Nieobecni głosu nie mają

W ubiegłym tygodniu Białoruś poprosiła ambasadorów Polski i Unii Europejskiej o opuszczenie Mińska; w geście solidarności wszyscy ambasadorowie państw unijnych udali się do swych krajów „na konsultacje”.
Czyta się kilka minut

Ich decyzja miała pokazać, że Unia prowadzi wspólną politykę wobec reżimu. Wcześniej z tej polityki wyłamała się Słowenia: sprzeciwiała się, by na listę objętych zakazem wjazdu do Unii trafił reżimowy biznesmen robiący z Lublaną interesy. Po pierwsze: chyba mało kto pamięta, że w przeszłości nie jedna Słowenia robiła interesy z Mińskiem. Niektóre państwa unijne uważały, że „polityka sobie, a biznes sobie”. Po drugie: Białoruś staje się coraz bardziej zależna od Moskwy.

Efekt jest więc taki, że nie mamy chwilowo na Białorusi unijnych ambasadorów, mamy za to coraz silniejsze wpływy Rosji. Łukaszenka sprzedaje Rosjanom kluczowe aktywa białoruskich przedsiębiorstw, wracający na Kreml Putin montuje Unię Euroazjatycką, która ma być konkurentką Unii Europejskiej, i w której znajdzie się Białoruś. Młodym Białorusinom – mimo całego wysiłku Zachodu, włożonego w budowę społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi – łatwiej jest robić karierę w Moskwie niż na Zachodzie. Decyduje o tym kwestia języka, poza tym Rosja nie stawia przed nimi barier biurokratycznych.

Jeszcze niedawno wydawało się, że Unia kieruje się polityką: Łukaszenka nie jest wieczny, natomiast Białoruś może stracić niepodległość raz na zawsze na rzecz Moskwy. Jednak stopniowo Unia czuła gorycz porażki we współpracy z Mińskiem. Białoruś odmawiała przeprowadzania reform gospodarczych, klimat inwestycyjny był zły, narastały represje wobec społeczeństwa obywatelskiego (kulminacyjny punkt: wybory prezydenckie w grudniu 2010 r.). Czy jednak polityka izolacji jest lepsza? Czy wyjazd ambasadorów był słusznym posunięciem? Jak wiadomo, nieobecni głosu nie mają.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2012