Błogosławieństwa zamiast sakramentów

Odchodzenie od sakramentów stawia nas przed pytaniem o sposób istnienia Kościoła.
Czyta się kilka minut
Fot. Michael Probst / AP / East News
Fot. Michael Probst / AP / East News

Ludzie oddalają się od Kościoła, co nie znaczy, że rezygnują z duchowości" – mówi ks. Thomas Frings, który parom rezygnującym z sakramentu małżeństwa proponuje ceremonię błogosławieństwa. 

Frings jest wikariuszem w dwóch parafiach w centrum Kolonii. Zwykle błogosławi pary, które nie mogą przyjąć sakramentu (np. są po rozwodach), choć zdarza się, że narzeczeni nie chcą ślubu, nawet jeśli nie mają formalnych przeszkód do jego zawarcia. 

"Zawsze najpierw proponuję formułę sakramentalną, ale nikogo nie można do niej zmusić. Żyjemy w płynnym społeczeństwie" – mówi duszpasterz, dodając, że błogosławieństwa nie są odnotowywane w księgach małżeństw, o czym informuje nowożeńców.

Inicjatywa ks. Fringsa wpisuje się w szerszy nurt odchodzenia niemieckich katolików od sakramentów – w diecezji Essen wprowadzono błogosławieństwa noworodków (jeśli rodzice chcą odłożyć chrzest dziecka na czas, gdy samo będzie mogło podjąć decyzję), w landach wschodnich popularne są błogosławieństwa młodzieży, zastępujące bierzmowanie. Co nie znaczy, że nie spotyka się z krytyką, także w samych Niemczech, i z zarzutami wypaczania katolicyzmu.

Debata zwolenników i przeciwników „błogosławieństw zamiast sakramentów” stawia nas przed problemem szerszym – o sposób istnienia Kościoła. Czy ma dostosowywać się do rzeczywistości, czy ją zmieniać? Ewangelizować świat, czy zeświecczać ewangelię? Przed takimi pytaniami – o granice – stawali apostołowie, odrzucający obrzezanie (dla nich najważniejszy znak przymierza z Bogiem), Tomasz z Akwinu, ujmujący chrześcijaństwo w ramy nowoczesnej (ale starożytnej, czyli pogańskiej) filozofii, czy Jan XXIII, mówiący o aggiornamento i zwołujący Sobór Watykański II. 

Wielu katolików – duchownych i świeckich – po tej granicy chodzi codziennie, nie chcąc zrywać z żadną ze stron. Często po żadnej nie znajdując zrozumienia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”