Ni srebro, ni złoto

Wszystko, co ma Ojciec, jest moje” – mówi Jezus do zdezorientowanych i zasmuconych apostołów. Ich konsternacji nie powinniśmy się dziwić – ani się nią gorszyć.
Czyta się kilka minut

Oto bowiem w ciągu kilku lat spadło na nich niespodziewanie tyle nowości, że trudno sobie z nimi od razu poradzić. Chrystusa taki stan rzeczy nie dziwi. Przeciwnie: zdezorientowanie i smutek swoich uczniów uznaje za normalne. Nie daje im tylko jeszcze jednej szansy, daje im też coś znacznie więcej: czas. Dużo czasu.

Tą szansą jest życie, przyszłość, której końca nie ma co wypatrywać z lękiem. Czas jest przecież, jak wszystko inne, własnością Boga. Jest więc wymierzony boską miarą, która nie zna ograniczeń. Taki dar od Boga otrzymaliśmy raz i na zawsze. A jeśli tak, to bez cienia przesady można powiedzieć, że czas jest bożym błogosławieństwem, więcej – jest przejawem Obecności Boga.

Strach pomyśleć: Bóg nieustannie jest tu, gdzie ja? Rzeczywiście, taka Obecność byłaby nie do zniesienia, gdyby nie przekonanie, że mamy do czynienia z Bogiem, który znajduje „radość przy synach ludzkich”.

Bóg cieszy się z przebywania z ludźmi, co do tego nie ma cienia wątpliwości. Dowód przynosi nam uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, oczywiście pod warunkiem, że pamięta się, iż w jej trakcie chodzi nie o tkanki ludzkiego organizmu, ale o całego, żywego człowieka. Człowieka, który usłyszał od Boga, że czas i śmierć nie są naszymi wrogami.

Dzieje się tak z prostego powodu. Bóg nikomu i niczemu nie pozwoli na to, by Mu odebrano Jego szczęście i radość – a więc ludzi i wszechświat. O takim sposobie widzenia człowieka przez Boga świadczą słowa, które od umierającego Syna Bożego i Człowieczego usłyszał człowiek właśnie, jeden z nas, na chwilę przed śmiercią: „Zapewniam cię: dzisiaj ze mną będziesz w raju”. W raju, czyli nie gdzieś tam w nieokreślonych rejonach kosmosu (lub poza nim), ale tam, gdzie jest Jezus: wszędzie, a więc i na ziemi.

„Zróbcie mu miejsce, Pan idzie z nieba, / Pod przymiotami ukryty chleba! / Zagrody nasze widzieć wychodzi / I, jak się dzieciom Jego powodzi. (...) Nic dosyć było to dla człowieka, / Że na ołtarzu co dzień go czeka: / Sam ludu Swego odwiedza ściany, / Bo nawykł bawić między ziemiany”. Tak, za Franciszkiem Karpińskim, śpiewamy podczas procesji Bożego Ciała. Poeta twierdzi, że Pan na stałe mieszka na ołtarzu i tam oczekuje na ludzi, a ponieważ ludziom nie spieszno z odwiedzinami, postanawia osobiście wybrać się do nich, do ich domów. Z tego wynika, że uroczystość Bożego Ciała ostrzega wyznawców Chrystusa, by nie próbowali trzymać Go od siebie na odległość i dopuszczać do głosu tylko wtedy, kiedy przyjdzie im na to ochota.

Może pod tym kątem trzeba spojrzeć na posługę papieża Franciszka, a zwłaszcza na zastrzeżenia dotyczące rezygnacji przez niego z „monarchistycznych” zachowań? Jeśli wierzymy, że przy wyborze papieża – jak zresztą przy wszystkich innych ważnych i mniej ważnych ludzkich decyzjach – Duch Święty ma coś do powiedzenia, to może jest tak również w tym przypadku? Może chce nam powiedzieć choćby to, że Bóg komunikuje się z nami przez słowo, chleb, wino, wodę, oliwę; natomiast srebro i złoto to już nasz wymysł? Jeśli tak, to najprawdziwszą monstrancją, upewniającą o nieustannej obecności i działaniu Trójjedynego Boga w całej rzeczywistości, jest przede wszystkim człowiek, Jezus z Nazaretu – i Jego Kościół.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2013