Granice na razie na próbę

Poruszanie się w strefie Schengen jest lekkie, łatwe i przyjemne. Nie traci się czasu na okazywanie dokumentów ani na stanie w kolejkach, bo z punktu widzenia podróżnych granice sprowadzają się już tylko do tablic informacyjnych. To bez wątpienia wygodne. Ale czy rozważne i zawsze bezpieczne?
Czyta się kilka minut

Pomysł zniesienia kontroli na granicach wewnętrznych, pierwotnie w gronie pięciu zaledwie państw EWG, pojawił się w połowie lat 80., a więc w świecie zupełnie innym niż dzisiejszy. Stanowił też, do pewnego przynajmniej stopnia, przejaw idealistycznej wizji wspólnej Europy bez granic. Trzeba było istnego kataklizmu na włoskiej wysepce Lampedusa, zalewanej przez niepowstrzymane fale imigrantów z Afryki - bezpośrednio z północnej, de facto także z subsaharyjskiej - by w unijnych stolicach zdano sobie sprawę z zagrożenia. Rolę kamyka uruchamiającego lawinę spełniła przemyślna decyzja władz włoskich, które parę miesięcy temu, wyposażywszy przybyszy w dokumenty, zezwoliły im na podróż do Francji. Bo Francja granicę zamknęła.

Swoboda ruchu w granicach Schengen dotyczy wszystkich. Również tych, których niekoniecznie chcielibyśmy widzieć u siebie - ekstremistów czy nielegalnych imigrantów. Dlatego dobrze jest, gdy państwo panuje nad swymi granicami, i wiele krajów Schengen po paru latach doświadczeń już o tym wie. Unijna decyzja o możliwości przywrócenia, w razie konieczności, kontroli na granicach, jest zatem przejawem rozsądku. A że trzeba sięgnąć po paszport? To naprawdę nie jest wielki wysiłek.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2011