DSK, seksafera i euro

Jak każdy, także prezes Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn (zwany DSK) ma prawo do domniemania niewinności.
Czyta się kilka minut

62-letni Francuz, jeden z najpotężniejszych ludzi globalnej gospodarki i polityki, mający (do minionej niedzieli) pewne szanse na pokonanie Nicolasa Sarkozy’ego w najbliższych wyborach prezydenckich we Francji (jako kandydat socjalistów), został zatrzymany na nowojorskim lotnisku i oskarżony o próbę gwałtu na 32-letniej pokojówce. Przed amerykańską Temidą stanął jak zwykły podejrzany: bez krawata i marynarki, w rozpiętej koszuli, prowadzony przez policjantów. A to dopiero początek: jego proces może zamienić się w wiwisekcję nie tylko samego DSK (poprzednie zarzuty wobec niego, z seksem w tle, zamiatano pod dywan), ale też życia towarzyskiego globalnej finansjery.

Amerykański wymiar sprawiedliwości ma swoje wady i śmieszności; jedne i drugie są zresztą obiektem ­(samo) krytyki, także filmowej (od "Dwunastu gniewnych ludzi" po "Ally McBeal"). Pod tym wszakże względem tamtejsza Temida góruje nad Europą: możnych i maluczkich traktuje równo. Albo przynajmniej stara się tak traktować, bez politycznych czy towarzyskich immunitetów. A jeśli jej to nie wychodzi, musi się liczyć z tym, że zajmą się nią media. Temidzie w USA trudniej przyszłoby tuszowanie afer polityczno-finansowych (specjalność m.in. Francji) czy polskie "lex Wałęsa": kiedyś "pomroczność jasna" prezydenckiego syna, pijanego kierowcy, a dziś wyrok w procesie Wałęsa vs Wyszkowski (w "sprawie Bolka"; jego wynik, negujący historyczne fakty, tworzy historyczny immunitet dla eksprezydenta).

DSK jest (był) jedną z najważniejszych postaci w operacji ratowania euro. Czyli, także, w zmuszaniu np. Greków do wyrzeczeń. Od osoby zajmującej taką funkcję świat może oczekiwać wiarygodności także osobistej. Wydaje się, że - niezależnie od orzeczenia amerykańskiej Temidy - dla DSK to koniec kariery. Strefa euro chyba przyjęła już to do wiadomości. Trudniej będzie przyjąć to Francuzom: to kolejna ostatnio sytuacja, gdy francuscy politycy wystawiają swych obywateli na poważną próbę wyrozumiałości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2011