Pochwała późnego nawrócenia

Wiele lat temu amerykański aktywista polityczny określił strategię, jaką należy przedsięwziąć, aby doprowadzić w kraju do politycznej rewolucji. Podstawowym zadaniem jest stworzenie psychologii niezadowolenia. Zdaniem tego specjalisty od socjotechniki, obywatele nigdy nie będą chcieli zmienić kraju, jeśli nie odczują osobistego niezadowolenia z aktualnej sytuacji. Autor prochu nie wymyślił, bo wiele tronów upadło w oparciu o to prawidło. Ważniejsze jednak, że stosując je, można zmienić swoje indywidualne życie na lepsze.
Czyta się kilka minut

Jest w Ewangelii przypowieść o "tak, które staje się nie" oraz o grzesznym "nie, które niespodziewanie zamienia się w tak". W tej przypowieści Jezus oskarża przywódców Izraela: "Celnicy i cudzołożnice wchodzą przed wami do królestwa Bożego". Przesłanie jest oczywiste. Są pośród nas ludzie wyniesieni na piedestał społeczeństwa, którzy jedynie udają posłuszeństwo Bogu, choć w rzeczywistości chodzą własnymi drogami. Są też i tacy, którzy wolą chodzić własnymi ścieżkami, ale pewnego dnia, niezadowoleni z dotychczasowego życia, odnajdują drogi Boże.

Jezus nie twierdzi, że wszyscy grzesznicy zostaną zbawieni. Nie dowodzi też, jakoby żaden z przywódców religijnych nie miał szans na zbawienie. Mistrz z Nazaretu jedynie ocenia sytuację, w której liderzy religijni zadowolili się formalizmem rytuałów i przespali błogosławioną chwilę przemiany życia. Chybiając celu swego powołania.

Tymczasem za Janem Chrzcicielem i Jezusem ciągnęły tłumy, dla których Bóg i osobista świętość życia nie miały do tej pory żadnego znaczenia. Ale odkrywszy je, nie wygłaszali wielkich i - dodajmy - często pustych mów, tylko weszli na drogę sprawiedliwości. Stąd Jezus jak Eliasz konstatuje, że późne nawrócenie jest lepsze od samousprawiedliwienia. Niepokój i niezadowolenie z życia duchowego mogą stać się zbawczymi, podczas gdy słodki sen o własnej sprawiedliwości przed Bogiem będzie jedynie znakiem przewrotności.

Marzyłoby się, aby przypowieść odnosiła się jedynie do doświadczenia religijnego czasów Jezusa. Tak jednak nie jest. Podobnie jak formalistyczny stał się kult świątyni Jerozolimskiej, tak samo rutyniarskie może być nasze chrześcijaństwo. Niedzielna Msza, codzienna modlitwa, ortodoksyjna wiara, przylgnięcie do nienaruszalnych zasad, poklask u ludzi i kadzenie wyżej postawionym mogą nie być wystarczającą przepustką do nieba. Ostrzegali przed tym św. Augustyn i Sobór Watykański II w słowach: "Nie dostępuje jednak zbawienia, choćby był wcielony do Kościoła, ten, kto nie trwając w miłości, pozostaje wprawdzie w łonie Kościoła ciałem, ale nie sercem".

I tu leży sedno sprawy. Autentyczny uczeń Jezusa nie może spocząć na laurach. W tym punkcie zaczyna się jego przegrana. Lecz jeśli jest z siebie niezadowolony, będzie też gotów stanąć w jednym szeregu z celnikami i grzesznikami. To nie jest takie złe miejsce. Ostatecznie sam Pan Jezus pośród nich zasiadał, aby ich pociągnąć ku Bogu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2008