Historia pewnego pokolenia

Marci Shore: KAWIOR I POPIÓŁ - przypadek właściwie zdumiewający: młoda amerykańska historyczka - gdy w 1989 roku upadał komunizm, kończyła szkołę średnią - poświęca kilka lat na badanie losów polskich pisarzy pokolenia Skamandra i awangardy, oczarowanych i rozczarowanych marksizmem.
Czyta się kilka minut

I pisze książkę, która nie tylko budzi podziw znajomością tematu i rozległością źródeł, ale też wciąga od pierwszych stron. Bo Marci Shore opowiada o Broniewskim, Jasieńskim, Ważyku i Wacie, Tuwimie i Słonimskim, Janinie Broniewskiej i Wandzie Wasilewskiej z emocjonalnym zaangażowaniem, jakby znała ich osobiście. Pokazuje złożoność ich biografii, choć niczego nie usprawiedliwia.

Anna Bikont i Joanna Szczęsna w "Lawinie i kamieniach" sportretowały pisarzy, którzy od zaangażowania po 1945 roku w budowę nowego ustroju przeszli na pozycje jego zdeklarowanych przeciwników. "Kawior i popiół" cofa nas w lata wcześniejsze, gdy rodziła się Druga Rzeczpospolita, pierwsza wielka wojna "zmieniła wyobrażenia na temat tego, co w Europie możliwe", a widmo rewolucji zaczęło się ucieleśniać. "Dla wielu młodych polskich literatów z lat dwudziestych komunizm był kosmopolityczny, awangardowy, seksowny". Seksowny jak Majakowski, największy z poetów rewolucji, który stał się jej ofiarą.

Naukowa dysertacja przybiera kształt wielowątkowej, polifonicznej powieści o straconych złudzeniach, zmarnowanych szansach i zawiedzionych nadziejach. Drogi jej bohaterów prowadzą od literackiej kawiarni i awangardowego eksperymentatorstwa do ideowego radykalizmu i zaangażowania w marksizm, potem zaś rozchodzą się w różne strony. Czasem kończą się przedwcześnie, jak w przypadku Brunona Jasieńskiego, który wybrał ojczyznę proletariatu i rolę pisarza sowieckiego, by wkrótce zginąć podczas czystek. Na tych drogach pojawią się samooskarżenia i donosy, stalinowskie więzienia i zsyłki, skłonność do autodestrukcji, jak u Władysława Broniewskiego, i dręczące poczucie winy, jak u Aleksandra Wata. Jedni, jak Andrzej Stawar, zostają zbuntowanymi outsiderami, inni - funkcjonariuszami zaprowadzającymi w powojennej Polsce nowy ustrój. Historia podzieli też przyjaciół ze Skamandra. Antoni Słonimski już w latach 30. przenikliwie ocenia sowiecki totalitaryzm, a wróciwszy do kraju z wojennej emigracji po krótkim flircie z nową władzą staje się filarem intelektualnej opozycji. Dla Juliana Tuwima wojenna identyfikacja z tragedią Żydów jest impulsem pchającym go w stronę komunizmu, co doprowadza do zerwania z emigrantami, Janem Lechoniem i Kazimierzem Wierzyńskim.

Wśród pierwszoplanowych postaci książki są Wanda Wasilewska i Janina Broniewska, pierwsza żona Władysława. "Obie - pisze Marci Shore - były znienawidzone jako zdrajczynie, które wprowadzały w Polsce stalinizm i sprzedały ojczyznę Związkowi Radzieckiemu. Nie bez racji". Wasilewska, być może nie tylko ulubiona pisarka, ale i kochanka Stalina, pogodziła się z faktem, że NKWD zabiło we Lwowie jej męża Mariana Bogatkę, a co więcej, związała się z człowiekiem, który w imieniu partii przyszedł jej to oznajmić, i po wojnie zamieszkała w Kijowie. Shore wszystko to pokazuje bez retuszu, a równocześnie odsłania inną stronę jej osobowości: wieloletnią czułą przyjaźń z Broniewską, "z pozoru nieprawdopodobne połączenie skrajnej surowości i skrajnego sentymentalizmu".

Historia Wasilewskiej, córki wybitnego działacza PPS i współpracownika Piłsudskiego, która świadomie wybrała "tożsamość radziecką", stanowi odprysk ważnego tematu, jakim jest złożoność ludzkiej tożsamości objawiająca się w losach bohaterów "Kawioru i popiołu". Tożsamość - zauważa Shore - nie była dla nich jakąś esencją, raczej "niekończącym się procesem, ciągiem wyborów warunkowanych przez okoliczności", a "pojęcia polskości i żydostwa nie były monolityczne i nie wykluczały się nawzajem". Dotyczyło to nie tylko ludzi o żydowskich korzeniach. Książka Shore opowiada o historii już zamkniętej - ale ten temat we współczesnym świecie staje się coraz bardziej aktualny. (Świat Książki, Warszawa 2008, ss. 512. Przeł. Marcin Szuster.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2009