Reklama

Co mówią hostessy

Co mówią hostessy

w cyklu Woś się jeży
14.11.2019
Czyta się kilka minut
To wstydliwy paradoks: z jednej strony mają „cieszyć oko”, z drugiej ich prawa są zazwyczaj przezroczyste.
Rafał Woś / Fot. Grażyna Makara
Rafał Woś / Fot. Grażyna Makara
N

Najnowszy raport Krajowej Izby Gospodarczej to doskonała okazja, by o nie zapytać. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie ma jednego świata polskiego hostessingu. Są przynajmniej trzy. Różnią je głównie zarobki, ale także zestaw zmartwień.

W pierwszym świecie zarabia się słabo. To dolne rejestry hostessingu. Zachęcanie do degustacji kawałków sera albo nowych chipsów w supermarkecie. Ewentualnie tzw. sampling, czyli wręczanie próbek innych produktów. Perfum albo drobnych gadżetów. Tę klasę „biedahostessingu” domyka udział w konferencjach. Siedzenie na prowizorycznej recepcji albo wskazywanie gościom odpowiedniej drogi. Formalnie nie powinno być poniżej płacy minimalnej. Ale często bywa. Zwłaszcza, że praca – co do zasady – świadczona jest tu dorywczo. Królują więc „dzieła” albo tzw. wynagrodzenia prowizyjne. Wtedy zdarza się nawet 8 za godzinę.

Ale nawet jak płacą powyżej stawki minimalnej (zwykle kilkanaście złotych netto za godzinę), to pozostają inne kłopoty. W raporcie przeczytać można świadectwa hostess, którym jednostronnie obniżono wynagrodzenie pod błahymi pozorami. Np. dlatego, że hostessa namawiająca do degustacji jakiegoś produktu w supermarkecie założyła polar. A założyła, bo stała przez kilka godzin koło lodówki i było jej chłodno. Przecież miała „wyglądać ładnie”.

W tym świecie trudno dochodzić swoich praw. Świadomość, że stawki są niskie, a hostessy (rzadziej: hostowie) łatwo zastępowalne, bywa nieraz przez pracodawców lub nawet innych pracowników interpretowane jako zgoda na podłe traktowanie. Jedna z uczestniczek badania wspomina, że kierownictwo wymagało od niej, by uprzątnęła stanowisko pracy po jej zakończeniu. Ale nie tak po prostu. Tylko w pełnym „rynsztunku” – to znaczy w mundurku i na szpilkach. Dlaczego to robili? Bo mogli. A ona? Uprzątnęła. Bo musiała.


Polecamy: Woś się jeży - autorska rubryka Rafała Wosia co czwartek w serwisie "TP"


W drugim świecie hostessingu większość tych zmartwień pozostaje w mocy. Dochodzą jednak nowe. Hostessa na targach motoryzacyjnych albo rautach promujących znane marki zarabia lepiej: od 20-50 zł za godzinę w górę. Jak wysoko można dojść? To już słodkie prawo zleceniodawcy. Bywa, że stawka to kilka tysięcy za dniówkę. Ale jest haczyk. Bo wysokie stawki bywają zazwyczaj połączone ze specjalnymi życzeniami. „Siedziałam oblana czekoladą na tronie. To była zamknięta impreza w jednym z hoteli w Londynie. Przyjechali producenci tego smakołyka z całego świata” – czytamy w raporcie. Ale bywa i tak, że ani płaca, ani wcześniejsze ustalenia nie przewidują żadnych „ekstrawagancji”. Ale w praktyce hostessy stają się np. obiektem zaczepek lub niedwuznacznych sugestii ze strony uczestników wydarzenia. Podpici mężczyźni proponują młodym kobietom seks, domagają się numeru telefonu, są nachalni. Hostessy żalą się organizatorom, a ci wymagają, by „nie zwracały uwagi i wytrzymały”. Praca staje się torturą. Pękniesz? Nie będzie nowych zleceń.

Stosunkowo najmniej zarzutów podnoszą przedstawicielki trzeciej grupy. To np. zatrudnione przez kluby rozkręcaczki imprez. Współczesne wersje wodzirejów. Tyle że robiące to „nieoficjalnie”. Jako rzekomo przypadkowe klubowiczki. Tu praca najbardziej przypomina... normalną pracę. A czytelne reguły sprawiają, że gdy wodzirejkę nagabuje nachalny gość, wzywana jest ochrona. Płace też bywają wyższe. Nie na tyle, by stać się stałym źródłem utrzymania, ale jako sposób dorobienia już zdecydowanie tak.

Z wiedzą zdobytą z raportu KIG da się zrobić parę rzeczy. Po pierwsze, zauważyć ten zazwyczaj niedostrzegany segment polskiej pracy. Po drugie, zrewidować szereg (zazwyczaj krzywdzących) stereotypów na temat hostessingu. Np., że to praca lekka, łatwa i przyjemna. Po trzecie wreszcie, należy pamiętać, że praca hostessy to dla wielu młodych kobiet (rzadziej mężczyzn) bardzo często pierwsze zetknięcie z rynkiem pracy. Przemoc wyrządzona na tym etapie to rodzaj krzywdy szczególnie obrzydliwej.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz ekonomiczny, laureat m.in. Nagrody im. Dariusza Fikusa, Nagrody NBP im. Władysława Grabskiego i Grand Press Economy, wielokrotnie nominowany do innych nagród dziennikarskich, np...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

uczciwych księży, lekarzy, policjantów, urzędników, polityków. Domagajmy się uczciwych pracodawców. Dziękuję za ten artykuł i pozdrawiam serdecznie Autora.

Nie za bardzo rozumiem, co chciałaby zaoferować pracodawcy hostessa w jeden wieczór za kilka tysięcy złotych. Czy ktoś serio myśli, że tyle się płaci za roznoszenie drinków czy mówienie dzień dobry przybywającym gościom? To już przytomniejsze są panie "wodzirejki" z nocnych klubów, chociaż nie nazwałbym pracy naganiaczki czy naciągaczki normalną ani uczciwą, mimo że najczęściej wykorzystują niejasne tęsknoty panów najzupełniej legalnie. Podobnie jak "menedżer" hali z supermarketu legalnie i niegodziwie wykorzystuje swoją pożal się Boże pozycję do czołgania hostess częstujących serkami. Tyle dobrego, że w takich miejscach dziewczyny nie są narażone na seksualne zaczepki - przynajmniej ze strony zabieganych klientów.

i kwota kilku tysięcy złotych za wieczór nie wyda się Szanownemu Panu wygórowana. Kąpiel w czekoladzie to tylko przedsmak takiej ekstrawagancji. Pozdrawiam serdecznie.

1.W artykule nie ma nic o nocnych klubach.2.Nie można oceniać całej grupy zawodowej przez pryzmat tych na szczycie.3.Autor słusznie zauważył,że wyzysk w tym segmencie rynku pracy kwitnie.4.Jego przyczyną jest duża podaż pracowników [studenci].

biedna hostessa, oni m o g l i, a ona m u s i a ł a, i to nie dość, że elegancko ubrana, to jeszcze za p i e n i ą d z e... czyste s k ^ r w y s y ń s t w o - przepracowałem ładnych parę lat w życiu, też za pieniądze i większość też pod krawatem, też miałem szefów z wyraźnymi objawami kretyństwa i cechami patologicznego sadyzmu - teraz dzięki RW wiem, że byłem ich perwersyjną zdobyczą i ofiarą +++ [p.s. ja się wcale nie dziwię, że red. R. Wosia się wcześniej z ulgą pozbyli z Polityki]

@kosik w piątek, 15.11.2019, 02:15. Kosiku, to że w artykule nie pada słowo "nocny" nie znaczy, że nie ma w nim nic o nocnych klubach. Słyszałeś o innych, gdzie młode, atrakcyjne pracownice udają "rzekomo przypadkowe klubowiczki" w celu takiego "rozkręcenia zabawy", że konieczna bywa ochrona dla uwolnienia ich od nachalnych gości według "czytelnej reguły" - czyli chodzi o incydenty częste i przewidywalne, a nawet wkalkulowane w koszty funkcjonowania lokalu? Czy tak działają kluby malucha, dobrej książki albo miłośników starych zegarów? Są synonimy, eufemizmy (także ironiczne, np. "wodzirejka", która przecież nie rej wodzi, tylko rozochoconego gościa na pokuszenie) oraz peryfrazy - jak najbardziej uprawnione w wypowiedzi publicysty. Nie wszystko trzeba wyrażać dosłownie lub ubarwiać jedynie językiem Sienkiewicza (Bartłomieja).

.

A kto zmusza do pracy na kasie w hipermarkecie albo w innych niszowych, mało płatnych zawodach? Szacunek i ochrona należy się każdemu pracownikowi. Pozdrawiam Szanownego Pana.

szacunek szacunkiem, czy to kasjerki jakimś wyjątkiem na minus? - nie sądzę - ale jakby nikt nie brał pod uwagę w tej dyskusji, że mogą się znaleźć i na pewno są osoby, które z z a d o w o l e n i e m i satysfakcją wykonują swoją pracę - także kasjerki czy hostessy, górnika czy prezesa zarządu - a propos tego ostatniego, ja właśnie t ę fuchę uważam za wyjątkowo obrzydliwą, mógłbym uzasadnić o wiele ostrzejszymi niż w przypadku hostess sformułowaniami

Przytoczyłem przykład kasjerki/kasjera, ponieważ obecnie ten zawód jest potocznie uznawany za niewdzięczny. I też uważam, że znajdą się osoby, które daną pracę wykonują z zadowoleniem i satysfakcją. Tutaj nie chodzi o rodzaj pracy, tylko o warunki w jakich się pracuje. Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

Autorska rubryka red. Wosia chyba będzie najwłaściwszym miejscem dla informacji, że właśnie dziś, 16 listopada 2019, otwarto w mieście kapitału (i "Kapitału") Muzeum Neoliberalizmu. Wstęp wolny, co akurat w Londynie samo w sobie atrakcją nie jest, ale i nie przeszkadza ;). Wirtualną wizytę można złożyć, a fizyczną zarezerwować na stronie https://www.spellingmistakescostlives.com/museumofneoliberalism.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]