Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Z odwagą! Wyniki Konkursu Wieniawskiego

Z odwagą! Wyniki Konkursu Wieniawskiego

23.10.2016
Czyta się kilka minut
Nie ma nic przyjemniejszego, niż... odszczekiwanie. Zwłaszcza w takiej sytuacji. Wyniki trzeciego etapu Konkursu Wieniawskiego, które nastrajały minorowo, przemieniły się w zaskakującą, bo odważną decyzję ostatecznego werdyktu.
Veriko Tchumburidze podczas czwartego etapu Konkursu im. Wieniawskiego. Fot. YouTube/Henryk Wieniawski
Veriko Tchumburidze podczas czwartego etapu Konkursu im. Wieniawskiego. YouTube/Henryk Wieniawski
W

Właśnie dlatego w poprzedniej relacji z Poznania zostawiłem furtkę, pisząc, że wygra „najpewniej koncertmistrz”. Była jedna szansa, że wygra osobowość solistki. Sądząc po filozofii wcześniejszych werdyktów wydawało się to wielce nieprawdopodobne. Taka osobowość jednak rysowała się od I etapu, przez interesującą Sonatę Francka i dramatycznie zbudowanego Mozarta, skądinąd specyficznego, aż wstrząsnęła grając jak w transie Koncert Szostakowicza. Gdzie rzuciła na szalę wszystko, stawiając na ekspresję i ryzykując nieczystości – których zresztą było niemało. I jej kreacja podbiła nie tylko publiczność, ale i najwyraźniej większość jurorów.

Konkurs wygrała Veriko Tchumburidze – jedyna artystka spośród laureatów, ale także w ogóle uczestników Konkursu, o bardzo wyrazistej, indywidualnej osobowości. Wyjątkowa skrzypaczka, która rzeczywiście ma szanse zaistnieć jako solistka.

Jury podjęło imponująco odważną decyzję. Gra Tchumburidze w finale daleko odbiegała od konkursowych standardów. Energia i wyraz okazały się ważniejsze od perfekcji – to nowa jakość w życiu konkursowym. Lecz jeżeli sięga się po Koncert a-moll Szostakowicza trzeba się na coś takiego zgodzić. To nie jest muzyka, w której ważniejsze może być idealne trafianie w dźwięki i piękny ton. To poemat grozy, rozpaczy, patosu, ironii i groteski – i to te uczucia są tuważniejsze od wiolinistycznych atrakcji. To właśnie pokazała Gruzinka, podczas gdy drugie wykonanie tego samego utworu, dane przez Koreankę Bomsori Kim, zatopiło się w ślicznej krainie skrzypcowej wirtuozerii. Pod względem technicznym zdecydowanie lepsze, pod względem wyrazowym jednak – mówiące zupełnie inną bajkę, niż opowieść Szostakowicza z otchłani stalinowskiego terroru.

Werdykt jury poniekąd odpowiedział na pytanie, jakie stawiałem w poprzednim komentarzu Konkursu. Kogo typuje ten turniej? Okazało się, że jednak chce wskazywać indywidualność, artystyczną osobowość. Niezależnie od kosztów. Nie było to oczywiste wcześniej, gdy żegnaliśmy się z paroma osobami zwiastującymi jakieś indywidualności (zwiastującymi zresztą subtelnie, jak Amalia Hall czy Yuna Toki). Przeszli skrzypkowie o wyrazistej linii, nawet jeżeli – w większości – niezwykle przewidywalnej. Na pewno wyróżniała się Tchumburidze, ale „pewniakiem” był równy (w Mozarcie aż za bardzo) Richard Lin, nieco bardziej ożywiony Luke Hsu, wirtuozowska Bomsori Kim czy osobliwy Seiji Okamoto. Maria Włoszczowska na tym tle – po trzecim etapie, gdzie dobrze, ale też nie jakoś szczególnie ujmująco zagrała Mozarta – wcale nie była oczywistym wyborem. Szczęśliwie będzie mogła wspominać finał jako jednak wykorzystaną szansę: jej Brahms, nawet jeżeli pomógł jej podźwignąć się tylko o jedną pozycję, przez wielu będzie bardzo dobrze pamiętany. Nie bez powodu – był najlepszym Koncertem Brahmsa na tym Konkursie, gdyż jedynym o jakimś konkretnym, konsekwentnie przeprowadzonym charakterze, zniuansowanym i mądrze skonstruowanym. To będzie dobre wspomnienie.

Dobrze wróży imprezie jednak przede wszystkim postawienie na indywidualność – właściwie bez względu na koszty. Wybór Veriko Tchumburidze, któremu osobiście kibicowałem, zwłaszcza po Koncercie Szostakowicza – choć wydawał mi się nieprawdopodobny – jest przecież wedle wielu kryteriów kontrowersyjny (by nie rzec: chybiony). Określa jednak, czym Konkurs chce być. Trampoliną dla artystycznych osobowości. Wyrazistych, wybijających się, wyjątkowych. Niestety, więcej takich nie było, gdyż niezależnie od perfekcji i powodzenia paru innych faworytów, zachwycających zwłaszcza z naszej perspektywy – na świecie tego typu skrzypków jest legion. To nie są postaci, których propozycja odczytania popularnych Koncertów Sibeliusa czy Czajkowskiego przyciągnie do sali publiczność, zachęci choćby garść osób do zakupu płyty (dość przypomnieć nieciekawe i wcale niekoniecznie oblegane występy zwyciężczyni Konkursu sprzed 5 lat, która na co dzień gra w orkiestrze w Bazylei i trudno powiedzieć, by nawet w samej Polsce robiła solową karierę). Doskonałości mamy już wiele, zbyt wiele. Potrzeba indywidualności.

Więcej, sam Konkurs potrzebuje teraz kogoś, kto poniesie w świat tytuł zwycięzcy, gdyż brakuje mu wśród żyjących laureatów osób, które rzeczywiście budowałyby jego renomę. Porównajmy: możemy narzekać (lubimy to), ale Konkurs Chopinowski wypuścił jednak szereg najsłynniejszych pianistów świata, Polliniego, Argerich, Zimermana i paru innych, a czy któryś ze światowej sławy skrzypków jest laureatem Wieniawskiego? Niestety nie. Nagrodzenie Tchumburidze, mającej w sobie coś wyróżniającego ją spośród tysięcy, daje szansę, że niebawem może się to zmienić.

Czy tak się stanie nie zależy już od Konkursu, tylko od pracy, szczęścia i życiowego powodzenia młodej artystki. Której można tylko życzyć jak najlepiej.

Wyniki XV Konkursu im. Henryka Wieniawskiego:

  • Veriko Tchumburidze – I nagroda, 30 tys. euro (ogłoszono też przyznanie jej nagrody Polskiego Radia za najlepsze wykonanie Kaprysu Wieniawskiego)
  • Bomsori Kim – II nagroda, ex aequo, 20 tys. euro
  • Seiji Okamoto – II nagroda, ex aequo, 20 tys. euro
  • III nagrody nie przyznano
  • Luke Hsu – IV nagroda, 10 tys. euro
  • Richard Lin – V nagroda, 10 tys. euro
  • Maria Włoszczowska – VI nagroda, 5 tys. euro
  • Ryosuke Suho – VII nagroda, 5 tys. euro

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Ur. 1973. Jest krytykiem i publicystą muzycznym, historykiem kultury, współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego” oraz Polskiego Radia Chopin, członkiem jury International Classical Music...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]