długoterminowej wojny podjazdowej, której stawką będzie przekonanie rodziców, że to ta druga strona „bierze uczniów na zakładników”. Ugięcie się strony rządowej? Gdyby miało nastąpić, nastąpiłoby już w ubiegły piątek, zamiast kuriozalnej (zważywszy na nadchodzący za dwie doby strajk) propozycji przemodelowania całego systemu pracy pedagogów (większe pensum, więcej pieniędzy za kilka lat, mniej nauczycieli). Kapitulacja ZNP? Byłaby gigantyczną wizerunkową porażką, zwłaszcza że oświatowa Solidarność podpisała z rządem porozumienie opiewające na niewielkie, bo niewielkie, ale jednak podwyżki pensji. Strajk mógłby wygasać oddolnie, w miarę wycofywania się zeń przerażonych stratami w dochodach nauczycieli (nie wszystkie samorządy zadeklarowały finansowy bufor dla protestujących). Tyle że w salach lekcyjnych tymczasowo wypełnionych nauczycielami – jak w krakowskiej SP3 – na rychły spadek determinacji się nie zanosi. ©℗


STRAJK NAUCZYCIELI – ZOBACZ SERWIS SPECJALNY >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Strajk nauczycieli dosadnie obnaża miałkość cynicznego populizmu PiS. Wydawało się juncie, że przekupiwszy warstwy uboższe programem 500+, jest już niezagrożona. Tymczasem kolejne grupy zawodowe ze sfery budżetowej (policjanci, pracownicy sądów, nauczyciele) zauważają w tym kontekście, że ich praca zasługuje na nie mniejsze (a wręcz na większe) benefity, niż rodziny wychowujące dzieci. Tylko skąd na to wziąć fundusze? Populistyczny bumerang wraca z opóźnieniem do rzucających... Szkoda tylko, że wszystkie te grupy tak słabo podejmują temat pisowskiego bezprawia ustrojowego. Ale ich wystąpienie jest już samo w sobie polityczne (w jak najlepszym tego słowa znaczeniu) i przyczynia się do osłabienia gangsterów u władzy. Toteż chętnie wesprę finansowo fundusz pomocy strajkującym (gdyby zaistniała tak potrzeba po ich stronie).

Pewnie już wszyscy wiedzą, niemniej podaję informację: Powstał Społeczny Komitet "Wspieram Nauczycieli". Udział w Komitecie zadeklarowali – jak podaje oko.press – dr Henryka Bochniarz, Hanna Bortnowska, prof. Jerzy Bralczyk, Wojciech Chmielarz, prof. Andrzej Friszke, Sylwia Gregorczyk-Abram, Zbigniew Hołdys, Szymon Hołownia, prof. Maria Janion, Joanna Kos-Krauze oraz Czesław Mozil. Są w nim także prof. Lech Mankiewicz, Wojciech Maziarski, Katarzyna Nowak-Zawadzka (Nauczyciel Roku 2015), Piotr Pacewicz, Paweł Pawlikowski, Krystyna Starczewska, prof. Adam Strzembosz, Monika Strzępka, Olga Tokarczuk, Wanda Traczyk-Stawska, prof. Łukasz Turski, Marcin Wicha czy Jacek Żakowski. Nr konta Funduszu Strajkowego: 13 1240 5934 1111 0010 8960 6877. Wpłacam jak tylko dostanę emeryturę.

No więc gdy jesienia nastaną czasy powszechnej szczęśliwości, bo władzę obejmie PO plus drobiazg partyjny, jestem niesłychanie ciekaw jaką podwyżke otrzymają nauczyciele i na ile poprawi sie w ogólności kondycja polskiej szkoły:). Ach, i oczywiscie owe"inne grupy zawodowe"jak zostana docenione finansowo przez nową wladzę. Za rok o tej porze będzie będzie sie z kogo śmiać...

Bardzo kiepsko widzę odpowiedź na pytania Szanownego. powód jest jeden, generalny: roztrwonienie budżetu, przeczesanie go i wydatki na plusy, misiewiczów, kolesi ze spółek, najwielebniejszych w tym najważniejszego z Torunia przed którym rząd pląsa grupowo, odszkodowania za różne spaprane sprawy, chociażby ekshumacje, odebrane niesłusznie emerytury , propagandowe media, podarunki pieniężne dla książąt z Luksemburga, no i inne takie. Nie chce mi się wymieniać. O krowach i świniach plus nie wspominam bo to jest zwykłą zmyła dla czarnego luda. Obawiam się, że skutki będą odczuwalne przez następne kilka kadencji. Oby tylko kilka.

Pan ma pojęcie co to znaczy "dług publiczny"? ile PiS wydał n a s z y c h pieniędzy na s w o j ą kampanię?

No na pewno u waszej utracjuszowskiej patologii będzie wówczas wesoło. Wszak wasze populistyczne imprezy były najlepsze na dzielni i nikt im nie dorówna...

Lubię statystyki... Ekipa PO PSL , 1000 około szkól zamkniętych , ponad 40 000 nauczycieli na bruk. Teraz wiecie dlaczego nie było strajków...? Czasy się zmieniły, rząd się zmienił, nauczyciele zaczęli protestować. Prym wiedzie upolityczniony ZNP. Wielowieyska w GW teraz twierdzi, że porozumienie oświatowej „Solidarności” z rządem jest złe, - a co pisała jeszcze kilka lat temu? Ale do rzeczy: W kontekście sporu o gimnazja oraz strajku nauczycieli warto przypomnieć o tym, co działo się w polskiej oświacie w latach 2008 – 2014. Otóż zamknięto wówczas aż 1146 szkół, a z pracy musiało odejść 47 tys. nauczycieli. Co istotne – nie odbywała się wówczas żadna reforma systemu edukacji. Szkoły były likwidowane, gdyż rząd zmniejszał dofinansowanie i najzwyczajniej w świecie nie było pieniędzy na ich utrzymanie. Warto, aby co niektórzy rozpolitykowani członkowie ZNP o tym pamiętali. Zgodnie z danymi, do których udało mi się dotrzeć, w latach 2008 – 2011 z polskiego krajobrazu zniknęło 595 szkół (podstawowych, gimnazjów i średnich). W latach 2012 – 2014 ilość likwidowanych placówek oświatowych przyspieszyła. W ciągu trzech lata zamknięto łącznie 551 szkół. Razem, w latach 2008 – 2014, zlikwidowano aż 1146 szkół. Powyższe nie było efektem reformy systemu oświaty. Szkoły były likwidowane, gdyż rząd zmniejszał dofinansowanie i najzwyczajniej w świecie nie było pieniędzy na ich utrzymanie. Niejako “przy okazji” z pracą pożegnało się wówczas 47 tysięcy nauczycieli. W tym kontekście zawsze zastanawiała mnie jedna kwestia… Dlaczego media mainstreamowe nie robiły wówczas z tematu masowo likwidowanych szkół oraz tracących pracę nauczycieli, stałego tematu “topowego”, na bazie którego można by “grillować” rząd i krytykować jego poczynania w dziedzinie oświaty i szkolnictwa? Czyżby kwestia ta stała w zbyt dużej sprzeczności do polityki “ciepłej wody w kranie”? Powyższe pytanie wydaje się być istotne szczególnie dziś, kiedy reforma systemu edukacji oraz likwidacja gimnazjów wywołała w tych samych mediach gigantyczne wręcz zainteresowanie, o obecnej akcji strajkowej nie wspomnę... Internauci przypominają, że szef ZNP był m.in. na konwencji Platformy Obywatelskiej, czy proteście KOD – ramię w ramię z politykami opozycji... Hmm... ??? Zaryzykowałbym tezę, że: protest nauczycieli to taki protest antypis i taka prawda reszta to brednie

Nawet tych nauczycieli , którzy strajkują wypisując się przy okazji z tzw "Solidarności" ? Kto ich zmanipulował? Teoretycznie w innych pochodach brali udział. Z kimś innym ramię w ramię. Nie licytuję wymieniając kim jest obecnie Pan Proksa, oprócz związkowego aparatczykowania.

a ja wyjaśnię, że szkoły należało zamykać, bo uczniów dla nich nie było, zaś kopalnie - bo wydobywały najdroższy na świecie węgiel - coś Pan z tego kuma czy trzeba jaśniej?

Ameryki szanowny nie odkrywa swoją "ryzykowną" "demaskatorską" tezą. Istotnie, strajk nauczycieli ma charakter polityczny, A TAKŻE charakter płacowy - dokładnie tak samo, jak strajki w 1980 r. Kiedy próbuje się przerobić szkoły publiczne na placówki krzewienia prymitywnej narodowo-katolickiej ideologii; kiedy dotyka szkoły deforma edukacji, zwana przewrotnie 'reformą', której głównym motorem jest ideologicznie motywowany pęd ku zmianie wcześniejszych porządków za wszelką cenę; kiedy nauczyciele (ale także inne grupy pracownicze sfery budżetowej) widzą, jak uruchomione transfery z budżetu zasilają tylko wybrane grupy społeczne (te bardziej pożądane wyborczo i ideologicznie) - wówczas opór przeciwko takiemu postępowaniu musi mieć charakter polityczny, a jego przejawy mają często koloryt spraw pracowniczych.

Czy w tym sporze można odsunąć na bok przerzucanie się, że za PO było tak, a za PiS jest tak a tak. Że za SLD, PSL itd… Czy można skupić się na meritum sprawy, tj. dziadowskich zarobków nauczycieli!!!!! Jakieś statystyki o tym ile to szkół likwidowano za PO i jak to świetnie wygląda za PiS nie ma sensu w sytuacji obecnego strajku. Może i powinien on mieć miejsce już wcześniej, może było za mało determinacji, a może za dużo strachu. Nie jest to istotne. Ten strajk jest dzisiaj i ma bardzo solidne podstawy merytoryczne,a jedyne statystyki, które powinno się brać pod uwagę to zarobki nauczycieli, ich relacje do średniej krajowej, do średniej zarobków grup zawodowych z wykształceniem wyższym, ich siłe nabywczą, porównanie do zarobków w krajach o podobnym statucie ekonomiczym itd. To te statystyki są istotne, i daja one jednoznaczna odpowiedź. Strajk jest zasadny, i nie ważne po której stronie barykady politycznej stoję, to go wspieram. Kropka.

Za PO nie było strajków nauczycieli z prostego powodu: zarabiali wprawdzie źle, ale przecież nie było takiej drożyzny, którą nakrecila obecna władza. Nie było tez tak rażących różnic w dochodach, co też nastąpiło z łaski rządzącej szajki, która dofinansowuje grupy społeczne potrzebne jej z różnych względów. Nagle lekarze i nauczyciele spostrzegli, ze w ciągu trzech lat stali się społecznymi pariasami

każda miała po ok. 20 uczniów i uczennic, po 3-5 w klasie. W/g Pana należało je utrzymywać? A co do statystyk w ciągu 8 lat 47 tysięcy nauczycieli spośród 600 tysięcy straciło pracę t.j. 0,7%. Co roku na emeryturę odchodzi ok 15 tysięcy nauczycieli, przez 8 lat na emeryturę odeszło więc ok. 120 tysięcy. Następna sprawa: jak Pan myśli, (no może bez przesady, biorąc pod uwagę to co Pan zademonstrował ze statystyki), czy jakby szefa ZNP zaproszono na konwencje PiSu to by nie poszedł?

.

1100 zlikwidowanych szkół? I zwolnionych z tego powodu 46 tysięcy nauczycieli? To co w tych szkołach pracowało przeciętnie po przeszło 40 nauczycieli? Potężne te szkoły PO likwidowało. Widać u Szanownego Pana szkołę tego z długim nosem i ze skrzywioną miną jeżdżącym po Polsce i opowiadającym jak to krowy doił i młócił cepem. A jak nos Szanownego Pana?

Pozwolę dołączyć do dyskusji bo mam szansę na sfocusowanie ataków na sobie :). Uważam że szkodą jest dużą, że w kolejnej kluczowej dla społeczeństwa kwestii jaką jest kształtowanie nowego pokolenia przede wszystkim racje dzielą się między zwolenników PO a PiS. Ta przepychanka jest bez sensu. W dobie spadającego trendu demograficznego oczywistością jest, że szkoły muszą – wręcz powinny być zamykane. Utrzymywanie szkół podstawowych dla 8 czy 10 dzieci ( klasy liczą sobie po 2 dzieci i są łączone) czyni krzywdę nie tylko finansową, ale również krzywdę dla dzieci. Każdy z nas może sobie argumenty wyliczyć i palców u rąk mu zabraknie. Nie można też nie pamiętać że wszystkie dotychczasowe reformy szkolnictwa poniosły klęskę . A ministrowie edukacji mieli jeden wspólny mianownik – beznadziejność i brak wizji ( no może najwięcej wizji miał p. Gierdych ale była to wizja umundurowania dzieci i młodzieży pewnie jeszcze wyniesiona z czasów doświadczeń z młodzieżą wszechpolską ) Wynagrodzenie nauczycieli jest i było przez dziesiątki lat niskim uposażeniem . Z jakością tego sposobu wynagradzania może konkurować tylko chory system promocji i awansu nauczycieli, system który promuje postawę bierną i lizusostwo w stosunku do dyrekcji, wójtów, radnych , proboszczy, wcześniej sekretarzy i innych decydentów (role różne ze względu na miasto/ wieś ale smarowanie takie samo). System ukorzeniony w Karcie Nauczyciela – namacalnym dowodzie zgody na miernotę , lektura tego dokumentu rozwiewa mrzonki o prestiżu tego zawodu, ale Karta N. jest święta !!!. No i tak sobie możemy prawdę powielać ale nic się nie dzieje. Obserwowałam ciekawe zagranie w latach 2014 i 2015 gdy na rynek wypuszczono, w formie dotacji około 800 milinów złotych na finansowanie projektów opracowania i wdrożenia w pojedynczych szkołach innowacyjnych podręczników (PARP rozdawał). Pieniądze przyznano w tym samym czasie kiedy Minister Kluzik_Rostkowska poinformowała, że będzie obowiązywał jeden wybrany przez Ministerstwo podręcznik. Te 800 milionów w części finansowanych z budżetu MEN a w części z UE poszło do prywatnych firm, które w szkołach razem z nauczycielami testowały coś co nie miało prawa być wdrożone. O tym nikt nie mówił i nikt nie odpowiedział na zadawane w tym temacie pytania. Szanowni Panowie możemy przenieść wojnę PO_PiS na edukację – emocji wystarczy, aby była to wojna do krwi ostatniej. No i wiadomo, że na wojnie powstają fortuny ale nie tych co się wykrwawiają.

dam lajka :)

Dużo racji, ale poproszę o wskazanie jaka siła społeczna mogłaby wziąć udział w rzeczowej dyskusji o edukacji. Oprócz PO i PiS? Sami oddaliśmy się w ręce polityków, przyznając im i godząc się na przejmowanie przez nich, coraz większych prerogatyw. Mogłaby, według mnie, być to grupa autorytetów, ale skąd wziąć takich , jeśli tylu wdeptano w ziemię i wolą, słusznie, nie wychylać się. Ma Pani jakąś wizję? Może jakaś zagraniczna (fińska np), grupa ekspertów? Ale już widzę naszych bojowców w biało - czerwonych barwach z krzyżami na szyi wynoszących ich na butach poza ogrodzone różańcem granice. Myślę, że w przypadku nauczycieli widać jak przestajemy sobie sami dawać radę.

Przepraszam że dopiero teraz ale w pracy skupiam się na innych tematach. Zgadzam się z Panem, że trudno jest wskazać tych, którzy mogliby skutecznie przynajmniej moderować taki temat. Trudno nie tylko dlatego, ze nie ma autorytetów, ale moim zdaniem przede wszystkim dlatego, że każdy autorytet będzie podlegał od razu próbom zaszufladkowania Go do jednej ze zantagonizowanych opcji. Kto taką próbę wytrzyma ? Może wspomniani przez Pana Finowie, ale bardzo niewiele wiem o Finach więc nie chcę ich ubierać w nieswoje buty. Czy są jakieś dobre praktyki radzenia sobie w takich sytuacjach – moim zdaniem są, ale jeśli mam odnieść się do swoich doświadczeń i obserwacji , to niestety dotyczą one węższego zakresu niż problem ogólnonarodowy i międzypokoleniowy. Nie mniej nie uważam, aby nie można było pewnych praktyk zaimplementować również w bardziej złożonym środowisku. Myślałam o sytuacjach w których: są wysokie emocje , przywoływanie win przeciwników i nieumiejętność, a nawet szczera niechęć docenienia niektórych dobrych rozwiązań czy dokonań przeprowadzonych przez drugą stronę. Sytuacje w których, moim zdaniem, można osiągnąć sukces jeśli uda się skupić na przyszłości a nie na przeszłości. Jeśli obydwie strony mają zakazane wytykania błędów drugiej stronie i podkreślania swoich dokonań. Sytuacje w których siadamy nad czystą kartką i mając w głowie swoje doświadczenie, swoją mądrość zdobywaną dzięki praktyce i wiedzy teoretycznej, możemy tą czystą stronę powoli zapełniać naszymi oczekiwaniami – naszą wspaniałą wizją. Ale nie budowaną w taki typowo swarliwy sposób przykład:. pracodawca odpowiadający na pytanie jakiego chciałaby mieć pracownika odpowiada: aby mi się nie spóźniał do pracy jak Kowalski i nie grał w czołgi zamiast przygotowywać raport i żeby nie udawał, że rozumienie jak nie rozumie wszystko to zamiast powiedzieć: chciałbym mieć człowieka dla którego praca będzie pasją i przyjemnością, o wysokiej automotywacji do rozwoju i zdobywania coraz lepszej ekspertyzy; pracownika, który będzie miał świadomość, że zadawanie pytań jest przejawem nie tyle braku wiedzy ile zaufania że rozmówca będzie potrafił zaspokoić jego potrzebę wiedzy. Niby to samo, ale jak łatwiej można obydwie strony zaangażować w dążenie do osiągnięcia tak sformułowanej wizji i oczekiwań. Zaangażować do tego aby w oparciu o takie oczekiwać formułować wymagania dla środowiska w którym najlepiej te oczekiwania będą realizowane – może to będą wymagania względem systemu motywacyjnego a może związane z bezpieczeństwem pracy albo zapobieganiem wypaleniu zawodowemu itp. Szanowny Panie są oczywiście i techniki i praktyki, które pomagają wypracowywać rozwiązania dobre w sytuacji bardzo ostrego konfliktu. W naszej sytuacji , żeby nie odpłynąć od tematu nauczycieli  proponowałabym stworzyć sobie wizję wartości, które są kluczowe dla efektywnego funkcjonowania profesji nauczyciela w Polsce. Przeprowadzić operacjonalizację tych wartości często wyrażanych abstrakcyjnymi sformułowaniami po to, abyśmy wiedzieli jakie postawy, zachowania, wymagania są ukryte pod tymi pojęciami, a czego one z pewnością nie oznaczają i co z pewnością nie jest akceptowane. Właśnie ta druga część – czego nie oznaczają- jest też bardzo ważna i bardzo często zapominana. I różne jest rozumienie używanych terminów, niestety mamy silnie zakorzenione w społeczeństwie cwaniactwo, takie niewymagające i mało wyrafinowane. Cwaniactwo które na krótką metę może przynieść poczucie zadowolenia , na dłuższą raczej żenada. Kreatywny niestety u nas może być tylko cwany aby obejść jakieś zapisy prawne (do takich kategorii zaliczam np. pomysł z 50% kosztami uzyskania przychodów dla nauczycieli bo są twórcami ale przykładów jest oczywiście więcej) . Wracając do pytania kto miałby się tym zająć – teraz w świecie różnych możliwości technologicznych nie trzeba szukać autorytetu papieża czy profesora (bo się znajdzie celebrytę najszybciej jako autorytet), wystarczy grupa ludzi potrafiących wypracować coś sensownego – najlepiej pochodzących z różnych opcji politycznych o różnych doświadczeniach. I jeszcze sprawnych kilkadziesiąt osób, które „nakręcą” temat tak, aby zebrać te 100 tysięcy podpisów – co to jest. Da się zrobić. Wiem, że nie odpowiedziałam na wszelkie wątpliwości ale- wytłumaczeń jest wiele, a wśród nich i te najprostsze czyli brak przestrzeni ( czas i miejsce).

Nie jedne 100 tysięcy podpisów zebrano i nic ze "sprawy podpisanej" nie wychodziło. Nie w podpisach rzecz, ale w dobrej woli decydentów. "Przeprowadzić operacjonalizację tych wartości często wyrażanych abstrakcyjnymi sformułowaniami" - o matko, kto to zrozumie oprócz garstki ambitnych teoretyków. :) Nie można pisać krócej, ale za to trochę prościej? Tak bardziej dla zwykłych ludzi? :)

Praktycy potrafią i działać i jak widać w teorii też są mocni! Dzięki za docenienie. Najważniejsze żeby nie obniżać standardów, niech ludzie uczą się czytać ze zrozumieniem. Powinni to wynieść ze szkoły, ale uczyć trzeba się przez całe życie inaczej po prostu umiera się za życia.

Czy nie wydaje się Pani, że może jednak narzuciła w swoim komentarzu te standardy zbyt wysokie? Minęło już 2 dni od publikacji komentarza, a odzew jakby dość nikły. Chociaż poruszonych w nim tematów sporo. :) Ciągle czytają i przeczytać do końca nie mogą czy też zrozumieć tego co przeczytali? :) I wie Pani co, zawsze się umiera "za życia", nie da się chyba umrzeć po śmierci. Tak mi się przynajmniej wydaje. :)

Szanowna Pani. Uważam że powinna Pani mieć więcej zaufania co do intelektualnej wydolności czytelników TP. Brak ustosunkowania się do poruszonych przeze mnie kwestii nie może być powodem abym obniżyła standardy, bo równanie w dół jest klęską również naszego szkolnictwa. W każdym razie ja w dól nie równam i cieszę się z towarzystwa ludzi, którzy pozwalają mi rozwijać się. Liczę na to że są ludzie, dla których to też jest ważne i dla nich warto poświęcić czas na napisanie wypowiedzi. Nie jestem belfrem więc nie mam misji uczenia każdego i za wszelką cenę - taki luksus. Co do śmierci - ci którzy się nie rozwijają, nie uczą żyją w przeszłości, a "trzeba z żywymi naprzód iść .... " i tych żywych miałam na myśli a nie tych fizycznie oddychających przeszłością i mrzonkami o jej powrocie . pozdrawiam i miłego weekendu

Nie ma co znowu tak żałować tych milionów na innowacyjne podręczniki. Bo po pierwsze, kto powiedział, że "na zawsze" muszą być takie same podręczniki. A po drugie jak wybrać te najlepsze, jeśli nie będziemy mieli do wyboru różnych? Po trzecie było to finansowane głównie przez środki unijne, nie "do wzięcia" inaczej i bez możliwości przeznaczenia na cel inny niż uzgodniono. Po czwarte wreszcie, te pieniądze poszły do prywatnych firm, a w tych firmach do ludzi, którzy mieli pracę i zapewne dość dobre wynagrodzenie.

Takie rozumowanie to moim zdaniem takie cwaniactwo. No słabiutko a co do tego że niby z tego miał być wybrany podręcznik - nie podręcznik został wybrany najpierw a nim ogłoszono wyniki absurdalnych konkursów. Czyli cwaniactwo i nawet jako takie raczej nieudacznictwo. A narracja że inaczej kasa unijna przepadłaby nie jest prawdziwa i świadczy o nieznajomości tematu. Sorry ale takie są warunki

Ale kto powiedział, że jeśli wybraliśmy jakiś podręcznik na dany rok, albo nawet kilka, to nie można go już zmienić, zwłaszcza, jeśli w przyszłości pojawi się lepszy, właśnie jako "owoc" takiego konkursu? No i skoro są ustalone takie, a nie inne warunki do wzięcia kasy unijnej, to ten kto chce ją brać musi się do nich dostosować, bo inaczej ich nie weźmie. Jak bardzo nie byłoby to przykre i nie po naszej myśli.

Szanowna Pani - problem w tym, ze warunki ustalone przez UE są kierunkowymi wytycznymi a to w Polsce powstają decyzje konkretne czyli np kasa przeznaczona na podniesienie poziomu edukacji ma być wydana na produkcję książek a nie na szkolenia dla kadry pedagogicznej lub budowanie laboratoriów przedmiotowych w szkołach tego pozbawionych. UE nie decyduje w tej kwestii za nas to my marnotrawimy kasę ze względu na własną głupotę, lenistwo intelektualne, nieumiejętność koordynacji działań w tym przypadku MEN i PARP oraz za brak (od lat kilkudziesięciu) wizji rozwoju w obszarze edukacji szeroko rozumianej, Pieniądze, które mogłyby przynieść większy plon zostały przeznaczone na bezsensowne prace. Proszę zapoznać się z produktami tych konkursów klęska. Nie chcę wracać do tego tematu bo moim zdaniem taki brak gospodarności powinien być rozliczony przez inne organy. Ale ja działam w biznesie gdzie nie ma luksusu dofinansowań trzeba pracować i to mądrze pozdrawiam i lecę do pracy

Ministerstwo łamiąc standardy doprowadziło do przeprowadzenia egzaminów. Strajk należało rozpocząć po świętach, a nawet po długim weekendzie. Nauczyciele nie straciliby tak finansowo, a Zalewskiej nie udałoby się przeprowadzić matur i byłoby większe poparcie rodziców. No ale mleko sie rozlało.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]