Nie ma komu uczyć dzieci

Oficjalna skala zjawiska, tj. kilka tysięcy wakatów w skali kraju, nie oddaje według ZNP powagi sytuacji. Powody tego eksodusu? Pierwszy, bynajmniej nie nowy, to niskie pensje. – Ważniejszym jednak, bo nowym czynnikiem jest atmosfera strachu i nieufności, jaką rozkręcił minister Przemysław Czarnek – uważa rzeczniczka ZNP.
Czyta się kilka minut

Skala niedoborów jest nieporównywalna z jakimkolwiek innym okresem w Polsce po 1989 r. – mówi „Tygodnikowi” Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Braki na początku września były zawsze, ale zwykle dotyczyły anglistów czy informatyków. Dziś mamy drugą połowę września i brakuje nauczycieli praktycznie wszystkich specjalizacji, włącznie z edukacją wczesnoszkolną. Z pracy odchodzą dobrzy, doświadczeni nauczyciele, zwykle w okolicach czterdziestki. Nowi przychodzą niechętnie: dyrektorzy mówią, że zawsze mieli pełne szuflady CV, a dziś zatrudniają każdego, kto się zgłosi.

Oficjalna skala zjawiska, tj. kilka tysięcy wakatów w skali kraju, nie oddaje według ZNP powagi sytuacji. – Dane powstają na bazie ogłoszeń o poszukiwaniu pracowników, a wielu dyrektorów w akcie desperacji przydziela nadgodziny pracującym już pedagogom – dodaje Kaszulanis.

Powody tego eksodusu? Pierwszy, bynajmniej nie nowy, to niskie pensje. – Ważniejszym jednak, bo nowym czynnikiem jest atmosfera strachu i nieufności, jaką rozkręcił minister Przemysław Czarnek – uważa rzeczniczka ZNP. – Chodzi nie tylko o wypowiedzi, ale też zmiany, które weszły w życie albo są planowane. Sprowadzają się do przejęcia znacznie większej kontroli nad szkołami i nauczaniem przez kuratoria.

Ostatnio niedoborem nauczycieli zajęły się instytucje kontrolujące działania władz. Najwyższa Izba Kontroli alarmowała o tysiącach wakatów, opisując też kontekst problemu: w ostatnich dwóch latach 46 proc. dyrektorów zgłaszało problem z zatrudnieniem, najczęściej matematyków, fizyków, chemików i anglistów. Ponad jednej trzeciej dyrektorów zdarzyło się zatrudniać nauczycieli emerytowanych bądź bez odpowiednich kwalifikacji. „Dalsze umniejszanie skali problemu – alarmował w zeszłym tygodniu rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek – może doprowadzić do nieodwracalnych szkód w poziomie wykształcenia”. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 39/2021