Brexit: coraz więcej pytań

Boris Johnson – dziś szef brytyjskiej dyplomacji, a jeszcze wiosną twarz kampanii za wyjściem Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej – po raz kolejny udowodnił, że jest enfant terrible miejscowej sceny politycznej.
Czyta się kilka minut

Sunday Times” opublikował właśnie jego nieznany artykuł z początku roku, w którym przekonywał, że... Brexit będzie katastrofą.
Johnson tłumaczy, że tekst napisał jako autoparodię – ot tak, dla intelektualnej rozrywki, próbując przedstawić argumenty na niekorzyść Brexitu. Sęk w tym, że prognozując w artykule tąpnięcie w gospodarce i zagrożenie dla jedności kraju (chodzi o dążenie Szkocji do niepodległości), miał sporo racji. Teraz twierdzi, że Wielka Brytania może uzyskać lepszą umowę handlową niż to, co dawał jej dostęp do unijnego rynku. Szczegółów jednak brak. Niemal wszyscy przedstawiciele rządu mówią zresztą to samo – że „będzie dobrze”. I wszyscy unikają rozmowy o konkretach. Ostatnio premier Theresa May potwierdziła tylko, że Brexit nastąpi i to niedługo – do końca marca mają rozpocząć się negocjacje, co oznacza, że Wielka Brytania opuściłaby Unię najpóźniej latem 2019 r. Efekt tej deklaracji był natychmiastowy – kurs funta poleciał w dół.

Ujawniane strzępy informacji powodują zamęt. Tak było z planem list zagranicznych pracowników, które miałyby sporządzać brytyjskie firmy. Szybko wyjaśniono, że nie chodzi o listy imienne, lecz o dane do celów statystycznych, dzięki którym rząd będzie wiedział, jakich specjalności brakuje na rynku pracy. Nie rozproszyło to jednak obaw, czy firmy zatrudniające cudzoziemców nie będą z tego powodu dyskryminowane. Okazuje się też, że właściwie nie wiadomo, czy premier May w ogóle może uruchomić procedurę zapisaną w artykule 50. traktatu lizbońskiego i rozpocząć Brexit bez poddania tego pod głosowanie w parlamencie. Sprawą zajmuje się właśnie Sąd Najwyższy. A co, jeśli Brexit trafi do parlamentu? I jeśli parlamentarzyści zagłosują przeciw? To kolejne pytania, na które nie ma jasnej odpowiedzi. Do czasu, aż to wszystko się wyjaśni, może nawet Boris Johnson będzie wiedział, jakie są ostatecznie jego poglądy na członkostwo w Unii. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2016