Rana, agresja, życzliwość

Z Irakiem żyję, śpię, chodzę po ulicach jak z raną, pozornie zabliźnioną, ale odzywającą się bólem przy każdym gwałtowniejszym ruchu czy zmianie pozycji. Taką zmianą pozycji jest na przykład groza lejąca się wiele razy dziennie z wyspecjalizowanej w tym zakresie czarnej skrzynki. (Znamienne, że np. zdjęcia zakładników japońskich z nożami przyłożonymi do gardeł poprzedzono za pierwszym razem słowami komentatora: uprzedzamy, że zdjęcia, które za chwilę pokażemy, są bardzo drastyczne. A potem zaczęto je pokazywać już bez wstępów, jako rodzaj zwiastuna czy przerywnika...).
Czyta się kilka minut

Rok temu, kiedy to wszystko się zaczynało, pisałam, mówiłam i myślałam bez przerwy, że to może być wielki, tragiczny w skutkach błąd. Później, po błyskawicznej kampanii, okupionej niewielkimi ofiarami po obu stronach, pomyślałam, że chyba się pomyliłam. Tak bardzo chciałam się pomylić, tak bardzo chciałam, żeby moja intuicja okazała się nietrafna, a moje doświadczenie z tamtych regionów - nieistotne.

Teraz, kiedy myślę o irackiej matni, z której nie ma absolutnie żadnego dobrego wyjścia, całą duszą pragnę, żeby to było tylko głupie, przesadne, babskie myślenie.

Agresja

Zmienia się nie tylko klimat, ale i ludzkie usposobienie. Coraz więcej podskórnej i jawnej agresji. Kwitnie na imprezach sportowych, w ogródkach jordanowskich i w szkole. Staruszkowie sekują młodych, młodzi pomiatają staruszkami. Piesi robią złośliwości kierowcom, kierowcy pieszym i innym kierowcom. Parlamenty dostają amoku, politycy popisują się arogancją i zwykłym chamstwem. Prowadzący teleturnieje obrażają uczestników. Widowiska polegają na tym, żeby kogoś ośmieszyć i ,,wyeliminować". We wszystkich zakątkach świata, na placach, na ulicach i na ekranach pojawiają się jakieś tłumy, które wygrażają pięściami, podskakują i miotają wyzwiska. Ludzie mają wykrzywione twarze i mówią coraz bardziej podniesionym głosem.

Wieje, wieje przez świat jakiś zły, szarpiący nerwy wiatr, taki jak sirocco czy harmattan...

Życzliwość

W czasie niedawnych Świąt, może w akcie samoobrony przez małe "s", dużo mówiło się o życzliwości. Wzywali do niej duszpasterze, mówili zwykli ludzie na ulicach, ukazało się kilka artykułów i programów specjalnie jej poświęconych.

Co to jest życzliwość? To jest małe słoneczko wewnątrz człowieka. To może być zwykły uśmiech, przyjazny gest, dobre słowo, odruch zainteresowania, zdobycie się na pobłażliwość, zamilknięcie w porę. To naprawdę nic nie kosztuje, oprócz odrobiny dobrej woli.

A to nie tylko zmienia trochę świat wokół nas, ale i nam samym sprawia nieoczekiwaną przyjemność. Coś się w nas nagle rozjaśnia, delikatnieje, coś się ociepla.

Bo to jest słoneczko.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2004