Politologia pokusy

Rzekł diabeł do Niego: "Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon..." Łk 4, 7
Czyta się kilka minut

Oferta wydawała się atrakcyjna pragmatycznie. Ostatecznie tyle razy każdy z nas musi się kłaniać różnym bałwanom. Jeden ukłon więcej nie stanowi dramatu. Uwolnienie wielkiej dziedziny zdarzeń spod mocy zła stanowi wszak ważne osiągnięcie. Coś za coś. Nie należy się gorszyć ani umiejętnością mocnych kompromisów, ani też koalicjami, które mimo wszystko mogą się okazać skuteczne. Trzeba wyzwolić się z naiwnych tęsknot za prostym światem i nauczyć trudnego realizmu.

Tą samą metodą można by usprawiedliwić pozostałe pokusy. Cóż złego jest ostatecznie w przemianie kamieni w chleb (Łk 4, 3), skoro przemiana wody w wino w Kanie ma do dziś tak dobrą prasę? Także efektowny skok z narożnika świątyni może przynieść wiele następstw pozytywnych (Łk 4, 9) - zainteresowani pielgrzymi będą komentować i chwalić Boga.

Przy podobnym stylu można reaktywować nowe formy bałwochwalstwa, w którym decydującą rolę będzie odgrywał sukces, spektakl, korzyść, sojusz polityczny, kompleksy osób spragnionych publicznego pokłonu. Niestety, czasami w Kościele pojawiali się entuzjaści podobnych bożków. Kiedy we Francji Charles Maurras propagował idee narodowego katolicyzmu, niektóre środowiska przyjmowały go entuzjastycznie, bo w prawicowych sloganach Akcji Francuskiej widziały możliwość przeciwdziałania laickim, antyklerykalnym hasłom. Tymczasem Kościół nie rozwija się w zderzeniu politycznych haseł, lecz w samotnej modlitwie Chrystusa na pustyni. Cierpliwy Kościół czekał 20 lat, zanim umieszczono na indeksie siedem książek Maurrasa i ogłoszono, że kierowana przez niego Akcja Francuska traktuje Kościół instrumentalnie, stawiając wyrachowanie nad wiarę w łaskę Chrystusa.

Jeśli chcemy uniknąć bałwochwalstwa, przy pewnych typach pokus trzeba - wzorem Jezusa - umieć mówić kategoryczne "nie", bez względu na to, czy kusiciel posługuje się retoryką lewicy, czy też prawicy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2010