Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pomiędzy okładkami

Pomiędzy okładkami

19.02.2018
Czyta się kilka minut
Już miałem się zabierać za oglądanie 20. odcinka „Korony królów” – tego, od którego miało się zaczynać robić ciekawie – gdy wpadła mi w oczy okładka „konserwatywnego tygodnika opinii”.
W

Wpadła i nijak nie może wyjść, więc może zanim udam się do lekarza, podzielę się problemem, jako że to już druga w tym tygodniu. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nader – nie bójmy się tego słowa – perwersyjna relacja łączy okładki „Vogue’a Polska” oraz „Sieci Polska”.

Pierwsze wrażenie podszeptuje, że obie okładki są piękne, choć każda na swój sposób. Jedna jest czarno-biała, a druga przeciwnie. Na obu występują szykownie przyodziane, nietuzinkowe kobiety. Na jednej jest dużo literek w wielu kolorach, która to różnobarwność reprezentuje polski konserwatywny pluralizm, za to na drugiej występuje postkomunistyczna aksjologiczna pustka. Można pokusić się o ocenę, że jedna z okładek do Polski zachęca, a druga zniechęca, czasem podprogowo („Polska” wpisana w zero!).

Skoncentrujmy się na przyodziewku cover-girls. Panie z „Vogue’a” ubrane są szpiegowsko, ze śmiertelnego zimna, złowrogo, prawdopodobnie symbolizując żydokomunę – przekaz jest chytry, ale da się uchwycić. Troszkę takie syreny UB, wciągające do czarnej wołgi w celu poddania cielesnym torturom, wyssania duszy i wyrzucenia na bruk (również przedstawiony na obrazku). Natomiast okładka „największego konserwatywnego tygodnika opinii” ma pozytywny przekaz w zakresie przyodziewku Krystyny Pawłowicz, która ma na sobie tkaninę obiciową w „pantofelki” – tak, te znane z lekcji biologii i lubiane przez każdego. Przypadek? Nie sądzę. Chodzi o podstawy, których powinniśmy się jako Polacy trzymać, jak pierwotniak trwać przy swym bogatym genomie.

À propos trzymania: czego trzymają się panie z okładki ­„Vogue’a”? Trzymają się za biodra, a to troszkę mało, ewentualnie opierają się o Wołgę – a to wręcz zdradziecko. Krystyna Pawłowicz nie wiadomo o co się opiera (to coś jest, niestety, poza kadrem), ale wiadomo, czego się trzyma. Trzyma się mianowicie legendarnego, prapolskiego chrobrego Szczerbca. Dlaczego nie widać szczerby, zapytacie zapewne, wnikliwi Czytelnicy? Otóż dlatego, że Krystyna Pawłowicz trzyma Szczerbiec za szczerbę! Zarówno jej twarz, jak i ręce przenika przy tym niebiańskie światło à la Caravaggio, podczas gdy na okładce „Vogue’a” światło jest niejasne, wielce podejrzane i rozproszone, prezentujące głównie Dar Stalina. Pałac Kultury jest krzywy, a Szczerbiec prosty. Anja Rubik i Małgorzata Bela patrzą z wyrzutem, z góry, a Krystyna Pawłowicz w przyszłość, jasno, śmiało, niewinnie.

Obie okładki wykonał Juergen Teller. ©


CZYTAJ TAKŻE:

Mateusz Halawa o okładce pierwszego numeru polskiego „Vogue’a”: Klasa średnia zaczyna wątpić w spełnienie marzeń, że w końcu będzie u nas po zachodniemu. Dlatego na widok Pałacu Kultury przeżywa tożsamościowy kryzys.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reżyser teatralny, dramaturg, felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor Narodowego Teatru Starego w Krakowie. Laureat kilkunastu nagród za twórczość teatralną.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Do felietonów Pana Jana wrócił czarny humor. W mojej, skromnej opinii godny Mistrzyni Gabrieli i Mistrza Konstantego. Przeglądając poprzednie, odniosłam wrażenie, że zaczął Pan Jan relacjonować "Stanford prison experiment", który w polskim wydaniu (podobnie jak w ówczesnym i bliźniaczym wręcz, obecnym, amerykańskim czy węgierskim) niebezpiecznie wymknął sie spod kontroli badaczy. Nie wiedziałam - śmiać się, czy płakać.

Teraz czekam na opisy kolejnych okładek, np. dodatku Gazety Wyborczej - okładki "aborcja jest O.K"
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]