Cnoty prywatne: prawdziwa cnota krytyk się nie boi

Biskup Ignacy Krasicki był jednym z najmądrzejszych hierarchów polskiego Kościoła w całej jego historii i niesłusznie pamiętamy go jako człowieka tylko dowcipnego. Cóż więc chciał nam powiedzieć, kiedy pisał, że "prawdziwa cnota krytyk się nie boi? Dwie różne, ale ważne rzeczy.
Czyta się kilka minut

Pierwsza - to zalecenie, byśmy wiedzieli, co czynimy dobrze, a co źle, i nie kierowali się w ocenianiu samych siebie cudzym zdaniem. Spójrzmy na tę kwestię posługując się przykładem nie cnoty, ale talentu artystycznego. Otóż - zależy to także od indywidualnego temperamentu - wielu wybitnych artystów w ogóle nie zwracało uwagi na ocenę ich twórczości, pozytywną czy negatywną. Sami najlepiej wiedzieli, co zrobili świetnie, a co tylko średnio dobrze. Oczywiście nie wszyscy mieli tę zdolność i nie wszyscy potrafili być tak odporni, czego przykładem zamilknięcie na długie lata obrażonego Aleksandra Fredry po krytycznej recenzji Seweryna Goszczyńskiego. Jednak artysta, który powiada, że nie wie, co jest warte jego dzieło, a dowie się, kiedy ludzie to ocenią, albo kokietuje, albo oszukuje.

Podobnie jest z człowiekiem prawdziwie cnotliwym. Naturalnie nie oczekuje na pochwały, ale też nie przejmuje się krytyką. Niemal wszystkie cnoty bowiem nie są rezultatem odruchu czy intuicji, ale przede wszystkim ich niezbędnym komponentem jest świadomość samego siebie. Jak dalece świadomość ta przyjmuje charakter zwerbalizowany i zracjonalizowany - jest niezbyt istotne. Bycie świadomym nie oznacza przecież nieustannego namysłu i rozważania każdej decyzji i każdego ewentualnego zachowania, co uczyniłoby życie niemożliwym. Zaś cnota krytyk się nie boi nie w tym sensie, że człowiek cnotliwy jest ponad wszystkim, poza także wszelkimi uwagami. W zasadzie żadnej krytyki się nie boi, natomiast zawsze można każdą cnotę prywatną lepiej praktykować, tak że wszelkie uwagi są pożądane. Uwagi pod rozwagę, ale nie krytyka.

Po drugie, Krasicki wyraził się w formie bezosobowej. To cnota krytyk się nie boi, a nie człowiek cnotliwy. Odróżnienie, pozornie nieistotne z filozoficznego punktu widzenia, jest doniosłe. Krasicki bowiem - i powinniśmy iść jego śladem - nadaje cnocie status obiektywny. Innymi słowy, są cnoty, a ludzie cnotliwi tylko je praktykują lub realizują zawsze w stopniu niedoskonałym (być może z wyjątkiem świętych). Wobec tego, to nie tyle człowiek nie powinien się obawiać krytyki, ale cnota. Z tego zaś wynika, że wartości, jakie są w sposób konieczny związane z poszczególnymi cnotami, mają także charakter obiektywny. To zaś z kolei prowadzi nas do wniosku, że nie dlatego nie powinniśmy obawiać się krytyki, że jesteśmy pewni siebie, ale dlatego, bo jesteśmy pewni, że istnieją obiektywne wartości i my do ich realizacji zmierzamy.

Dzięki słowom Krasickiego możemy zrozumieć, na czym polega relacja między cnotą a tolerancją. Wiadomo przecież doskonale, że człowiek cnotliwy, ale zasadniczy i pryncypialny oraz pozbawiony zdolności do empatii może być człowiekiem nieprzyjemnym, a w pewnych okolicznościach nawet podłym. Cnota zakłada tolerancję, ale tolerancję rozumianą jako szacunek dla faktu, że cnót jest wiele, a ludzie są niedoskonali i nie wszyscy potrafią praktykować wszystkie cnoty prywatne w sposób doskonały. Tolerujemy zatem konsekwencje tego, że człowiek jest niedoskonały, ale nie tolerujemy świadomej niecnoty.

Dwa rozumienia sławnych słów Krasickiego uzupełniają się. Albowiem praktykowanie cnót wymaga zarazem pewnej stanowczości, jak i pewnej elastyczności. Jednak zarówno stanowczość, jak i elastyczność mogą być posunięte zbyt daleko, poza granice "prawdziwej cnoty". I dlatego na koniec zapytajmy, jaka cnota jest prawdziwa? Otóż nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie, jak na wszystkie pytania o prawdę. To jednak ani trochę nie zwalnia nas od praktykowania cnót i od nieobawiania się krytyki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2006