1956 i 1976 - Czerwiec dwóch pokoleń

Specyfika komunizmu w PRL polegała na tym, że każde pokolenie doświadczało swojego "miesiąca" - choć, co podkreślają historycy, dziejów oporu społecznego nie można redukować tylko do tych punktów kulminacyjnych. Zwłaszcza że każdy z nich był inny. Były więc Czerwiec i Październik 1956, Marzec 1968, Grudzień 1970, Czerwiec 1976, Sierpień 1980. A potem 13 grudnia, stan wojenny i lata 80., w których co chwila "coś się działo", aż wreszcie nadszedł Czerwiec 1989.
Czyta się kilka minut

W tym roku mija 30 lat od protestów z roku 1976 i 50 lat od "powstania poznańskiego". Uczestniczyły w nich tysiące zwykłych Polaków. Każdy przeżywał je na swój sposób. Dla wielu tamta historia nie skończyła się, ale trwa - bo odmieniła ich życie, czasem je niszcząc. Tego nie przywróci żadne zadośćuczynienie. Pozostaje pamięć, także w wymiarze społecznym - że to oni mieli rację.

Oni, konkretni ludzie, którzy ryzykowali egzystencją swoją i bliskich. Jak 26-letnia Teodora Biegańska z Radomia, która wyszła po bułki dla dzieci. Razem z tłumem trafiła przed komitet PZPR. Gdy zaczął płonąć, chciała wrócić do domu. Nie doszła. "Milicjanci ciągnęli mnie. Prosiłam, żeby powiedzieli, o co chodzi, bo przecież nic nie zrobiłam. Zaczęli mnie wyzywać - czytamy w jej relacji. - Gdy próbowali mnie podnieść, mocno objęłam, już nie pamiętam, latarnię albo drzewo. Wtedy zaczęli bić pałkami. Po nogach, rękach, palcach, nadgarstkach. Bili mnie po głowie, po szyi i rękach. Zaczęli mnie kopać. Po całych plecach, kręgosłupie. Straciłam przytomność. Ocknęłam się na ulicy. Nie miałam już zębów. Byłam we krwi. Nade mną stała staruszka. Widziała, jak mnie tłuką i podała się za moją matkę. Klęknęła przed jednym z zomowców. Błagała. Wtedy jeden powiedział:»Zabieraj tę k..., bo ją zabijemy«".

O nich, zwykłych uczestnikach Czerwca 1956 i 1976, opowiadają teksty w kolejnym wydaniu naszej serii "Historia w Tygodniku". Pokazujemy też portret ks. Romana Kotlarza - niewygodny dla władz, kłopotliwy dla swych kościelnych przełożonych, wsparł robotników z Radomia i zapłacił życiem. Prof. Andrzej Paczkowski odpowiada na pytanie, czym rok 1956 różnił się od 1976, a dr Paweł Sasanka z IPN mówi, czego nadal nie wiemy o wydarzeniach w Radomiu. A ponieważ rok 1976 miał duże znaczenie także dla ewolucji poglądów "Tygodnika" i "Znaku" - piszemy również i o tym.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2006