W kręgu premiera

To, co ostatnio dzieje się wokół sejmowej komisji śledczej, jest bliskie jej kompromitacji - uważa premier Leszek Miller. To, co wyprawia komisja jest skandalem - ogłasza szefowa jego gabinetu Aleksandra Jakubowska.
Czyta się kilka minut

Owszem, można się zastanawiać, czy członkowie komisji powinni udostępniać mediom swoje robocze warianty raportu końcowego, nim powstał i został ogłoszony jego ostateczny tekst (i tak jest jasne, że będzie zawierał także część pt. zdania odrębne). Wersje te bowiem zawierają opinie wciąż dyskutowane w samej komisji (przykładem postawiony w opracowaniu Tomasza Nałęcza wniosek, jakoby nie było podstaw do postawienia komukolwiek - w tym żadnej z osób pełniących funkcje publiczne - zarzutu niedopełnienia obowiązku zawiadomienia organów ścigania o popełnieniu przestępstwa przez Lwa Rywina). Więcej: przynoszą też teorie nie oparte na dowodach i nie potwierdzone przez rozwój wydarzeń, a wynikające ze spekulacji bądź - co byłoby jeszcze gorsze - z politycznych uprzedzeń i kalkulacji (podejrzenia Jana Rokity, jakoby 22 lipca 2003 r. po konfrontacji w gabinecie Leszka Millera, przedstawiciele “Gazety Wyborczej" zawarli z reprezentantami rządu i SLD nieformalny układ, na mocy którego w zamian za korzystne dla spółki Agora rozwiązania w ustawie o radiofonii i telewizji Adam Michnik miał nie upublicznić nagranej przez siebie taśmy-dowodu korupcyjnej propozycji złożonej w imieniu “grupy trzymającej władzę" i mającej przynieść korzyści także rządzącej partii oraz premierowi).

Tyle że od początku było oczywiste, że skoro sejmowa komisja śledcza została powołana wedle parytetów partyjnych, to trudno będzie uniknąć politycznych elementów w pracy i zachowaniach jej członków. Prognozy te się potwierdziły także - o czym teraz premier Miller jakoś zapomina - także w przypadku przedstawicieli SLD. Lecz dla oceny prac komisji najważniejsze jest co innego: udało się jej ustalić wiele znaczących faktów i zgromadzić wiele ważnych dowodów. Okazała się zatem skuteczniejsza niż prokuratura. Ponadto tak się składa, że dla oceny afery Rywina znaczące mogą być także reakcje zainteresowanych na błędne nawet hipotezy. Więcej: to dzięki komisji w sprawie co rusz pojawiają się nowe materiały dowodowe - ostatnio są nimi dokumenty i listy, które usiłowała usunąć ze swojego komputera Jakubowska. Świadczą one, że wysocy Jakubowska, Lech Nikolski i Włodzimierz Czarzasty złożyli, mimo przysięgi, fałszywie zeznania i że wbrew temu co utrzymywali istniał nieformalny spec-zespół kierujący manipulacjami podczas prac nad nowelizacją ustawy o RTV.

Premier się myli: to nie komisja śledcza się ostatnio kompromituje. Kompromitujące jest to, co dzieje się wokół Jakubowskiej i innych współpracowników premiera. A bliskie kompromitacji jest, że szef rządu nie reaguje. I zastanawiające.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2004