O jeden protest mniej

Jeszcze w listopadzie 2014 r. zanosiło się na protesty – dziś mamy kompromis: Sejm przyjął ustawę o ochronie zwierząt wykorzystywanych do celów naukowych lub edukacyjnych.
Czyta się kilka minut

Chronologia zdarzeń wygląda tak. W 2005 r. uchwalono ustawę regulującą zasady, na jakich naukowcy mogą wykorzystywać zwierzęta do badań. Choć przedstawiciele organizacji pozarządowych nie byli nią zachwyceni, nikt nie protestował; ówczesne przepisy uznano za kompromisowe. Pięć lat później powstała unijna dyrektywa. Miała dać zwierzętom dodatkową ochronę, ale – paradoksalnie – przyczyniła się do przesilenia. Bo w ślad za nią rząd przygotował nowelizację polskiego prawa, które dyrektywę albo „rozwadniało” (np. dokument UE dopuszczał powtórny eksperyment na tym samym zwierzęciu w wyjątkowych sytuacjach, a polska ustawa czyniła z tego de facto normę), albo było wręcz sprzeczne z jej duchem (w wydających zgody na doświadczenia komisjach etycznych mogło nie być ani jednego przedstawiciela organizacji broniącej prawa zwierząt).

Przy okazji burzy wokół projektu głos zabrali przedstawiciele dwóch stron. Również na łamach „TP”: obrońcy praw zwierząt przypominali, że nie chodzi im o zamach na naukę, ale wykluczenie niepotrzebnego cierpienia, które pojawia się tam, gdzie postęp staje się wartością bezwarunkową; przedstawiciele świata nauki przekonywali, że zbyt rygorystyczna – i biurokratyczna – kontrola może storpedować wiele koniecznych badań.

Finał tej sprawy to ubiegłotygodniowy kompromis pod patronatem minister nauki Leny Kolarskiej-Bobińskiej, który gwarantuje m.in. udział w komisjach obrońców praw zwierząt, a także zakłada, że zgoda na doświadczenie wydawana będzie większością dwóch trzecich głosów. Czy kompromis będzie skuteczny, dowiemy się jednak dopiero wtedy, gdy komisje zaczną wydawać decyzje wedle nowych przepisów.

Oddala się w każdym razie scenariusz, na który zanosiło się jeszcze dwa miesiące temu, a który później przećwiczony został przez służbę zdrowia i górnictwo – „dyskusji” przy akompaniamencie okrzyków.©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2015