W „I Am Jesus Christ” gra się Jezusem. Polacy zarabiają na grach religijnych

Można rozmnożyć ryby, uzdrawiać i strzelać do Szatana kulami energii.
Czyta się kilka minut
Screen ze zwiastuna gry „I Am Jesus Christ” / YOUTUBE /
Screen ze zwiastuna gry „I Am Jesus Christ” / YOUTUBE /

Jeśli nie chcecie psuć sobie zabawy spojlerami, nie czytajcie Biblii” – mówił redaktor kanału TV Gry, omawiając zapowiedź gry „I Am Jesus Christ” polskiego wydawcy PlayWay. Zdanie to dobrze oddaje dwoistą naturę produkcji, dzięki której będzie można poznać wydarzenia z Ewangelii, jednocześnie bawiąc się grą wideo. Gracz wciela się w niej w Jezusa Chrystusa i uczestniczy w wybranych wydarzeniach jego życia. Będzie można więc rozmnożyć ryby, uzdrawiać ludzi, wypędzać demony, zmierzyć się z Szatanem na pustyni czy nieść krzyż na Golgotę.
 

 
 
„I Am Jesus Christ” powstaje od 2019 r. i co jakiś czas budzi zainteresowanie mediów. Źródłem najnowszej fali publikacji jest artykuł Gabrielli Swerling, zajmującej się tematami religijnymi w piśmie „The Telegraph”. W tekście z 3 września Swerling cytuje dr. Gavina Ashendena, byłego biskupa anglikańskiego i w latach 2008–2017 kapelana królowej Elżbiety II, który w 2019 r. przeszedł na katolicyzm. „Nowa gra jest zgodna z przekazem Ewangelii i może prowadzić do bezpośredniego związku z historycznym Jezusem Chrystusem i w istocie do »zadziwiającego spotkania z Nim«. Jest to więc inicjatywa, w którą Kościół może, a nawet powinien się zaangażować i ją wspierać” – powiedział (cytat za KAI), mimo że pod względem ścisłości teologicznej gra może być problematyczna: walka z Szatanem na pustyni przedstawiona jest dość literalnie (przeciwnicy miotają kulami energii), a Jezus co jakiś czas musi podładować sobie poziom Ducha Świętego…
Początkowo gra miała powstać jako film animowany. Maksym Vysochanskiy, założyciel SimulaM (należącego do PlayWay warszawskiego studia deweloperskiego, które produkuje grę), w rozmowie z portalem Vice mówił, że 20 lat temu był zafascynowany filmami takimi jak „Shrek” i „Toy Story” i uznał, że również o Jezusie należałoby opowiedzieć za pomocą animacji komputerowej. Z pomysłu na film ostatecznie powstała gra.
W grudniu ma wreszcie trafić do graczy. Deweloper regularnie informuje o postępach w produkcji, a komentujący w większości pozytywnie oceniają ujawniane materiały – doceniają detale graficzne, nie mogą się też doczekać premiery. Społeczność, która powstała wokół gry, jest spora: w testach wersji beta udział wzięło ponad 2,5 tysiąca testerów i testerek, a w kanale twórców gry w platformie komunikacyjnej Discord uczestniczy prawie 2 tysiące osób.
 

 
W odróżnieniu od CD Projektu, PlayWay jest spółką szerzej nieznaną, co nie znaczy, że jest niedoświadczona. Przeciwnie, warta niemal 2 mld zł firma wydaje symulatory, w które m.in. na smartfonach gra miliony graczy na całym świecie. 80 proc. z nich mieszka w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych, które, łącznie z Niemcami, są źródłem 41 proc. przychodów PlayWay.
W Polsce „symulator Jezusa” może wydać się pomysłem egzotycznym, jednak np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie działało kilka parków rozrywki mających symulować doświadczenie Ziemi Świętej sprzed 2 tysięcy lat, gra może znaleźć wielu miłośników, a jej wydawca – klientów.
Można się spodziewać, że w razie sukcesu PlayWay nie poprzestanie na „symulatorze Jezusa”. Już teraz w produkcji jest gra o Mojżeszu „Moses: From Egypt to the Promised Land”, a kolejnym projektem SimulaM ma być „Noah’s Arc”, symulator budowy arki Noego.
 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 39/2022