Reklama

Agent z Casablanki

Agent z Casablanki

19.04.2011
Czyta się kilka minut
MIECZYSŁAW SŁOWIKOWSKI, urodzony w 1896 r., to jeden z najstarszych oficerów polskiego wywiadu czasu II wojny - i jeden z najskuteczniejszych. Zorganizowana przez niego w 1941 r. Ekspozytura "Afryka", obejmująca Francuską Afrykę Północną, to w ocenie alianckich dowódców jedna z najlepszych siatek wywiadu, jakie działały podczas wojny.
Mieczysław Słowikowski
J

Jego pierwsza konspiracja zaczyna się podczas I wojny światowej: student, w wieku 21 lat, wstępuje do podziemnej Polskiej Organizacji Wojskowej, potem walczy na wojnie z bolszewikami. Zostaje w wojsku; daje się poznać jako sprawny oficer sztabowy. Ale nie tylko: w 1937 r. zostaje szefem placówki wywiadu w Kijowie (oficjalnie jest konsulem). W 1939 r. wraz z żoną i nastoletnim synem przedostaje się do Paryża, gdzie trafia ponownie do wywiadu (Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza). Po klęsce Francji tworzy placówkę wywiadu w Marsylii; organizuje też ewakuację polskich żołnierzy z Francji do Anglii.

W maju 1941 r. dostaje karkołomne zadanie: ma stworzyć od zera ośrodek wywiadu we Francuskiej Afryce Północnej, z pomocą tylko kilku polskich oficerów. To teren trudny: obszar ogromny, od Tunezji przez Algierię po Maroko, pozostający pod kontrolą kolaboranckiego rządu Vichy; francuska policja otwarcie współpracuje tu z gestapo. Gdy kilkanaście miesięcy później, w listopadzie 1942 r., nadejdzie czas "sprawdzianu" i zacznie się aliancka operacja desantowa w Algierii i Maroku (kryptonim "Torch"), siatka "Rygora" (to jego pseudonim) będzie już liczyć kilkuset agentów - Francuzów, którzy też chcą walczyć z Niemcami. Są wśród nich inżynierowie, urzędnicy, policjanci, robotnicy portowi...

Słowikowski podaje alianckim dowódcom Francuską Afrykę Północną "na talerzu": mając agentów od Tunisu po Casablankę i Agadir, dostarcza im "mapę" wojskową i polityczną regionu. Gdyby nie on, zajęcie tych terenów nie odbyłoby się niemal bezboleśnie, a cała francuska armia stacjonująca w Algierii i Maroku oraz francuska administracja nie przeszłyby tak łatwo na stronę aliancką. Można bez przesady powiedzieć, że Słowikowski i jego ludzie ocalili życie co najmniej kilkudziesięciu tysiącom żołnierzy, alianckich i francuskich. Operacja "Torch" to - obok Stalingradu i El-Alamein - jeden z punktów zwrotnych wojny.

Gdy do Algieru wkraczają alianci i Słowikowski ubiera mundur, jego francuscy znajomi przeżywają szok: nigdy by się nie spodziewali, że ten niepozorny człowiek, podający się za skromnego przedsiębiorcę (i faktycznie prowadzący fabryczkę płatków owsianych) - to major wywiadu... A w historii tej istotną rolę odgrywa kobieta. Bynajmniej nie superagentka, ale "tylko" żona swego męża: Zofia Słowikowska. We wspomnieniach mąż napisze, że nie osiągnąłby tego wszystkiego, gdyby nie ona: była dla niego nie tylko oparciem, ale też szyfrantką.

W 1943 r. Słowikowski leci do Londynu; odbiera gratulacje od Anglików i Amerykanów. Jeden z brytyjskich generałów mówi mu - chyba nie zdając sobie sprawy, jak zabrzmi taka pochwała - że gdyby "Rygor" był Brytyjczykiem, nie musiałby pracować do końca życia, bo za swe zasługi otrzymałby od rządu dożywotnią emeryturę. Dostaje podziękowanie i medale: Order Imperium Brytyjskiego i amerykański Legion of Merit.

Umiera w 1989 r. w zapomnieniu, jako emigrant w Londynie. Rok wcześniej w Anglii wychodzą drukiem jego fascynujące wspomnienia: "In the secret service". Ich polski przekład pt. "W tajnej służbie. Jak polski wywiad dał aliantom zwycięstwo w Afryce Północnej" ukazał się dopiero w tym roku (w wydawnictwie Rebis). Rok wcześniej kanał Discovery wyemitował film dokumentalny o "Rygorze", pt. "Powrót do Casablanki".

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]