Lęk pustego grobu

Dziesiątki, jeśli nie setki razy czytaliśmy fragmenty Ewangelii traktujące o Zmartwychwstaniu Jezusa. Czy zwróciliśmy uwagę, że pierwszą reakcją towarzyszącą odkryciu pustego grobu i spotkaniu ze Zmartwychwstałym nie jest radość, lecz lęk?
Czyta się kilka minut

Zdumiewające, ale wszyscy to podkreślają: pierwszą reakcją na rzeczywistość pustego grobu były popłoch i ucieczka. Kobiety biegną do Apostołów. Apostołowie biegną do pustego grobu, tam niby wierzą, ale ciągle wątpią, zaś godziny między odkryciem zakrwawionych płócien a spotkaniem ze Zmartwychwstałym zdają się mijać pod znakiem zgrozy.

Lęk uczniów jest zrozumiały, gdy pomyślimy o tym, przez co przeszli: nocne aresztowanie Jezusa, proces, ukrzyżowanie, wieczór szabasowy, bezsenna piątkowa noc i ciemny, beznadziejny dzień szabasu. Tłuczenie się z myślami co do własnej przyszłości. A tutaj jeszcze pusty grób i w tle podejrzenie o kradzież ciała.

Nie za każdą niespodzianką przychodzi radość. Na ogół zgadzamy się na niespodzianki, pod warunkiem, że możemy je kontrolować. Te, które domagają się przeorientowania naszego życia, nie są łatwe do przyjęcia. Gdy Zmartwychwstanie przestaje być kartką z banalnymi życzeniami Wielkanocnymi, a zaczyna wkraczać w nasze życie z pełną mocą swojego znaczenia, staje się rewolucją przewracającą cały świat.

Okazuje się bowiem, że nasze dotychczasowe postrzeganie rzeczywistości wyłącznie jako skumulowanej materii i energii kinetycznej przestaje być jedynym opisem natury. Okazuje się, że byt ludzki ma także właściwości pozwalające przekraczać granice stawiane przez materię. Okazuje się, że fizyczne ciało może ulec rozkładowi, ale jakaś cząstka nas ma szansę przeżyć i powstać do życia w nowej formie. Okazuje się również, że ładnie i miło mówić o duchowych siłach człowieka, nadziei i miłości. Ale gdy Bóg-Człowiek wyciąga ku nam rękę zza granic czasu i przestrzeni, gdy staje między nami, deklarując, że zwyciężył śmierć, a odtąd i my mamy szansę żyć wiecznie, możemy się przestraszyć. Akceptując wiarę w Zmartwychwstanie, musimy przyjąć nowy światopogląd, nowe wymagania, nowy porządek świata. Nowy cel naszego życia.

Wielu ludzi ucieka przed Zmartwychwstaniem. Zamiast jak Piotr i Jan pobiec do pustego grobu, wolą pozostać przy starym świecie. Tam wszystko jest przewidywalne, obliczalne, oswojone i w większym lub mniejszym stopniu pod kontrolą. Nie winię ich za to, bo wiara w Zmartwychwstanie nie jest łatwa. Ale wiem też, że o ile Jezus umarł "za nasze grzechy", to "zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia", czyli dla nas. I w tych dwóch słowach "dla nas" zamknięty został cały sens Wielkanocnego poranka. Uczynił to "dla nas", bo znalazł w nas coś, co było godne tego dzieła. Tym czymś jest nasza zdolność do miłości i zaufania, przełamujące lęk. To sprawia, że warto przyjąć orędzie Wielkanocne i zgodzić się odważnie na wszystkie Jego konsekwencje. Większego daru niż dar wiary w Zmartwychwstanie tu, po naszej stronie życia, Bóg nam już nie udzieli.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2008