Nieszczęśliwa i miłosierdzie

We włoskim Rimini pracuje ks. Don Oreste Benzi. Ma 82 lata, od 1969 r. do pracy duszpasterskiej dojeżdża wraz z kilkoma wolontariuszami. W dzień śpi. Pracuje nocą. Ściąga z ulic narkomanów i wchodzi w zaułki, przynosząc jedzenie prostytuującym się kobietom. Nie wypuszcza z ręki różańca. Czasem zagląda do dyskoteki, prosi wytatuowanych i zakolczykowanych didżejów o wyłączenie na trzy minuty muzyki i przez tę krótką chwilę przepowiada zdumionym nastolatkom Dobrą Nowinę. W roku jubileuszowym Don Benzi przyprowadził jedną z ocalonych przez siebie nigeryjskich prostytutek na audiencję do Jana Pawła II. Papież ją przytulił, ona płakała. Politykom, debatującym nad możliwością legalizacji prostytucji we Włoszech, Don Benzi powiedział, że problem stręczycielstwa można szybko rozwiązać: wystarczy, że Włosi przestaną szukać płatnych ofert seksualnych. Uznano, że obraził i mężczyzn, i kobiety. Wyperfumowani, ubrani w garnitury drogich firm mężczyźni kilkakrotnie usiłowali go zastrzelić. Wielu uważa go za wariata w sutannie.
Czyta się kilka minut

Wbrew powszechnie przyjętej opinii, ewangeliczne opowiadanie o Jezusie przebaczającym jawnogrzesznicy nie jest historią prostytutki. Wiele wskazuje na to, że jest to opowieść o tragicznym losie dziewczyny współżyjącej z mężczyzną, który nie był jej prawnym narzeczonym. Zgodnie z prawem rabinicznym, uszczegółowiającym prawo Mojżeszowe, osoby przyłapane na cudzołóstwie powinny ponieść śmierć przez uduszenie, ukamienowaniu podlegali zaś mężczyźni obcujący z kobietą zaręczoną oraz ona sama (dodajmy, że pierwszym, który miał obowiązek rzucić w nią kamieniem, był jej legalny narzeczony). Sprzeniewierzyła się narzeczeństwu i zdradziła tego, komu była obiecana. Nikogo nie interesowały jej uczucia. Nikt nie dawał jej prawa do kochania innego mężczyzny. W dobie, gdy autorytety młodego Kościoła walczyły o poszanowanie dyscypliny, fakt, że Jezus przebaczył dziewczynie uprawiającej seks przedmałżeński, musiał się jawić jako kompromitujący. Lepiej byłoby pozbyć się kłopotliwego przekazu. Teologowie i skrybowie prawdopodobnie zrobili wiele, aby epizod o "jawnogrzesznicy" nigdy nie znalazł się w kanonicznych Ewangeliach. Tak właśnie wyjaśnia się, dlaczego w Ewangelii wg św. Jana znajdujemy tekst, który bliższy jest stylem, treścią i formą literacką pisarstwu św. Łukasza.

Chwyty redaktorskie spaliły na panewce. Słowa Jezusa: "Kobieto, gdzież oni są?" czytamy dzisiaj jako Słowo Boże, słowo nadziei dla ludzi nieszczęśliwych, uwikłanych w sytuację, z której po ludzku nikt nie może ich ocalić. "Dwoje pozostało: nieszczęśliwa i miłosierdzie (misera et misericordia)" - pisze św. Augustyn. Miłosierdzie objawia swoją naturę: "Ja cię nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz". Miłosierdzie zostaje z grzesznikiem, nie dołącza zaś do przewrotnych oskarżycieli.

Na ogół uważamy, że najpoważniejszymi z grzechów na chrześcijańskiej liście są te przeciwko szóstemu przykazaniu. Z pewnością są one ciężkie, bowiem burzą harmonię między ludźmi. Ich skutki jednak łatwo naprawić. Najbardziej śmiertelnymi grzechami są pycha, posądzenie i hipokryzja, pozwalające cynicznie wynosić się ponad ludzi nieszczęśliwych, wydawać lekkoduszne wyroki i traktować miłosierdzie jako szkodliwe marzenie wariata.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2007