Brazylia: burzliwe dni

Najpierw były demonstracje antyrządowe z udziałem 3,5 mln ludzi – największe, od kiedy w 1985 r. przywrócono demokrację; znakiem protestu stało się bicie w garnki i patelnie.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Joedson Alves / AP / EAST NEWS
/ Fot. Joedson Alves / AP / EAST NEWS

A potem napięcie wzrosło jeszcze bardziej, gdy w środę 16 marca wieczorem sąd upublicznił zapis rozmowy telefonicznej – odbytej tego dnia rano i nagranej przez policję – w której prezydent Dilma Rousseff proponuje swemu poprzednikowi Luli da Silvie, by został ministrem, co uratuje jej rząd, a jego ochroni przed oskarżeniem o korupcję. W czwartek na ulice wyszły nowe demonstracje, a Silva został ministrem tylko na 40 minut, gdyż sąd unieważnił jego nominację. Tego samego dnia parlament wszczął procedurę usunięcia Rousseff z urzędu (też jest oskarżana o korupcję). Za rządów Luli Brazylia stała się gospodarczo-społecznym wzorem dla Ameryki Łacińskiej – dziś kraj walczy z recesją, a 90 proc. obywateli źle ocenia rządy Rousseff. Kryzys trwa. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2016