Ślepa uliczka

Jak wyjść ze ślepej uliczki w stosunkach polsko-niemieckich? Chwała “Tygodnikowi", że w numerze 30 z 25 lipca na czołowym miejscu postawił to pytanie. I chwała za artykuł Joachima Trenknera z Berlina “Cisi bohaterowie. Niemcy w antyhitlerowskim ruchu oporu - w 60. rocznicę zamachu na Hitlera". Bo zamieszczanie artykułów o Niemcach (tym lepiej, jeśli pisanych przez Niemców) to niewątpliwie właściwy krok ku przezwyciężaniu zapaści we wzajemnych stosunkach, zapaści, o jakiej mówi Wojciech Pięciak, autor artykułu “Gdzie jest polski Gary Smith" (to znaczy ktoś, kto by stworzył forum dyskusyjne i zorganizował polsko-niemieckie spotkania).
Czyta się kilka minut

Wojciech Pięciak trafnie pisze, że “Niemcy nie rozumieją dziś Polaków i nawet niemieckie elity niewiele wiedzą o Polsce", następnie zaś pyta: “Co teraz można zrobić?". Nasuwa mi się odpowiedź, że trzeba Niemców poznawać, bez krzywdzących uprzedzeń, i starać się ich rozumieć. Trzeba doceniać ich przyjazne Polakom gesty, nie wolno z góry zakładać, że ich dobrosąsiedzkie inicjatywy są nieszczere; prowokacyjne itp. Wzajemne zaufanie to konieczny warunek porozumienia. Jak bardzo tego zaufania brakuje, świadczą choćby ostatnio polskie gniewne, pełne oburzenia reakcje na uroczysty wieczór upamiętniający Powstanie Warszawskie, zorganizowany przez Związek Wypędzonych w Berlinie 19 lipca - pierwszą z serii imprez, która ma przybliżyć niemieckiemu społeczeństwu losy narodów pod niemiecką okupacją, tych, którzy byli ofiarą hitlerowskiej polityki wypędzeń. Nawet Władysław Bartoszewski uznał to za prowokację. Może zna on lepiej intencje organizatorki, Eriki Steinbach, niż gość tego wieczoru kardynał Lehmann, który według relacji “Gazety Wyborczej" dowodził, że uroczystość jest wyrazem współczucia wypędzonych wobec ofiar Hitlera - ale oświadczenie byłego ministra spraw zagranicznych na łamach prasy (“GW" z 19 lipca), że “pani Steinbach jest kłamczynią", bez bliższych uzasadnień, zniechęcać może Niemców do dalszych prób dialogu.

Zacznijmy więc od rzetelnych dialogów na łamach prasy, a potem - jak chce Wojciech Pięciak - twórzmy instytucje stanowiące forum dyskusyjne i służące polsko-niemieckiemu zrozumieniu.

TADEUSZ MAHRBURG (Legionowo)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2004