Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nie tylko kolęda

Nie tylko kolęda

02.12.2013
Czyta się kilka minut
Boże Narodzenie w muzyce kojarzy się przede wszystkim z przebogatym repertuarem kolęd i pastorałek, czy też z widowiskami w typie jasełek. To istotnie bardzo ważna część muzycznego dziedzictwa związanego z tym świętem – lecz przecież nie jedyna.
W

Wspomnienie narodzin Jezusa zaczęto oficjalnie świętować wraz z legalizacją chrześcijaństwa przez państwo rzymskie, choć oczywiście nawiązania do tego dnia (oraz jego datowanie na czas przesilenia zimowego) pojawiają się także u wcześniejszych pisarzy chrześcijańskich. Czy świętu temu od zarania towarzyszyła muzyka, i jaka? O tym wiadomo dziś nader niewiele.
Puer natus est
Jak każdemu z wielkich wydarzeń roku kościelnego, także Bożemu Narodzeniu poświęcano specjalne utwory hymniczne i to one są najstarszymi (IV w.) świadectwami jego muzycznej oprawy. Należą do nich „Jesu Redemptor omnium”, przypisywany św. Ambrożemu, a także „Corde natus ex Parentis” Prudencjusza czy też abecedariusz, „A solis ortus cardine” Seduliusza (by wymienić te najpowszechniej znane – oczywiście było ich znacznie więcej). Brzmieniowy kształt tych hymnów oraz wszelkich innych śpiewów monodii liturgicznej Kościoła rzymskiego (chorał gregoriański) znamy ze źródeł znacznie późniejszych, gdy pojawiła się notacja umożliwiająca ich muzycznie jednoznaczny zapis, a więc dopiero w XII/XIII w. W księgach liturgicznych z wieków średnich odnajdziemy już cały zespół śpiewów monodycznych związanych z poszczególnymi elementami celebrowanej w to święto liturgii – mszy i oficjum (godzin kanonicznych). Kilka charakterystycznych utworów należących do proprium missae – a więc zmiennych zależnie od święta części liturgii mszalnej – na kolejne dni świąt (obejmujących także dzień Obrzezania Pańskiego oraz Epifanię), a także niektóre śpiewy z oficjum, stało się później kanwą wielkiej liczby opracowań polifonicznych, zaś pochodzące z nich cytaty i parafrazy w narodowych przekładach przenikały czasem również także do pieśni śpiewanych przez lud – kolęd i pastorałek.
Viderunt omnes fines terrae
U progu drugiego tysiąclecia poczęła intensywnie rozwijać się polifonia – sztuka ozdabiania i „uwznioślania” liturgicznego śpiewu, zrazu tylko podczas najważniejszych, szczególnie radosnych świąt. Ujmowano w ten sposób zwłaszcza śpiewy mszalnego proprium. Początkowo improwizowana, później – komponowana, fazę wczesnego rozkwitu przeżyła w kręgu paryskiej katedry Notre Dame. To tam na przełomie XII/XIII w. powstały dwa graduały (śpiewy poprzedzające Alleluia): „Viderunt omnes” oraz „Sederunt principes”, opracowane w formie monumentalnego organum quadruplum, kompozycji śpiewanej przez cztery niezależne głosy; były to pierwsze takie utwory w dziejach muzyki. Ich autor, magister Perotinus, pozostawił po sobie także nie mniej wspaniałe umuzycznienie Alleluia – Nativitas gloriose virginis” na trzy głosy, a więc także utrzymane we wczesnej, ogromnie wówczas rzadkiej i ekstrawaganckiej technice polifonicznej. Tak olśniewającą i nowatorską formę nadano utworom przeznaczonym właśnie na Boże Narodzenie. Odtąd łacińskie śpiewy mszalne oraz te należące do oficjum zyskiwały bogatą oprawę kontrapunktyczną, tworzoną przez każdego z największych mistrzów polifonii; przeznaczone były wyłącznie dla profesjonalnych kapel zatrudnianych w najważniejszych kościołach i klasztorach. W dobie baroku te same teksty ujmowano też w okazałej fakturze koncertującej, z udziałem instrumentów i basso continuo, chórów oraz głosów solowych, korzystających ze zdobyczy wokalnej wirtuozerii operowej proweniencji.
W epoce renesansu zdarzało się, iż również do treściowo „obiektywnych” i z założenia niezwiązanych ze specyfiką danego święta opracowań ordinarium missae (części stałych mszalnej liturgii: Kyrie, Gloria, Credo, Sanctus, Agnus Dei) wnikały czysto muzyczne (teksty pozostawały wszak kanonicznie nienaruszalne) aluzje związane z Bożym Narodzeniem, np. Missa „Pastores quidnam vidistis” Jacoba Clemensa non Papa czy Missa „O magnum misterium” Tomása Luisa de Victorii, na kanwie ich własnych (korzystano też z obcych) motetów. Od czasów zaś baroku popularnością cieszyły się kompozycje w typie missa pastoralis. Cytowały one nierzadko melodie popularnych kolęd bądź też w różny sposób stylizowały „muzykę pasterską” (także np. w formie instrumentalnych interludiów).
Zdrow bądź, krolu anjelski
Obok kompozycji związanych ściśle z liturgią funkcjonowały także utwory paraliturgiczne o tematyce bożonarodzeniowej, w tym ogromny zasób pieśni, które dziś nazywamy ogólnie kolędami; pamiętać tu jednak należy, że ich forma, funkcja i kontekst znacząco zmieniały się na przestrzeni wieków. Poświęcono im szczególnie bogatą literaturę i przy okazji Bożego Narodzenia często przywołuje się ich dzieje, toteż tu zostaną jedynie wspomniane. Początkowo dominowały utwory łacińskie, ale już w wiekach średnich spotykamy zapisy kolęd w językach narodowych. Dla rozwoju kolędy kluczowe stało się upowszechnienie druku oraz intensywnie zeń korzystająca reformacja, której ojcowie wielką wagę przywiązywali do wspólnego śpiewu gminy. Dopiero wówczas kolęda na dobre zawędrowała pod strzechy (w formach na ogół uproszczonych, jednogłosowych, zbliżonych do znanych obecnie), a boom takiego repertuaru objął także środowiska katolickie (np. w Polsce źródła z XV w. notują ledwie kilka kolęd, w XVI w. zaś – już ponad 100, przypisanych różnym wyznaniom, po części zaś dla nich wspólnych). W muzyce Kościoła reformowanego krajów niemieckojęzycznych powstało wiele nowych kolęd, zachowano też liczne łacińskie, z których część w niemieckich wariantach wraz z nowymi pieśniami weszła do zasobu kanonicznej muzyki sakralnej zwanej chorałem ewangelickim. Śpiewany był on przez gminę, stając się też kanwą wyszukanych opracowań kompozytorskich w formie motetów, koncertów kościelnych oraz kantat (Praetorius, Schütz, Bach, Telemann).
Vidimus stellam
Osobną grupę utworów stanowiły religijne dialogi, dramaty i misteria nawiązujące do Narodzenia Pańskiego, które od X w. rozwijały się głównie przy ośrodkach monastycznych, później zaś – po zakazaniu duchownym udziału w publicznych przedstawieniach – stały się domeną świeckich cechów i konfraterni. Jednym z typów było Officium pastorum, ilustrujące pokłon pasterzy, wywodzone z dialogowych tropów do introitu mszy na pierwsze święto Bożego Narodzenia. Rozpoczynały je słowa: „Quem queritis in presepe, pastores, dicite? / Salvatorem Christum Dominum” – „Powiedzcie, pasterze, czego szukacie w szopie? / Zbawiciela, Chrystusa Pana” (nota bene analogiczny dialog niewiast i pasterzy nawiedzających opuszczony grób Pański wykonywano podczas świąt wielkanocnych). Z czasem owe proste dialogi rozrastały się do znacznych rozmiarów, wykraczając swym kontekstem poza samą relację o narodzinach Jezusa (poprzedzano ją np. słowami proroków, dopełniano wątkami apokryficznymi, moralnymi itp.). Inny typ misterium nawiązywał do relacji o pokłonie Mędrców – Officium stelle. Szczególne znaczenie dla rozwoju tych przedstawień miała działalność klasztorów dominikańskich, później zaś zwłaszcza franciszkańskich, które w atrakcyjnej formie takich widowisk dostrzegały skuteczne narzędzie ewangelizacji. Historia przypisuje samemu Biedaczynie urządzenie pierwszej szopki ilustrującej Narodzenie (miał to uczynić w Greccio w 1223 r.) oraz widowisk w typie jasełek, wykonywanych już nie po łacinie, lecz w lokalnych gwarach i dialektach – z pewnością z żywym udziałem muzyki, choć o jej postaci niewiele dziś wiadomo. Element „plebejski” obecny był też w specyficznych formach muzyki iberyjskiej, zwłaszcza w fascynującej ensaladzie, z założenia mieszającej różne języki i dialekty (a nawet sztuczną „mowę murzyńską”). W tle zawsze miała ona Boże Narodzenie, a wydarzenie to stanowiło pretekst dla dygresyjnych komentarzy ujętych w przebarwną, kalejdoskopowo zmienną muzykę.
...per la Notte di Natale
Ostatnią, najbardziej okazałą formą umuzycznienia historii o Bożym Narodzeniu był gatunek oratorium. Narodził się pod niebem Italii na przełomie XVI i XVII w., czerpiąc z tradycji misteriów, dialogowych motetów, madrigali spirituali oraz laud i stanowiąc pierwotnie gatunek muzyki sakralnej – wszakże nie liturgicznej. Z czasem nabrał charakteru bardziej świeckiego, będąc substytutem opery w okresach, gdy była zakazana. Z uwagi na to, iż oratoria prezentowano często w teatrach – a więc miejscach świeckiej rozrywki, do tego siłami ich operowych zespołów (w tym kobiet!), niemożliwe było bezpośrednie cytowanie Pisma (korzystano z poetyckich parafraz oraz fabuł niemal wyłącznie pochodzących ze Starego Testamentu) ani przywoływanie wątków z Ewangelii i słów Jezusa. Przesławne oratorium „Mesjasz” Händla było pod tym względem wyjątkiem i wzbudziło w swoich czasach silne kontrowersje – i tu jednak sam Jezus nie przemawia; dzieje Zbawienia, w tym także piękna scena Narodzenia (z uroczą sinfonią „Pifa”, stylizującą grę pasterskich dud), opowiedziane są wyłącznie poprzez cytaty proroctw i relacji ewangelicznego narratora. Także libretta stosunkowo nielicznych włoskich czy francuskich bożonarodzeniowych oratoriów oraz pokrewnych im kantat miały raczej charakter lirycznej refleksji na temat tego święta, głoszonej w zdobnych recytatywach i ariach przez alegoryczne postacie. Sławne „Weihnachts-Oratorium” Bacha to właściwie cykl sześciu niezależnych kantat na kolejne świąteczne dni, w typie wczesnobarokowych niemieckich historiae, łączących słowa Ewangelii (dopuszczano to, gdyż były to utwory liturgiczne, nie koncertowe) z lirycznym komentarzem recytatywów i arii oraz „głosem wspólnoty” – ewangelickim chorałem.
***
Koncerty festiwalu Actus Humanus przypomną część tego wspaniałego dziedzictwa. Program zaproponowany przez Paula Van Nevela i jego Heulgas Ensemble wypełnią polifoniczne kolędy oraz motety różnych krajów i epok ujęte w formę nawiązującą do dawnych misteriów, zaś zespół Concerto Soave ukaże bogactwo i splendor barokowych ujęć tematu Narodzenia Pańskiego w wiodących muzycznych ośrodkach Europy – w postaci zdobnych motetów i kantat, arii, instrumentalnych „sinfonii pasterskich”, a także nieco egzotycznych iberyjskich gatunków: villancico i ensalady.

PIOTR MACULEWICZ jest muzykologiem i publicystą współpracującym z wieloma instytucjami muzycznymi, m.in. z Filharmonią Narodową i Warszawską Operą Kameralną. Kieruje Gabinetem Zbiorów Muzycznych Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie.

Podczas Festiwalu Actus Humanus muzykę Bożego Narodzenia wykonywać będą zespoły: Huelgas Ensemble 11 grudnia w kościele św. Jakuba, Concerto Soave z udziałem Marii Cristiny Kiehr 12 grudnia w Dworze Artusa, Ensemble Organum 13 grudnia w kościele św. Jakuba. Wszystkie koncerty rozpoczynają się o godz. 20.00.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]