Rafał Blechacz, "Piano recital"

Od Rafała Blechacza wymaga się dziś znacznie więcej niż w momencie wydania tej płyty, ale też i ocenia się go z nieco innej perspektywy. Jeszcze parę miesięcy temu był pianistą dobrym, dziś w powszechnej opinii jest pianistą wybitnym, ikoną chopinistyki, Małyszem fortepianu. Czy można więc nie recenzować tego albumu przez pryzmat Złotego Medalu zdobytego na XV Konkursie Chopinowskim? Chcąc nie chcąc nimb sławy opromienia wszystko w otoczeniu młodego wirtuoza.
Czyta się kilka minut
 /
/

Ale jak każdy medal i Złoty Medal ma dwie strony. A zatem pytanie: czy czystość gatunkowa, skromne (przywołuję określenie Katarzyny Popowej-Zydroń) i pozbawione rysów indywidualizmu interpretacje starczą na kompozytorów innych niż Chopin? Blechacz reprezentuje pianistykę naturalną, uczciwą i autentyczną, ale niedopuszczającą odstępstw od tekstu i stylu na rzecz głębszego wyrazu. Nie do pomyślenia są tu innowacje techniczne Horowitza, porywy temperamentu Argerich czy nawet młodzieńczy entuzjazm Zimermana z czasów Konkursu (nie mówiąc o barbarzyńskich pomysłach Pogorelicia). Indywidualność? Tylko “wpisana" w partyturę, w zgodzie z intencjami kompozytora.

O ile chętnie zaakceptujemy Chopina pozbawionego interpretacyjnych naleciałości wynikających bądź z niezrozumienia, bądź z rozbuchanej, nieokiełznanej osobowości wykonawcy, o tyle pozbawiony ostrych konturów i ładunku emocjonalnego Liszt nie brzmi przekonująco. Nawet pomimo fajerwerków technicznych. I choć Blechacz na Olimpie już zasiada, coś (szkoła, zmęczenie materiałem, młody wiek) nie pozwala mu wznieść się na wyżyny sztuki pianistycznej, poruszyć najczulszą strunę duszy, być ponad...

Stylistycznie jednak radzi sobie doskonale. Zasadniczy romantyzm muzyki Schumanna i różnorodny charakter wariacji Szymanowskiego uchwycił znakomicie. Pięknie brzmi utrzymana w dość wolnym tempie druga część “Sonaty g-moll" Schumanna - Andantino. Bardzo szlachetne, ujmujące prostotą i powściągliwością jest “Światło księżyca" z “Suite bergamasque" Debussy’ego - tu przydaje się umiejętność malowania dźwiękiem, kunsztowne, finezyjne wykończenie frazy. Są chwile, kiedy muzyka dyskretnie przenosi nas w świat Verlaine’a i Maeterlincka. Te przebłyski geniuszu pozwalają wierzyć, że Blechacz pozwoli sobie kiedyś rozwinąć skrzydła. Pozostaje tylko życzyć, by złoto zbytnio mu nie ciążyło.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2005