Wałęsa

1W pochodzącym z końca lat siedemdziesiątych zeszłego wieku pierwodruku "Tortur", jednego z tych wierszy Wisławy Szymborskiej, których nie sposób zapomnieć, znaleźć można było wers "Wśród tych pejzaży dusza się wałęsa" (cytuję z pamięci, gdyż nie mogę w tej chwili sięgnąć do odpowiedniego numeru "Polityki", w której pierwodruk się ukazał).
Czyta się kilka minut

W tomie "Ludzie na moście", wydanym po raz pierwszy w roku 1986, ten sam wers ma postać: "Wśród tych pejzaży duszyczka się snuje". Zwróciłem uwagę na tę zmianę wtedy, przed laty; czasem tamten moment wraca.

Próbuję się domyśleć, dlaczego poetka zmieniła cytowany wers. Może uznała, że czasownik "wałęsa" będzie odbierany (przypominam, był rok 1986, a wiersz ma tytuł "Tortury") jako aluzja do powszechnie znanego nazwiska? Gdyby było tak właśnie, wspomniana poprawka byłaby potwierdzeniem siły rodzącej się legendy. Byłaby niewidocznym, paradoksalnym, ale niewątpliwym hołdem złożonym przywódcy "Solidarności".

Nie wiem, jak było. Wiem, że w 1986 roku nazwisko Wałęsy nie było już zwykłym nazwiskiem, a jego biografia nie była zwykłą biografią. To nazwisko i ta biografia była dla wielu, bardzo wielu, przypomnieniem roku 1981, najpiękniejszego roku w ich życiu.

Później, po roku 1989, legenda Lecha Wałęsy była wielokrotnie podważana i kwestionowana. Także przez niego samego. Ale: przetrwała.

Piątek, 23 maja 2008 roku. Na pierwszej stronie "Dziennika" wielki tytuł: "Znowu spór o przeszłość Lecha Wałęsy". Nadtytuł: "Publikacja IPN podzieliła polskie elity". Na stronie szóstej dwa listy otwarte "w sprawie zapowiadanej przez IPN książki o Wałęsie". Pierwszemu, broniącemu byłego prezydenta, redakcja nadała tytuł "Instytut szkodzi Polsce"; tytuł drugiego, broniącego IPN: "Nie zamykajmy ust historykom". W "Gazecie Wyborczej" te same listy z innymi tytułami: "Przeciwstawmy się kampanii nienawiści" i "Apel w obronie swobody badań naukowych".

Ciekawe: ani w liście broniącym Wałęsy, ani w liście jego przeciwników, nie pojawiają się nazwiska autorów zapowiadanej książki. Historyków z IPN powinno to zastanowić. Powinni też pamiętać, że bez względu na to, czy napiszą trzysta stron, czy tysiąc trzysta, na telewizyjnym ekranie pojawi się i tak nie więcej niż kilka podkreślonych zdań.

Wiem, z którym listem się zgadzam; wiem, z którym się nie zgadzam; nie odczuwam potrzeby mówienia niczego więcej. Współczuję tym, którzy kwestionowanie niewątpliwej wartości nazywają poszukiwaniem prawdy i uważają za jedyne zajęcie godne wysiłku.

PS. Wśród sygnatariuszy drukowanego w "Gazecie Wyborczej" listu broniącego historyków IPN znajduje się nazwisko Pawła Wieczorkiewicza; w "Dzienniku" na tym samym miejscu znaleźć można Andrzeja Wieczorkiewicza. Redaktorowi Robertowi Krasowskiemu gratuluję działu korekty.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2008