Reklama

Oskarżona siostra Chmielewska

Oskarżona siostra Chmielewska

27.01.2020
Czyta się kilka minut
Lewicowa dziennikarka i działaczka społeczna, Agata Diduszko-Zyglewska, zarzuciła s. Małgorzacie Chmielewskiej uczestniczenie w procederze ukrywania przez Kościół księży pedofilów.
J

Jej zdaniem przełożona Wspólnoty Chleb Życia „daje sobie prawo do wchodzenia w rolę państwa i policji”, gdyż zamiast zgłosić się do prokuratury, na własną rękę próbuje chronić potencjalne ofiary księdza pedofila, przyjmując go do swego ośrodka, tym samym narażając jednak własne przybrane dzieci na niebezpieczeństwo. Opublikowany na stronie „Krytyki Politycznej” tekst „Szokujące wyznanie siostry Chmielewskiej” jest komentarzem do wypowiedzi zakonnicy podczas zorganizowanego w listopadzie ubiegłego roku przez studentów Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu panelu „Czy Kościół w Polsce jest na krawędzi?”. I – jak się okazało – jest nieporozumieniem.

W sprostowaniu zamieszczonym na profilu facebookowym s. Chmielewska dopowiedziała, że ksiądz pedofil, nieodpowiedzialnie wyrzucony przez biskupa z diecezji (który w ten sposób „dał mu ogromne pole do popisu, żeby krzywdził następne dzieci”), został przyjęty do prowadzonego przez nią ośrodka nie jako duszpasterz, tylko jako pensjonariusz, który w ramach pracy nad sobą m.in. opiekował się innymi obłożnie chorymi pensjonariuszami. Nie był w żaden sposób ukrywany, gdyż trwało przeciwko niemu prokuratorskie postępowanie. I żadne dziecko nie było na kontakt z nim narażone. Zakonnica przypomniała, że do prowadzonych przez nią ośrodków trafiają także ludzie o trudnej przeszłości („mordercy, pedofile, złodzieje, oszuści, członkowie gangów”) i że często są one dla nich ostatnią szansą.

Do tego przykrego dla s. Chmielewskiej nieporozumienia nie doszłoby, gdyby autorka komentarza skontaktowała się z nią i o to wszystko wypytała.

Ale całe zamieszanie ma też ważny skutek. Tym, którzy wymianę zdań obu pań śledzili, uświadomiło, że sprawiedliwa kara czy sekularyzacja nie kończy problemu księży pedofilów. Oni mają dalsze życie. Co się z nimi dzieje? ©℗


ogłoszenie społeczne

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Cóż, siostra jak żołnierz co znalazł się pod obstrzałem własne artylerii. Na wojnie tak bywa, grunt to zrozumieć. A siostra jak prawdziwy żołnierz, co strzela do wroga, nawet gdy lecą na niego jego własne bomby:)
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]