Radości dworu

Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go. Zasłaniali Mu oczy i pytali: "Prorokuj, kto Cię uderzył". Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu. Łk 22, 63
Czyta się kilka minut

Agresywne zachowanie rozbawionych dworzan musiało zapewne wywrzeć wielkie wrażenie na kimś, kto przekazywał po latach informacje

św. Łukaszowi. Mimo upływu czasu osoba przekazująca zachowała w pamięci szczegóły, które - utrwalone w Ewangelii - niosły smutne świadectwo zarówno o wysoce oryginalnym poczuciu humoru u stróżów ładu, jak i o paroksyzmach nienawiści kierowanych przez nich w stronę bezbronnego Jezusa. Wrażliwy Ewangelista, jak gdyby zażenowany ich prymitywizmem, zdaje się borykać z językiem, kiedy w odniesieniu do nich używa mimo wszystko słowa "ludzie". "Dworzanie" brzmiałoby w tym przypadku złośliwie, choć i tak nieco łagodniej niż "nadworni słudzy".

Jakie mogły być motywy tamtej dworskiej nienawiści? Może w oficjalnej wersji tłumaczyli, że chodzi im wyłącznie o prawdę. Po prostu chcieli przekonać się, jaka jest prawda o zatrzymanym cudotwórcy; przecież gdyby rzeczywiście był prorokiem, nie sprawiłoby Mu najmniejszego kłopotu wskazanie, kto uderzył Go w twarz, a kto tylko zwyczajnie opluł. Może odreagowywali życiowe frustracje, bo Jezus jawił się im jako ktoś bliski establishmentu - kandydat na króla, który w dodatku występował w roli autorytetu moralnego. Być może chcieli także wylać osobistą gorycz, gdyż mimo niekwestionowanych osobistych zasług nie mieli nigdy okazji uczestniczyć w wiwatach Niedzieli Palmowej zorganizowanej ku ich czci z odpowiednimi słowami uznania. Nie można wreszcie wykluczyć, że po prostu chcieli komuś bezinteresownie przyłożyć, żeby się odrobinę rozerwać podczas nudnej służby.

Nie wiadomo, jak długo zachowali w pamięci nieznośną lekkość radości dworu, którą przeżyli w tamtą noc, policzkując niewinnego. Nie przewidzieli tylko, że św. Łukasz będzie taki pedantyczny i dokładnie opisze sytuację, która miała stanowić jedną z wielu pospolitych rozrywek dla wiernych, choć znudzonych sług. Trudno uniknąć pytania, co zachowa czas w opisie zachowań współczesnych nam dworzan, których ulubioną rozrywką jest policzkowanie bliźnich.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2008