Reklama

Katolicy piszą do biskupów

Katolicy piszą do biskupów

19.04.2016
Czyta się kilka minut
"Podtrzymujemy zasadę świętości życia, ale dostrzegamy sytuacje w których kobiety stają w obliczu bolesnych decyzji"
Demonstracja w Łodzi. Fot: Eastnews

LIST OTWARTY OD ZATROSKANYCH KATOLIKÓW DO KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI

My, niżej podpisani, jesteśmy katolikami szanującymi moralne stanowisko Kościoła, które sprzeciwia się aborcji. Piszemy do Was, Ekscelencje, prosząc o zaangażowanie się w dialog i refleksję nad potencjalnymi skutkami penalizacji aborcji w Polsce.

Podtrzymujemy zasadę świętości każdego życia ludzkiego,  w tym prawo do życia kobiet oraz ich nienarodzonych dzieci. Jednak dostrzegamy również sytuacje, w których niekiedy kobiety i  młode dziewczęta stają w obliczu konieczności podjęcia podjęcia bolesnych decyzji co do kontynuowania lub przerwania ciąży będącej  konsekwencją aktu przemocy seksualnej,  stanowiącej poważne zagrożenie dla ich własnego życia, lub takiej, z której urodziłoby się dziecko z głębokimi upośledzeniami albo nieuleczalnie chore i umierające.  Podczas gdy darzymy szacunkiem osoby, które decydują się na kontynuację takiej ciąży,  nie uważamy jednak, aby tego rodzaju decyzja mogła być im narzucana poprzez wywieranie presji moralnej, a tym bardziej z mocy prawa. W naszej opinii sytuacja przymusu prawnego stanowi pogwałcenie wolności sumienia oraz godności osobistej kobiety, a ponadto jest sprzeczna z tradycyjnym w katolicyzmie rozróżnieniem pomiędzy moralnością a zgodnością z prawem. Prawo nie powinno być wykorzystywane dla sprawowania kontroli nad moralnym wymiarem życia czowieka, wyjąwszy sytuacje, w których postępowanie owego człowieka stanowi zagrożenie dla społeczeństwa.

Ogłoszony w 1965 roku dokument Drugiego Soboru Watykańskiego pt. „Deklaracja o Wolności Religijnej” (Dignitatis Humanae), potwierdza prymat sumienia i prawo do korzystania zarówno z „wolności psychologicznej, jak i wolności od zewnętrznego przymusu … również [przez tych], którzy nie wypełniają obowiązku szukania prawdy i trwania przy niej” (DH2)  Jakkolwiek dostrzegamy zawarte w dokumencie rozróżnienie pomiędzy wolnością od przymusu postępowania wbrew własnemu sumieniu (która to wolność jest bezwarunkowa) a wolnością postępowania w zgodzie z własnym sumieniem (która to wolność może zostać ograniczona, jeżeli jej egzekwowanie stanowi zagrożenie dla wspólnego dobra), niemniej jednak uważamy, że wyjątkowy charakter sytuacji konfliktowych powstających z powodu ciąży usprawiedliwia w pewnych okolicznościach przyjęcie tej zasady w jej pierwszym znaczeniu, czyli bezwarunkowej wolności od przymusu postępowania wbrew sumieniu. Ponadto odwoływanie się do autorytetu nauczania Kościoła po to, by wzywać do zmiany prawa powoduje, iż nieistotne staje się rozróżnianie pomiędzy poszanowaniem wolności sumienia w kwestiach religii a poszanowaniem wolności sumienia w ogólniejszym znaczeniu.  Prawo stanowi o wolności wszystkich obywateli Polski, a nie wyłącznie katolików.

Rozumiemy, że polskie ustawodawstwo już obecnie ogranicza dopuszczalność aborcji do sytuacji, kiedy życie lub zdrowie kobiety byłoby zagrożone w przypadku kontynuacji ciąży, kiedy ciąża jest skutkiem takiego czynu przestępczego jak gwałt lub kazirodztwo, oraz kiedy płód jest głęboko upośledzony lub cierpi na nieuleczalne schorzenie zagrażające jego życiu. Jesteśmy świadomi, że według obowiązującego w Polsce ustawodawstwa odpowiedzialności prawnej podlega personel medyczny, który przeprowadza nielegalne aborcje, a nie kobiety, które się im poddają.  Wszelako budzi zaniepokojenie możliwość, że – nawet przy istniejącej ustawie – obawa przed sprawą karną powstrzyma lekarzy przed wyrażeniem zgody na dokonanie legalnych aborcji, lub też ograniczy ich gotowość do przeprowadzania badań prenatalnych, które mogłyby wykazać poważne schorzenia płodu – niektóre kwalifikujące się do leczenia wewnątrzmacicznego,  ale też takie, przy których obowiązujące obecnie prawo pozwala na usunięcie ciąży. Tym niemniej, pomimo tego zastrzeżenia, przyjmujemy do wiadomości, że obecne ustawodawstwo bierze częściowo pod uwagę wyrażane tu przez nas problemy, dążąc do osiągnięcia równowagi w konfliktach między wolnością sumienia a dobrem ogółu.

Rozumiemy, że Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydało komunikat przeznaczony do odczytania w kościołach w kraju w niedzielę 3-go kwietnia, czyli dzień nazywany obecnie Niedzielą Miłosierdzia. Było to w przeddzień uroczystości Zwiastowania Pańskiego oraz Dnia Świętości Życia, których obchody zostały w tym roku przeniesione z 25-go marca, aby uniknąć pokrycia się ich terminu ze świętowaniem Wielkanocy.  Jesteśmy świadomi tego, że Bóg, wybierając Maryję na matkę swego Syna, nie przeprowadził tego przez użycie siły lub przymusu, lecz przez zaproszenie i wyrażenie swojego życzenia.   Maryja posiadała wolność decyzji  co do poczęcia lub odmowy poczęcia dziecka. Wielu kobietom i dziewczętom nie jest dane cieszyć się taką wolnością.

Ekscelencje, stwierdzacie w Waszym komunikacie, że warunki sformułowane w ustawie antyaborcyjnej z 1993 roku nie powinny być przyjęte jako ostatecznie rozstrzygające. Apelujecie zarówno do wierzących jak i niewierzących, aby – dla uczczenia jubileuszowego roku 1050-lecia chrztu Polski – poparli inicjatywę wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji oraz pełnej prawnej ochrony życia nienarodzonych.  Zwracacie się również do parlamentarzystów i rządzących, aby podjęli inicjatywy ustawodawcze oraz uruchomili programy, które zapewniłyby konkretną pomoc dla rodziców dzieci chorych, niepełnosprawnych i poczętych w wyniku gwałtu.  Prosicie wszystkich Polaków o modlitwę w intencji pełnej ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. Komunikat Waszych Ekscelencji należy odczytywać w związku z projektem ustawy postulującej podobne kroki prawne – czyli delegalizację wszystkich aborcji – przedstawionej przez inicjatywę obywatelską pod hasłem „Stop aborcji 2016”.

Zgadzamy się, że oparty na zasadach moralnych sprzeciw wobec aborcji musi też obejmować aktywne kroki zmierzające do wspierania rodziców – w tym również samotnych matek – borykających się z trudnościami w wychowywaniu dzieci chorych, niepełnosprawnych, czy poczętych w wyniku aktów gwałtu i przemocy. Jednak odnotowujemy także fakt, że wielu obywateli polskich, a między nimi wielu praktykujących katolików, wyraziło i wyraża oburzenie – łącznie z demonstracjami na znak protestu – przeciwko wszelkim posunięciom mającym na celu dalsze ograniczenie dostępu kobiet polskich do możliwości przerwania ciąży.  Niektórym trudno przychodzi pogodzić swoją wiarę katolicką z tak drakońskimi posunięciami godzącymi w kobiety i dziewczęta znajdujące się często w rozpaczliwych sytuacjach.   Niepokoi nas, że każdej kobiecie starającej się o przerwanie ciąży, oraz wszystkim osobom umożliwiającym jej dokonanie tego zabiegu, może grozić ewentualna kara pozbawienia wolności na okres od trzech miesięcy do pięciu lat.  W ten sposób kobiety będące być może ofiarami przemocy, lub takie, które w głęboko tragicznych okolicznościach podjęły rozpaczliwą decyzję usunięcia ciąży, zostałyby sprowadzone do kategorii przestępczyń.  To podejście wydaje się sprzeniewierzeniem wobec apelu o miłosierdzie i współczucie, które to cechy – jak o tym nieustannie przypomina papież Franciszek – muszą znajdować się w samym sercu Ewangelii Dobrej Nowiny.

Doceniamy złożoność wyzwań etycznych, towarzyszących każdemu zamierzonemu działaniu aborcyjnemu. Tym niemniej uważamy także, że nasza katolicka wiara wzywa nas do pochylenia się z uwagą nad cierpieniem w każdej jego postaci, oraz do odpowiadania na nie w duchu ufności w Boskie miłosierdzie, wybaczenie i współczucie zawsze wtedy, kiedy stajemy przed głębokimi dylematami moralnymi, dla których nie ma jednoznacznych rozwiązań.  Jesteśmy przekonani, że  w sytuacjach, kiedy usunięcie ciąży zostaje uznane za konieczne – czyli takich, jakie są obecnie dopuszczalne w polskim ustawodawstwie –  konieczna jest dostępność wczesnej, bezpiecznej i legalnej aborcji.  Jej delegalizacja nie ratuje życia nienarodzonych dzieci.  Za to zabija kobiety, które wolą raczej narazić się na śmierć, niż donosić niechcianą ciążę.

Nadmieńmy jeszcze na koniec, iż istnieje wiele dowodów na to, że najlepszym sposobem zapobiegania aborcjom jest poszanowanie ludzkiej godności i wolności sumienia kobiet w kwestiach dotyczących ich decyzji reprodukcyjnych, a to poprzez zagwarantowanie im dostępu do skutecznych metod kontroli urodzeń.  Odmawianie im tego dostępu oraz równoczesna penalizacja aborcji wydają się być narzędziami służącymi instrumentalizacji kobiet jako organizmów rozrodczych zamiast traktowania ich jako pełnoprawnych, równych istot ludzkich stworzonych na obraz i podobieństwo Boże.

Ekscelencje, jesteśmy Wam wdzięczni za przeznaczenie czasu na przeczytanie tego listu. Wyrażamy nadzieję, że w ramach odpowiedzi stworzycie, Ekscelencje, odpowiednie forum dla dialogu między biskupami a kobietami,  na których życie najbardziej wpływają skutki tego rodzaju ustaw i kampanii.

 

Podpisano:


  1. Marta Alanis, Córdoba, Argentyna
  2. Barbara Hilkert Andolsen, profesor etyki chrześcijańskiej, Fordham University, Nowy Jork, USA
  3. Alicja Baranowska, urzędniczka, Bruksela, Belgia
  4. Claire Ball, nauczycielka religii, Liverpool, Wielka Brytania
  5. Dr Olive Barnes, świecki pracownik duszpasterski, Wielka Brytania
  6. Tina Beattie, profesor studiów katolickich, University of Roehampton, Londyn, Wielka Brytania
  7. Justyna Bednarek, pisarka, dziennikarka, Warszawa, Polska
  8. Carol Burns, kierownik organizacji charytatywnej, Leeds, Wielka Brytania
  9. Anna Cannon, tłumaczka, Reading, Wielka Brytania
  10. Maureen Clarke, UK
  11. Rosaline Costa, działaczka na rzecz praw człowieka, Komisja ds Sprawiedliwości i Pokoju w Bangladeszu, Dhaka, Bangladesz 
  12. Magdalena Ćwiklińska, pediatra, onkolog, Kraków, Polska
  13. Séverine Deneulin, starszy wykładowca (Zagadnienia Rozwoju Międzynarodowego), Bath, Wielka Brytania
  14. Rachel M. Denton, pustelniczka przy diecezji rzymsko-katolickiej w Nottingham, Wielka Brytania
  15. Verónica Díaz Ramos, Valparaíso, Chile
  16. Diane Diffley, Thame, Wielka Brytania
  17. Eileen McCafferty DiFranco, magister teologii, Filadelfia, Pensylwania, USA
  18. Marta Duch-Dyngosz, researcher, Kraków, Polska
  19. Betty C. Dudney, Nashville, Tennessee, USA
  20. Miriam Duignan, dyrektor ds rozwoju, Wijngaards Institute for Catholic Research, Londyn, Wielka Brytania
  21. Marcin Dzierżanowski, dziennikarz tygodnika „Wprost”, Warszawa, Polska
  22. Prof. John Eade,University of Roehampton, Londyn, Wielka Brytania
  23. Ruth Fehlker, teolożka, pracownik duszpasterski, Niemcy
  24. George Ferzoco, University of Bristol, Wielka Brytania
  25. Zuzanna Flisowska, historyk sztuki, Warszawa, Polska
  26. Siostra Madeleine Fredell OP, teolożka, Sztokholm, Szwecja
  27. Tomasz Kamil Gbur, konsultant techniczny, kontrola jakości, Berlin, Niemcy
  28. Mar Grandal, studia teologii pastoralnej, Instituto Superior de Pastoral Universidad Pontificia de Salamanca, Hiszpania 
  29. Teresa Gręziak, dyrygentka chóralna, Warszawa, Polska
  30. Aleksandra Grzeszak, psycholog, Warszawa, Polska
  31. Elfriede Harth, Frankfurt nad Menem, Niemcy
  32. Rosa Maria Hernandez Sosa, profesor teologii, Salwador
  33. Sarah Hicklin, nauczyciel prowadzący programu ESOL, Wielka Brytania
  34. Gladys Via Huerta, Peru
  35. Jan Jans STD, starszy docent etyki, Uniwersytet w Tilburgu, Holandia
  36. Agnieszka Jedrzejko-Pires, magistrantka, tłumaczka, University of Sheffield, Wielka Brytania
  37. Mary Kennan, BPhil Ed (VI) licencjat filozofii, dyplomowana nauczycielka osób niedowidzących, Liverpool, Wielka Brytania
  38. Alison Kennedy, asystentka duszpasterska, muzyk, Leicester, Wielka Brytania
  39. Clare Keogh, studentka nauk medycznych (terapia zajęciowa), Melbourne, Australia
  40. Ursula King, profesor teologii i studiów religii (emerytowana) , University of Bristol, Wielka Brytania
  41. Aleksandra Klich, redaktor naczelna „Magazynu Świątecznego”, Warszawa, Polska
  42. Katarzyna Knaś, pielęgniarka dyplomowana, teolożka, obywatelka polska, obecnie zamieszkała w Fleet, Hampshire, Wielka Brytania
  43. Lesley-Anne Knight, dyrektor naczelna, Elders Foundation, Hampshire, Wielka Brytania
  44. Marta Kostulska, pracownik administracyjny, Warszawa, Polska
  45. Sylwia Kostulska, ekonomistka-bankowiec, Warszawa, Polska
  46. Julia Maria Koszewska, doktorantka, bibliotekarka sztuk pięknych, socjolożka, była wiceprezes Klubu Inteligencji Katolickiej (KIK), Warszawa, Polska
  47. Dr Dominika Kozłowska, redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, Kraków, Polska
  48. Katarzyna Kucharska-Hornung, historyk sztuki, Warszawa, Polska
  49. Małgorzata Kurkowska, kierownik programu pomocy humanitarnej, Nicea, Francja
  50. Teresa Lanza, Boliwia
  51. Anna Lewczuk, asystentka osób niepełnosprawnych, Warszawa, Polska
  52. Gerard Loughlin, profesor teologii, Durham University, Wielka Brytania
  53. Heather McCrae, licencjat nauk ścisłych, magister, tłumaczka tekstów technicznych (niemiecki-angielski), Hamburg, Niemcy
  54. Mary McDermott, emerytowana nauczycielka, Lanark, Szkocja, Wielka Brytania
  55. Dr Patricia Madigan OP, Sydney, Australia
  56. Sara Maitland, pisarka, Dumfries and Galloway, Szkocja, Wielka Brytania
  57. Irena Mangone, Nottingham, Wielka Brytania
  58. Katarzyna Martynuska, malarka ikon, muzyczka, Warszawa, Polska
  59. Sandra Mazo, Kolumbia
  60. Natalia Mileszyk, prawniczka, Warszawa, Polska
  61. Margaret-Mary Morran, uniwersytecki doradca ds wyboru zawodu (emerytowana), Glasgow, Szkocja, Wielka Brytania
  62. Jeanette Middendorp Paap, van der Horst, Holandia
  63. Dr Susan O'Brien, historyk akademicki (emerytowana), Cambridge, Wielka Brytania
  64. Marianna Oklejak, artystka, Warszawa, Polska
  65. Anna Pawlikowska, redaktor, Kraków, Polska
  66. Martin Pendergast STL, magister, pracownik duszpasterski, Londyn, Wielka Brytania
  67. Barbara Piotrowska, artysta grafik, Warszawa, Polska
  68. Prof. Jean Porter, Katedra Teologii Moralnej imienia Johna A. O'Briena, University of Notre Dame, Notre Dame, Indiana, USA
  69. Edyta Przykaza, filolog polski, Tarnobrzeg, Polska
  70. Zuzanna Radzik, teolożka, Polska
  71. Prof. dr Maria José Fontelas Rosado Nunes, Studium Podyplomowe Nauk o Religii, Pontificia Universidade Católica de São Paulo, Brazylia
  72. Susan A. Ross, profesor teologii, Loyola University, Chicago, Illinois, USA
  73. Joanna Rózga, działaczka społeczna i wolontariuszka, Warszawa, Polska
  74. Christine Schenk, magister nauk ścisłych, magister teologii, dyplomowana pielęgniarka położna, Cleveland, Ohio, USA
  75. Joseph A. Selling, STD, emerytowany profesor etyki teologicznej, Belgia
  76. Teresa Sergot, urodzona w Wielkiej Brytanii z polskich rodziców
  77. Janet Soskice, profesor teologii filozoficznej, University of Cambridge, Wielka Brytania
  78. Dr Kate Sotejeff-Wilson, tłumaczka, Jyväskylä, Finlandia
  79. Katarzyna Sroczyńska, redaktor, Warszawa, Polska
  80. Dr Jacqui Stewart, Wydział Teologii i Religii, University of Exeter, Wielka Brytania
  81. Maja Szwedzińska, instruktor biznesu, trener, menadżerka, Warszawa, Polska
  82. Prof. Margaret Susan Thompson, The Maxwell School of Citizenship & Public Affairs, Syracuse University, USA
  83. Lesley Toner, inspektor opieki społecznej (emerytowana), Cupar, Szkocja, Wielka Brytania 
  84. Kamila Trajnerowicz, tłumaczka konferencyjna, Warszawa, Polska
  85. Dr Anna Wallentin, nauczyciel akademicki, Berlin, Niemcy
  86. Teresa Wasiak, ekonomista, Warszawa, Polska
  87. Barbara Wilson, emerytka, Londyn, Wielka Brytania
  88. Katarzyna Winsch-Supera, romanistka, Warszawa, Polska
  89. Pat Black Woodbury, emerytka, Wielka Brytania
  90. Maria Wójtowicz, historyk sztuki, Sewilla, Hiszpania

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Życzę cierpliwości w oczekiwaniu na odpowiedź.

Proszę zwrócić uwagę na język. Cytuję: "Jednak odnotowujemy także fakt, że wielu obywateli polskich, a między nimi wielu praktykujących katolików, wyraziło i wyraża oburzenie – łącznie z demonstracjami na znak protestu – przeciwko wszelkim posunięciom mającym na celu dalsze ograniczenie dostępu kobiet polskich do możliwości przerwania ciąży. Niektórym trudno przychodzi pogodzić swoją wiarę katolicką z tak drakońskimi posunięciami godzącymi w kobiety i dziewczęta znajdujące się często w rozpaczliwych sytuacjach." I dalej: " Nadmieńmy jeszcze na koniec, iż istnieje wiele dowodów na to, że najlepszym sposobem zapobiegania aborcjom jest poszanowanie ludzkiej godności i wolności sumienia kobiet w kwestiach dotyczących ich decyzji reprodukcyjnych, a to poprzez zagwarantowanie im dostępu do skutecznych metod kontroli urodzeń." Należy raczej zapytać jak te szanowne niewątpliwie i zarazem wybitne przedstawicielki płci pięknej podpisane pod Listem dają sobie radę w łączeniu swoich etycznych zapatrywań z wiarą katolicką. Moim zdaniem to jest niemożliwe. I jeszcze jedna uwaga na koniec. Nie znalazłem w Liście ani słowa o tym, że dziecko nawet to nienarodzone jest podmiotem, jest człowiekiem i wymaga wsparcia, zwłaszcza wtedy gdy z różnych powodów ( choroba dziecka lub matki lub jej krytyczna sytuacja materialna ) jego prawo do życia jest podważane. A przecież na ochronie praw najsłabszych zbudowane jest chrześcijaństwo.

"Należy raczej zapytać jak te szanowne niewątpliwie i zarazem wybitne przedstawicielki płci pięknej podpisane pod Listem dają sobie radę w łączeniu swoich etycznych zapatrywań z wiarą katolicką. Moim zdaniem to jest niemożliwe" - lekceważący ton wypowiedzi w stosunku do kobiet, podważanie ich statusu społecznego jako wolnej jednostki zdolnej do samodecydowania; w liście CELOWO podkreśla się wybrany ASPEKT problemu, aby WYJAŚNIĆ swoje stanowisko. TP nie powinien dopuszczać, aby w dostępnych PUBLICZNIE (celowe podkreślenie) komentarzach pojawiał się ton jadu. Dotyczy to nie tylko tego, ale i innych komentarzy. Inteligencja, katolicka czy nie, zobowiązuje.

Zgadzam się z KS w całości, choć nie spieszyłbym się tak z cenzurowaniem forum. W końcu nie ma to być pole do rozmów osób jednomyślnych. Poglądy tego Jegomościa podziela bardzo wielu naszych Rodaków i lepiej próbować z nimi dyskutować, niż zamykać im usta. Chyba, że są ordynarni. Przede wszystkim, jednakże, chciałbym wyrazić podziw i szacunek dla Autorów listu tu zaprezentowanego, pięknie i mądrze napisanego. Ponownie wznoszę też okrzyk: Brawo, TP!

Za mówienie prawdy nie należą się brawa. Za zasłanianie się KKK w "debatach" na forum - również nie. Każdy fanatyzm zaczyna się od jakiejś "Litery". Tymczasem każda "Litera" powstaje w określonych uwarunkowaniach społecznych, kulturowych, ekonomicznych itd. Poziom forum (cytat za Użytkownikiem plainduncan na temat "zafajdanego pampersa") upewnia mnie w przekonaniu, że przez TP jeszcze długa droga zanim osiągnie pełna niezależność - zarówno od udostępniania forum swoim wiernym fanom, jak i zwykłym, powiedzmy sobie wprost, pieniaczom. TP życzę raczej odwagi niż oklasków.

To bardzo przyzwoity człowiek jest.

Gratuluję pani ( panu ) KS!!!

Gratuluję panie Januszu !!! Dziękuję łaskawco za wstawiennictwo ! O Boże, a może ja trafiłem na forum Newsweeka, a nie katolickiego tygodnika ?

Dokąd Pan trafił - trudno powiedzieć; różne opinie na temat katolickości tego Tygodnika można spotkać. Myślę jednak, że TP jest dużo bardziej chrześcijański niż wiele tytułów dumnie katolickimi się mieniących. Myślę, że bliższy jest nauce Mistrza z Nazaretu, którego w kościele już nie ma (czy Pan o tym jeszcze nie wie?), bo zszedł z krzyża i poszedł na manifestację lewicowej młodzieży, samotnych matek, gejów, uchodźców oraz innych wykluczonych i rozbitków. Tam go słuchali! A mówił o miłości, o miłosierdziu - jak Pan woli, skarżył się na powszechną (katolicką?) ksenofobię i brak empatii dla innych. Tam On jest, jakby kto pytał... Wracając do Listu, będącego przyczynkiem do tej rozmowy, to jest on przede wszystkim przepojony chrześcijańską troską o Kobietę. A Pan woli kalkę feministyczną. Z nawyku to? Czy przemyślane?

Jeśli jednak ktoś definiuje siebie jako intelektualistę katolickiego, a zwłaszcza gdy jest katolickim kapłanem bądź też teologiem ( teolożką ) to mam prawo oczekiwać od tych osób lojalności wobec Kościoła oraz znajomości Katechizmu Kościoła Katolickiego. Zgadzam się z panem w tej kwestii, że kobiety mają prawo do miłości i miłosierdzia. Szkoda jednak, że niektóre z nich nie dostrzegają, iż do tegoż miłosierdzia mają prawo także dzieci nienarodzone ( także te z zespołem Downa ). Być może próba zmiany ustawodawstwa dotyczącego ochrony życia w Polsce doprowadzi do kolejnego kryzysu państwa. To jest jednak problem stricte polityczny, który może być rozwiązywany jedynie metodami politycznymi, a nie poprzez naciski na biskupów, którzy - jako żywo - nie mają prawa zmieniać nauczania Kościoła. Porusza pan wiele kwestii, w tym problem polskiej ksenofobii, która to jest jedną z form egoizmu. Powyżej wykazałem, że panie podpisane pod Listem reprezentują egoizm środowiskowy ( płeć wyznacza środowisko oraz związane z tym środowiskiem interesy, co jest moim zdaniem śmieszne, głupie, oraz niestety niebezpieczne bo antagonizujące społeczeństwo ). I dalej. Przypominam panu, że nasze państwo pomaga polskim rodzinom z Kazachstanu w powrocie do kraju swoich ojców. Jeśli zakres tej pomocy nie ulegnie zmianie to proces ten potrwa jeszcze przynajmniej pół wieku. Proszę przedstawić mi jakiś sensowny argument, który mnie przekona do tego, że nasze państwo powinno zapewnić godne warunki dla ludzi wychowanych w obcej i często niechętnej nam kulturze ( Bliski Wschód, Afganistan itd ), którzy w Polsce mieszkać nie chcą, jeśli nie potrafi zapewnić skromnych warunków bytowych w kraju dla Polaków z zagranicy, którzy marzą o tym aby w Polsce zamieszkać.

''Wracając do Listu, będącego przyczynkiem do tej rozmowy, to jest on przede wszystkim przepojony chrześcijańską troską o Kobietę.'' Kościół jest za to przepełniony troską o duszę kobiety, która wybierając aborcję wybiera zło i troską o niewinną istotę w jej łonie, która nie może się bronić. W liście mamy za to troskę jedynie o dobro doczesne.

Pięknie, tylko proszę nie zapominać, że tak to wygląda dla Pani, i dla paru milionów Polek, które są osobami wierzącymi, ale nie dla wszystkich. Nie wolno narzucać norm prawnych opierających się na dogmatach wiary. Na wierze, w tym przypadku, w to, że zarodek, od chwili zapłodnienia komórki, jest osobą o pełni praw z godności ludzkiej wynikających. Ktoś, kto staje w sytuacji np. ratowania przez przerwanie ciąży swego zdrowia czy godności, może nie czyni zła w swym sumieniu? Pani powie, że dba jedynie o dobro doczesne, tak? Dba o swoje dobro, co przecież nie jest złem w swej istocie. I zwykle czyni to z bólem i w rozterce. Co więcej, proszę mi powiedzieć, czy ta otoczona przez Kościół troską dusza będzie tak samo zbawiona, jeśli kobieta powstrzyma się od "wyboru zła" nie dobrowolnie, ale pod przymusem prawnym? Ktoś z katolickich publicystów powiedział ostatnio, że nie wolno zmuszać kobiet do heroizmu, że nikt nie ma prawa w sytuacjach skrajnych narzucać im wyboru, i ja się z tym zgadzam. To jest tak samo, jak to, że nikt z nas nie ma prawa osądzać moralnie działań człowieka będącego w sytuacji skrajnego zagrożenia, strachu czy szoku. Przyjęcie tego to kwestia humanitaryzmu, raczej, a nie moralności takiej czy innej. Dlatego dążenie do zaostrzenia ustawy anty-aborcyjnej, przy jednoczesnym utrudnianiu dostępu do antykoncepcji i, przede wszystkim, do edukacji seksualnej, uważam za działanie wielce niehumanitarne. I to nie tylko względem kobiet, ale również względem lekarzy, poprzez łamanie ich kręgosłupa moralnego, gdyż niejednokrotnie pod presją lęku przed karą i napiętnowaniem decydują się zaniechać ratowania kobiet, tego ratunku potrzebujących i szukających. Wiem, że Pani się ze mną nie zgodzi, ale proszę zrozumieć, że człowiek ma prawo bronić swych praw i nie godzić się na ich gwałcenie w imię czyichś wierzeń. Nawet jeśli dla wierzącej większości będą to prawa niezgodne z ich moralnością na religijnych dogmatach opartą. Pomijam inne aspekty tej sprawy, o których na tym forum już wspominano, a i ja sam o niektórych pisałem. Pozdrawiam Panią serdecznie.

Do wielu cech które Szanowny Przedmówca ujawnił już na tym forum dołożyć należy jasny pogląd na rolę kobiet, a zwłaszcza "feministek". Prawda? Do garów baby, nie wam mówić o ważnych sprawach związanych z Wiarą Katolicką.

Gratuluję !!!

No wiec powtorze pytanie, ile pan, pana rodzina, znajomi poswiecili czasu ochronie godnosci dzieciom ciezko niepelnosprawnym w domach pomocy spolecznej- juz narodzonym. Jak ksieza na codzien wspomagaja takie rodziny czy dzieci? Dlaczego miliony dla p. Rydzyka nie ida na organizacje wakacji dla dzieci z domu dziecka (moze jedynych w ich zyciu). Slyszalam ostatnio glos oburzenia ksiedza na matke dziecka niepelnosprawnego, ktore przeszkadzalo mu w mszy. Czy tak ma wygladac ta pomoc i wiara katolicka ?? Lepiej pan zamilcz, bo panska wizja budowania chrzescijanstwa tylko na frazesach mnie nie przekonuje. "Tylko po czynach ich poznacie".

Większość z feministek, a zwłaszcza tych najbardziej bojowych, walczących o prawa kobiet w życiu nie widziała zafajdanego pampersa. Ja nieraz widziałem i wymieniałem na czysty. Pozdrawiam !

Biorąc pod uwagę dwa inne negatywne komentarze odnośnie Użytkownika "plainduncan", pojawia się uzasadnione pytanie, dlaczego Administratorzy strony internetowej TP przyzwalają na upublicznianie takich komentarzy. Dlaczego TP nie reaguje szybko na przejawy prostactwa intelektualnego? Czyż tygodnik nie określa się mianem pisma o tematyce społeczno-kulturalnej? Pojawia się jakiś nieprzyjemny i mało "ukulturalniony" zgrzyt na stronie internetowej Tygodnika, gdzie przecież można by było zwyczajnie odpocząć od prostactwa - bo niby jak inaczej określić taki poziom komentarzy, jak wspomnianego Użytkownika. Może warto pochylić się i nad ta kwestią przy okazji debaty o godności Człowieka (przed i po narodzeniu) i nie pozwalać dowartościowywać się osobom, które za wszelką cenę - w tym obrażania innych - zyskują sobie takie "publicity". Widać użycie "plain" w pseudonimie jest uzasadnione.

zajrzeć do Katechizmu Kościoła Katolickiego. Ja zajrzałem i oto co ujrzałem. " 2270 Życie ludzkie od chwili poczęcia powinno być szanowane i chronione w sposób absolutny. Już od pierwszej chwili swego istnienia istota ludzka powinna mieć przyznane prawa osoby, wśród nich nienaruszalne prawo każdej niewinnej istoty do życia. Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię (Jr 1, 5). Nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi (Ps 139, 15). 2271 Kościół od początku twierdził, że jest złem moralnym każde spowodowane przerwanie ciąży. Nauczanie na ten temat nie uległo zmianie i pozostaje niezmienne. Bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel lub środek, jest głęboko sprzeczne z prawem moralnym. Nie będziesz zabijał płodu przez przerwanie ciąży ani nie zabijesz nowo narodzonego. Bóg... Pan życia, powierzył ludziom wzniosłą posługę strzeżenia życia, którą człowiek powinien wypełniać w sposób godny siebie. Należy więc z największą troską ochraniać życie od samego jego poczęcia; przerwanie ciąży, jak i dzieciobójstwo są okropnymi przestępstwami44. 2272 Formalne współdziałanie w przerywaniu ciąży stanowi poważne wykroczenie. Kościół nakłada kanoniczną karę ekskomuniki za to przestępstwo przeciw życiu ludzkiemu. "Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa", "przez sam fakt popełnienia przestępstwa", na warunkach przewidzianych przez prawo. Kościół nie zamierza przez to ograniczać zakresu miłosierdzia. Ukazuje ciężar popełnionej zbrodni, szkodę nie do naprawienia wyrządzoną niewinnie zamordowanemu dziecku, jego rodzicom i całemu społeczeństwu. 2273 Niezbywalne prawo do życia każdej niewinnej istoty ludzkiej stanowi element konstytutywny społeczeństwa cywilnego i jego prawodawstwa: "Niezbywalne prawa osoby winny być uznawane i szanowane przez społeczeństwo cywilne i władzę polityczną. Owe prawa człowieka nie zależą ani od poszczególnych jednostek, ani od rodziców, ani nie są przywilejem pochodzącym od społeczeństwa lub państwa. Tkwią one w naturze ludzkiej i są ściśle związane z osobą na mocy aktu stwórczego, od którego osoba bierze swój początek. Wśród tych podstawowych praw należy wymienić... prawo do życia i integralności fizycznej każdej istoty ludzkiej od chwili poczęcia aż do śmierci". "W chwili, gdy jakieś prawo pozytywne pozbawia obrony pewną kategorię istot ludzkich, których ze swej natury powinno bronić, państwo przez to samo neguje równość wszystkich wobec prawa. Gdy państwo nie używa swej władzy w służbie praw każdego obywatela, a w szczególności tego, który jest najsłabszy, zagrożone są podstawy praworządności państwa... Wyrazem szacunku i opieki należnej mającemu urodzić się dziecku, począwszy od chwili jego poczęcia, powinny być przewidziane przez prawodawstwo odpowiednie sankcje karne za każde dobrowolne pogwałcenie jego praw". 2274 Ponieważ embrion powinien być uważany za osobę od chwili poczęcia, powinno się bronić jego integralności, troszczyć się o niego i leczyć go w miarę możliwości jak każdą inną istotę ludzką. Diagnostyka prenatalna jest moralnie dozwolona, jeśli "szanuje życie oraz integralność embrionu i płodu ludzkiego, dąży do jego ochrony albo do jego indywidualnego leczenia... Sprzeciwia się prawu moralnemu wtedy, gdy w zależności od wyników prowadzi do przerwania ciąży. Diagnostyka nie powinna pociągać za sobą wyroku śmierci. "

Szanownemu Panu życzę dzielnej wytrwałości w stosowaniu się do wskazań KKK, także w kwestii przerywania ciąży - i zachęcam do modlitwy o podobną wierność naukom kościoła dla innych - to wystarczy, resztę każda z owieczek i baranków rozstrzyga we własnym sumieniu, zgodnie zresztą z tą nauką.

Czy wystarczy również tylko modlić się by ludzie nie zabijali juz urodzonych? Prawodawstwo byłoby tutaj łamaniem sumienia?

Szanownej Pani raczę zwrócić uwagę, że ludzie zabijali się i zabijają pomimo zapisów prawnych zabraniających tego typu aktywności. Tak, zakazy są nieskuteczne, zaś odpowiednia formacja przyniosłaby o niebo lepsze rezultaty. Odpowiednia - to znaczy na pewno nie taka, jakiej jesteśmy poddawani już od 1050 lat.

Bez przepisów prawa przestępstw byłoby jeszcze więcej. Może sugeruje Pan że całe prawodawstwo należy zlikwidować bo i tak ludzie je ignorują? Chciałabym zauważyć, że prawo ma również funkcję wychowawczą. Jego przepisy sugerują ludziom co jest słuszne a co nie. Na pewno część kobiet zrezygnuje z takiego postanowienia jeśli okaże się, że to co chcą zrobić jest nielegalne. W ten sposób uratuje się część istnień ludzkich. Są przypadki adoptowanych niechcianych dzieci, które nie zostały abortowane ze względu na zakaz tego procederu. Żyją dzięki prawu, które tak Pan deprecjonuje. Prawo zabrania niepłacenia podatków. Gdyby tego nie robiło oczywiście że bym podatków nie płaciła.

Szanowna Pani być może wierzy w to, co pisze - natomiast fakty temu przeczą. Bogato udokumentowana wiedza na temat penalizacji dobitnie wskazuje, że nie karanie, a wychowywanie i profilaktyka są dobrą metoda na zmianę postępowania człowieka. Pani opinia w tej sprawie ze szkoły starotestamentowej się wywodzi - oko za oko, nakazy i zakazy na wszystko, surowe karanie itepe. To, za przeproszeniem, bullshit. Za pokutę prosze przeanalizować krytycznie pojęcie "świętosci życia ludzkiego" - skąd, jak, po co i dlaczego - no i najważniejsze, czemu tylko ludzkiego. No i proszę zastanowić sie nad ewangeliczną rolą sumienia, w opozycji do stanowionego prawa - jak Jezus z Nazaretu tę sprawę widział (podpowiem - szukac pod hasłem "faryzeizm"). Z Panem Bogiem.

Nie karmić trolla. Nie ma sensu jałowo dyskutować.

Nie życzę P rzedmowcy dylematu co począc w obliczu z gwalcenia żony czy córki

Przeczytałam cały list. Nasuwa się kilka pytań. Kto właściwie powiedział, żeby karać kobietę za aborcję? Projekt ustawy od Ordo Iuris przewidywał karanie tego który dokonuje tego procederu. Jeśli jest to list katoliczek, to dlaczego kwestionują one zasady Kościoła Katolickiego? Dlaczego dopuszczają one pozwalanie na zabójstwo? Katechizm zabrania zabijania dzieci. Dlaczego jedynym wyjściem w trudnych sytuacjach jest dla Pań aborcja? Przede wszystkim istnieje możliwość oddania dziecka. Nawet anonimowo do okna życia. Takie okna życia prowadzą siostry zakonne z Kościoła Katolickiego. Świadczy to o tym, że Kościół podejmuje działania by kobiety miały inne wyjście niż aborcja, jeśli ciąża i dziecko to dla nich z jakichś powodów cios. W sprawie postępowania według sumienia. W liście proponuje się, by aborcja była kwestią sumienia - że nie można tu nic narzucać, że powinien to być wybór kobiety. Czyli - zabicie dziecka to wybór kobiety, nie można jej tego zabronić. Świadczy to o nierównym traktowaniu osób urodzonych i nienarodzonych. Zabicie narodzonego - karalne przestępstwo, nienarodzonej - kwestia sumienia. Takie myślenie nie ma wiele wspólnego ze sprawiedliwością, katolicyzmem i wieloma systemami wartości. I ostatnie, na temat hipokryzji. Chciałabym odnieść się do komentarzy powyżej. Oczekujecie państwo, zamiast radykalnej postawy antyaborcyjnej, przykładu zajmowania się dziećmi, najlepiej niepełnosprawnymi. Po pierwsze - trudno się wykazać czymś takim na forum. To nieeleganckie domagać się tutaj dowodów na taką działalność. Po drugie aborcja jest złem niezależnie od tego, czy ktoś kto tak twierdzi prowadzi życie moralne lub niemoralne. Prawda nie jest zależna od tego kto ją wypowiada. Niezależnie od tego czy pomagamy samotnym matkom czy nie, aborcja powinna być zakazana bo jest morderstwem w każdym przypadku. Podsumowując: Kwestie związane z pomocą matkom, rodzinom z dziećmi niepełnosprawnymi są ważne. Kościół się na prawdę nad nimi pochyla. Może za mało? Ale niezależnie od tego czy się pochyla czy nie - jego głównym zadaniem jest prowadzić ludzi do Chrystusa. A tym właśnie jest przypominanie co jest dobre a co złe i propagowanie pełnienia woli Boga także na gruncie prawnym. W tym przypadku chodzi o dusze ustawodawców, gdyż jeśli oni zatwierdzają zbrodnicze prawo, odpowiedzą za to przed Bogiem.

Pięknie i celnie napisane. Dziękuję.

W zadnym kraju na swiecie, gdzie wprowadzono nawet najbardziej okrutne restrykcyjne przepisy prawne- zakazy /nakazy odnosnie aborcji nie byly nigdy mozliwe , zeby je w 100% egzekwowac. Wszelkie tego typu zakazy nawet w takich czasach jak wojna byly lamane, mimo iz grozilo to smiercia. Ludzie zawsze znajdywali sposoby, zeby osiagnac cel, nawet liczac sie z utrata zycia czy zdrowia. Czy zaostrzajac ustawe antyaborcyjna do granic absurdu, ktos liczy, ze nie beda owe zabiegi wykonywane? Ze kobiety beda tych zakazow przestrzegac ? Ze znikna gwalty, poronienia, ciaze pozamaciczne, plody z acefalia, wodoglowie z zanikiem tkanki mozgowej, z ciezkimi wadami ukladu nerwowego, rozszczepem twarzy. Ze sumienie, ze wiara ? Katoliczki i tak nie poddadza sie aborcji a te, ktore nie wierza lub przewartosciowaly wartosci w zyciu i tak nie wzruszy dantejska wizja piekla. Czy chcecie na sile wszczepic kobietom chipa monitorujac poziom beta hCG i polaczonego z komisariatem czy Kuria ?. Niechciane ciaze beda przerywane czy nam sie to podoba czy nie. Nieludzko, niehumanitarnie, niszczac rodziny . Ale niestety beda. Jak i byly i sa. Nie tedy droga - bedac odpowiedzialnymi za kobiety, za dzieci, wspierajac rodzine, edukacje seksualne w szkolach, nieskomplikowanym dostepem do srodkow antykoncepcyjnych bardziej spowodujecie spadek aborcji niz zakazami rujnujacymi zycie i zdrowie . To czego zadaja polscy biskupi to faryzejskie chciejstwo nie majace z realnymi problemami, zyciem wiele wspolnego. Ale czy mozna sie dziwic, skoro osoba prowadzaca umieralnie w Indiach odmawiala dzieciom terminalnie chorym srodkow przeciwbolowych , mowiac – ze cierpienie zbliza do Boga. Nie kazda jest swieta. Kult cierpienia i smierci jest immanentna cecha katolicyzmu. Szczegolnie gdy dotyczy innych. Wspomniana powyzej swieta MT , gdy przyszla choroba, leczyla sie w najlepszych klinikach szwajcarskich. I jak to sie mialo do przykazania milosci - miluj blizniego swego jak siebie samego…

Właśnie chciałem napisać parę słów do Pani Piwonii, gdy ujrzałem komentarz Pana Stanisława. W zasadzie napisał Pan o tym, co i ja miałem poruszyć, tylko Pan napisał na pewno lepiej - bardziej wyczerpująco. Ale pewną refleksją chciałem się z Państwem, a z Panią Piwonią w szczególności, podzielić. Jak można wnosić z wyżej zamieszczonych moich komentarzy, ja także przeczytałem List, przez Redakcję TP uprzejmie zamieszczony. I mam wrażenie, że on odpowiada na wszystkie, lub niemal wszystkie Pani pytania i dylematy. Nie chodzi o to, że miałyby to być odpowiedzi pełne i "jedynie słuszne", ale na pewno stanowiące przyczynek do dyskusji. W końcu Autorzy o rozmowę się do biskupów zwracają. Zastanawia mnie, czy Pani to zauważyła. Zastanawia mnie też Pani skłonność do podważania szczerości Autorów Listu, gdy podkreślają swoje przywiązanie do katolicyzmu. Szukam przyczyny tej sytuacji. Czy to nie dlatego, że Pani, cytując czy wskazując odpowiednie fragmenty Katechizmu (za co zapewne wszyscy tu jesteśmy Pani wdzięczni), interpretuje je jednoznacznie i autorytatywnie, odmawiając innym prawa do samodzielnej refleksji? Czy to daje Pani prawo do oceniania wiary i moralności tych współwyznawców, którzy zwracają się do biskupów z prośbą o podjęcie dyskusji? Wydaje mi się, że odpowiedzialny katolik ma prawo, a wręcz obowiązek zawołać do hierarchów: "Ekscelencje, ja rozumiem te dogmaty i szanuję, ale coś mi tu nie gra! Porozmawiajmy o tym otwarcie!" Bo życie jest bardziej skomplikowane, podobnie jak psychofizyczna struktura człowieka, i nie daje się wszystko zamknąć w dogmatach. Nie tylko religijnych, zresztą. Nie można tracić z oczu Człowieka, zasłaniając się dogmatami. Takie myślenie, jakie mi się rysuje na podstawie Pani wypowiedzi, jest przejawem integryzmu religijnego. To prowadzi do oczekiwania, że Państwo powinno wprowadzić, a "prawdziwi katolicy" mają obowiązek do tego doprowadzić, prawo państwowe, które będzie odzwierciedlało porządek wynikający z zasad wiary. Tylko, że Pani zapomina, że państwo jest polityczną emanacją istnienia i funkcjonowania społeczności żyjącej tu, na ziemi, w całej swej różnorodności, również wyznaniowej. Nie przypadkiem, podobnie jak w innych państwach naszej strefy kulturowej, jest to państwo konstytucyjnie oddzielone od wspólnot religijnych, reprezentowanych przez swoje kościoły, i niezależne od nich. Akurat w Polsce przeważa społeczność katolicka. Ale właśnie ta społeczność, z racji statusu większościowego, winna czuć się szczególnie odpowiedzialna za poszanowanie praw mniejszości, w tym osób niewierzących. To właśnie, jak sądzę, w ten sposób rozumując, wielu katolików w obecnym sporze wypowiada się przeciwko zaostrzaniu ustawy anty-aborcyjnej, a są wśród nich nie tylko Autorzy Listu, ale wiele innych osób, których wypowiedzi czytałem w mediach, a także słyszałem, np. na manifestacji w dniu 3 kwietnia pod Sejmem. Sprzeciwiają się oni między innymi wprowadzaniu zasad moralnych, uznawanych przez KK, jako nakazy prawne, sprzeciwiają się zarówno z szacunku dla mądrości i godności kobiet podejmujących skrajnie trudne decyzje, jak i, szerzej, sprzeciwiają się fundamentalizacji katolicyzmu, za który czują się odpowiedzialni. Albowiem wspomniany integryzm do fundamentalizmu niechybnie prowadzi. A fundamentalizm za nic ma Człowieka, na ołtarzu stawiając już nie Boga miłosiernego, ale bożka.

Szanowna Piwonia dużo napisała - ale mało nowego, wciąż te same argumenty sa powielane w podobnych sytuacjach.Ja tylko zauważę, że odmawianie katolikom prawa do komentowania wystąpień hierarchów katolickich jest przesadą i to grubą - a Piwonia tak właśnie czyni. Nauki kościoła autorki listu nie podważają, natomiast krytykują angażowanie się kościoła w polityczne i stricte świeckie działania związane z ustawodawstwem. O ile mnie pamięć nie myli, sam kościół także poleca duchownym niemieszanie obu tych porządków. W końcu - i to również nie ja wymyśliłem, a pewnie któryś z papieży albo inny biskup - sprawy związane z przestrzeganiem przykazań wierni rozstrzygają we własnym sumieniu. Zwracam uwagę Szanownej Piwonii - choć z mizerną nadzieją na zrozumienie i refleksję - że mamy 10 przykazań, i że każde z nich powinno być równo traktowane - zatem nic nie usprawiedliwia uporczywego czepiania się przez fundamentalistów katolickich akurat aborcji. Na koniec uwaga zasadnicza - mówienie o "zabijaniu dzieci" jest sporym i karygodnym nadużyciem, w tym przypadku popełnianym kilkakrotnie przez Piwonię - zwłaszcza, gdy mówimy - a kościół robi to chętnie - o zarodkach, zapłodnionych komórkach jajowych, zygotach, blastocytach itede.... Czy Piwonia pojmuje różnice między zapłodnioną komórką jajową a człowiekiem?... między ludzkim zarodkiem a człowiekiem?..Nie??.. To może dla Piwonii święte jest ludzkie DNA??... No płatki opadają.

Przepraszam ale rozmawiamy o aborcji nie dlatego że Kościół ma takiego bzika tylko dlatego że traktuje o tym list. Sugeruje Pan to w zdaniu: ''nie usprawiedliwia uporczywego czepiania się przez fundamentalistów katolickich akurat aborcji'' Zaryzykuje stwierdzenie, że 10 przykazań jest powszechnie uznawane za słuszne właśnie z wyjątkiem piątego w kontekście aborcji (i może jeszcze kilkoma innymi wyjątkami). Nawet nie wykluczam, że Kościół za dużo mówi na ten temat. To bardzo możliwe. Ale czy to cokolwiek zmienia? ''mówienie o "zabijaniu dzieci" jest sporym i karygodnym nadużyciem, w tym przypadku popełnianym kilkakrotnie przez Piwonię - zwłaszcza, gdy mówimy - a kościół robi to chętnie - o zarodkach, zapłodnionych komórkach jajowych, zygotach, blastocytach itede.... '' To, że człowiek zaczyna się od zapłodnienia to nie wymysł Kościoła tylko fakt naukowy. Nie ma innego tak spektakularnego momentu, który mógłby tą granicę zaznaczać. Zarodek to słowo określające stadium życia CZŁOWIEKA. Korzystając z logiki możemy wywnioskować z tego zdania, że zarodek=człowiek. To nie jest samo DNA ale cała struktura. pamiętajmy, że aborcja jest legalna do około 22-24 tygodnia. To jest nawet 6 miesięczny płód (takie inne słowo na człowieka jeszcze nieurodzonego - przepraszam za lekką ironię ale nie mam wyjścia). Ostatnio taki płód przeżył własną aborcję. Płakał porzucony i zmarł. Tego też nie można nazwać dzieckiem mimo, że ma rączki, nóżki, płacze, odczuwa? Pozwalać na coś takiego w imię wolności sumienia? Co do debaty wewnątrzkościelnej. Uważam, że można taką prowadzić. Uważam również, że katolicy mogą mieć swoje wątpliwości. Ale ja na przykład rozstrzygam swoje wątpliwości na korzyść nauczania Kościoła bo inaczej musiałabym opuścić jego szeregi. Uznaję, że Kościół jest ode mnie mądrzejszy. Ale chodziło Panu a zaangażowanie w politykę. To faktycznie kwestia niezwiązana z dogmatami i myślę, ze na tym polu katolicy mogą się różnić i niech się różnią. Ale zauważmy, że Kościół nawołując do zmiany prawa też korzysta z wolności wypowiedzi, tak jak panie piszące list i wiele innych grup. Czy więc to nie one domagają się by Kościół się nie wypowiadał?

Twierdzenie, że zapłodniona komórka jajowa to człowiek, i to w dodatku "święty", jest dogmatycznym stanowiskiem jednego z kościołów. I to nie z powodu, jak Pani pisze, "całej struktury" ale dlatego, że człowiek ma jakoby duszę, i to od samego Pana Boga pochodzącą itede. Bo jakąż to "całą strukturę" ma zapłodnione jajo??... DNA - tylko tyle i aż tyle. Warto pamiętać, że kościołowi katolickiemu CAŁE WIEKI zajęło pogodzenie się i uznanie odkryć Kopernika i Galileusza. Teoria ewolucji wciąż bywa otwarcie kwestionowana przez hierarchów albo cudacznie reinterpretowana. Teraz historia się powtarza, tym razem po zbadaniu roli i znaczenia DNA. Raz zajęte pozycje dogmatyczne niełatwo opuścić - kościół, który głosi cnotę pokory, sam w swej dumnej pysze nieskory jest przyznawać się do błędów. Dodam, że ten sam kościół równie dogmatycznie i równie idiotycznie wyznacza dopuszczalne okoliczności owego "człowieczeństwa" i "świętości" - otóż zapłodnienie powinno koniecznie odbyć się podczas aktu seksualnego, z wytryskiem nasienia w pochwie kobiety. Plemnik zapładnia jajeczko, Duch Święty unosi się nad tą pracowitą parą i jej błogosławi.Przepraszam za dosłowność opisu, ale myślę że jest ona wskazana zwłaszcza wobec obłudnej i zakłamanej postawy kościelnych teoseksuologów wokół tej kwestii. Prawda jest taka, że nie mówiąc o tym wprost, biskupi uprawiają kult macicy i zapłodnienia. Skąd, jak, po co - nie wiem, trzeba pytać psychiatrów. +++ Uważam, że jedyna sensowna debata o warunkach dopuszczalności aborcji może odbywać się co do określenia jej ostatecznego, nieprzekraczalnego terminu - ale tu niech się wypowiedzą specjaliści,lekarze, naukowcy - a nie kler. Kryterium zdolności do samodzielnego przeżycia, albo pojawienia się świadomości - to są argumenty do dyskusji, nie rojenia napuszonych i oderwanych od życia kapłanów. +++ P.s. Co do owych dziesięciorga przykazań - bzdury pani plecie, co najmniej kilka z nich jest powszechnie i bez zastanowienia na co dzień łamanych. Więc tylko czekam aż Szanowną Panią olśni i zacznie domagać się karania za ich ignorowanie - na początek na przykład za pożądanie żony bliźniego. Idiotyzm, prawda? Pani tej prostej refleksji nie rozumie??...

Jako młody człowiek doświadczyłem cudu - przeżyłem Niewyobrażalne. Upadek komuny, mur berliński itepe. Dziś po niemal 30 latach czuję ogarniające mnie wrażenie deja vu: oto widzę, jak rozsypuje się na moich oczach próchno przeżartej kornikami pychy i chciwości starożytnej konstrukcji kościoła katolickiego w Polsce. Siłą bezwładu moloch jeszcze sunie powoli przed siebie - ale nosem już zarył w mieliznę całkowitego upadku autorytetu. Nie ma nawet jednej postaci wśród polskich biskupów darzonej powszechnym zaufaniem i szacunkiem. Już nie na poboczach, ale w samym centrum kościoła grasują raubritterzy typu Rydzyka czy Międlara. Po Natanku została drwina - ale po biskupie Michaliku okrutny wstyd. Pora wyprowadzać sztandary?

Nie jestem w stanie zrozumieć publikacji tekstu „Listu otwartego” inaczej jak dopuszczenie do dyskusji różnych punktów widzenia. Materia jest bardzo delikatna ale też, z punktu widzenia nauki Kościoła tak jednoznaczna, że trudno powstrzymać się od odrzucenia jakiejkolwiek próby zmiękczania piątego przykazania. Wszyscy jednak należymy do wspólnoty Kościoła, stanowimy część wspólnego domu, w którym otwarta dyskusja zawsze stanowiła wielką wartość. Zamiast potępiać i negować prawo do wypowiedzi dobrze, że jest forum, gdzie każdy głos może być zauważony ale też krytycznie oceniony. Wśród sygnatariuszy teksu nie ma redakcji TP, przez co rozumiem, że nie jest to stanowisko TP. Przypomnę, że Kościół nie bał się dyskutować i w jeszcze bardziej ostrych sporach kształtowały się fundamenty wiary chrześcijańskiej. Dyskusja, która ostatnio rozogniła się już przynosi pozytywne owoce , uwrażliwia chociażby, że zakaz aborcji nie może być suchym bezdusznym prawem, gdyż ochrona życia traktowana poważnie musi uwzględniać wiele problemów: wychowawczy wymiar prawa; ale i wychowanie do przyjęcia prawa; potrzebę empatii wobec osób stojących wobec wyboru, ale i konieczność tworzenia struktur niosących konkretną pomoc; penalizację z uwzględnieniem sytuacji kobiety dopuszczającej się aborcji i wykonawców aborcji; zapewnienia badań prenatalnych i ochrony życia; wreszcie uwzględnienie realpolitik, tak aby działania zmierzające do większej ochrony życia nie przyniosły odwrotnego skutku. Wszystkie te kwestie mogą i powinny być kwestią dyskusji, kompromisu, sporów. Ostatnia falę dyskusji wokół zakazu aborcji w sposób szczególny koncentruje się na kilku kwestiach z których jedna wybija się na plan pierwszy – prawo kobiet. Prawo to jest opisywane jako prawo do własnego ciała, prawo do wolności decydowania o sobie lub prawo do wolności sumienia. Autorzy Listu również powołują się na to prawo w kontekście prawa do decydowani o sobie i prawa do decyzji zgodnych z własnym sumieniem. W tym miejscu budzi się mój stanowczy sprzeciw. Nie można mylić wolności kobiety do decydowania o sobie z rzekomą wolnością, która dawałaby prawo decydowania o losie drugiej istoty ludzkiej. Wolność człowieka jest fundamentalna wartością, ale nie jest wartością absolutną, kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Jak zauważają sygnatariusze Listu, powołując się na Deklarację o Wolności Religijnej, wolność może zostać ograniczona, jeżeli jej egzekwowanie stanowi zagrożenie dla wspólnego dobra, to jednak domagają się w określonych przypadkach bezwarunkowej wolności od przymusu postępowania wbrew sumieniu, tak jakby chodziło o dobro względne, drugorzędne a nie fundamentalne prawo. Nie mogę zgodzić się na taką interpretację stosowania wolności. Jedynym, który w pewnym sensie ma możliwość podważyć absolutny charakter życia i wolności jest sam zainteresowany, ale tylko w stosunku do własnej wolności i własnego życia. Matka tak jak po urodzeniu dziecka, co nie budzi żadnych wątpliwości, tak przed urodzeniem dziecka – bo przecież chodzi o ten sam podmiot - jest pierwszą osobą odpowiedzialną za jego dobro a więc i za życie. Jest to kwestia absolutnie fundamentalna, chodzi bowiem o uznanie, że prawo do życia jest przyrodzonym, a nie wtórnym, a tym samym względnym, uzależnionym od okoliczności lub wolności drugiego człowieka prawem. O ile rzeczywiście, każda kobieta posiada pełną wolność decyzji co do poczęcia lub odmowy poczęcia dziecka, w tym momencie słuszną jest teza o prawie do dysponowania własnym ciałem, to w momencie gdy pojawi się nowe życie - dziecko, bez względu na etap jego rozwoju lub inne okoliczności, prawo do dysponowania własnym ciałem przekształca się w prawo do zabezpieczenia rozwijającego się życia w tym ciele. Chodzi o zagwarantowanie ochrony życia, tak aby poczęte dziecko mogło w przyszłości również cieszyć się darem wolności. Michał Rychert

Mam jedno pytanie do powyższego wywodu: - czy mam rozumieć, iż kobiety niewierzące, innej wiary, muzułmanki, należy ciupasem chrzcić w wierze katolickiej jako jedynie obowiązującej w naszym Kraju, zaraz po zajściu w ciążę? Czy należy je po prostu deportować z Polski?

Posluze sie panskimi slowami i rozwine je co nieco - „Chodzi o zagwarantowanie ochrony życia, tak aby poczęte dziecko mogło w przyszłości również cieszyć się darem wolności". Co powie pan o kobietach w ciazy - pijacych alkohol, palacych papierosy, bioracych narkotyki, dopalacze itd. i szkodzacych w ten sposob nienarodzonemu dziecku , czasem w sposob znaczny i nieodwracalny. A co jesli ojciec dziecka np. gwalciciel bedzie mial Aids, bedzie narkomanem czy chorym wenerycznie – to jak chce pan poczetemu dziecku zagwarantowac szczesliwe, zdrowe narodziny? A gdzie sa kolejne ustawy i paragrafy ochronne? O jakiej wolnosci pan pisze ? Daje pan osobista gwarancje w takich przypadkach na godne narodziny i godna wolnosc ? Najlatwiej wszystko scedowac na Boga. On tak chcial, ja mam czyste rece i czyste sumienie, a przy okazji wykazalem sie nieprzecietna odwaga cywilna wrecz heroizmem. Zmylem swoje grzechy i pokazalem innym jak wyglada droga do Jezusa. Brawo. // Warto tez przypomniec sobie Rumunie za czasow Ceausescu. Tam tez byl kompletny zakaz aborcji. Tysiace kobiet zmarlo, tysiace dzieci w nieludzkich warunkach wyladowalo w sierocincach, gdzie byly traktowane gorzej jak zwierzeta. Czy naprawde wszyscy chca, zeby kobiety i dzieci (juz narodzone) przechodzily to samo pieklo ? http://wyborcza.pl/1,76842,17484351,Horror_tysiecy__dzieci_Ceausescu__przysluzyl_sie_domom.html // Stanislawa Perski - kobieta

Życie każdej osoby ma taką samą wartość. Czy jest profesorem, sprzedawcą w kiosku, czy bezdomnym, czy niepełnosprawnym, ma rodzinę lub jest całkiem samotny i porzucony, zapomniany przez świat, czy cierpi, czy żyje szczęśliwie. Jeśli mielibyśmy decydować, że urodzą się tylko dzieci, które mają szansę na szczęśliwe życie, postawilibyśmy się na miejscu Boga. Byłaby to w dodatku jawna dyskryminacja, wartościowanie życia. A jeżeli ten człowiek mimo wszystkich niedogodności będzie szczęśliwy? Jeżeli Bóg da mu siłę przezwyciężyć cierpienie? Nie wiemy tego. Jeżeli istnieje taka szansa (a zawsze ona jest) to nie mamy prawa decydować. Taka postawa to czysty materializm i wynik braku wiary. Jest to również pogląd, że za wszelką cenę trzeba unikać cierpienia, czyli lepiej umrzeć niż cierpieć. Ale nie wiemy czy dziecko w łonie matki będzie ją podzielało gdy dorośnie, więc nie decydujmy za nie.

Postęp medycyny zdecyduje o tym, że już za kilkanaście lat w fazie prenatalnej z dużą dokładnością będzie można ustalić nie tylko cechy fizyczne danej osoby ( m.in. to czy będzie ona w przyszłości urodziwa czy raczej może niekoniecznie ) ale także jej potencjał intelektualny. Obserwując postęp światowego humanitaryzmu, z którym to postępem kroczy także wielu lekarzy spodziewam się silnej presji na kobiety, uporczywego przekonywania, że jeśli już rodzić dziecko to takie, które przyniesie wymierne korzyści społeczeństwu, a rodzicom nie przysporzy zbyt wielu trosk. Poziom IQ może stanowić o prawie do życia następnych pokoleń naszej planety.

Ciesze sie, ze nie zyjemy w sredniowieczu, ze dzieki postepowi, medycynie mozemy zyc lepiej, dluzej, godniej. I najwazniejsze, ze madre nie zniezwolone kobiety nie sa palone na stosie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]